Naszym głównym tytułem prasowym jest ogólnopolski tygodnik narodowy


Posłuchaj
 



TYLKO POLSKA


Oto inne nasze gazety ukazujące się co 2 miesiące, będące aktualnie w sprzedaży:








 
SZCZEGÓLNIE GORĄCO POLECAMY


Linki

Sondy
Którą nację lubisz?
 

Która z partii politycznych ma największy procent mniejszości narodowych
 

Ile osób narodowości żydowskiej mieszka w Polsce?
 

Jaki procent mediów w Polsce jest całkowicie w polskich rękach?
 

Jaki procent prawdy podają media o. Rydzyka?
 

Które media podają prawdę?
 

Cz czytasz gazety redagowne przez Leszka Bubla?
 

Czy w Polsce powinny ukazywać się gazety narodowe redagowane przez Leszka Bubla?
 

Czy Leszek Bubel za wyrażanie swoich opinii powinien pójść do więzienia?
 

Czy w Polsce mamy wolność publikacji i wyrażania opinii?
 

Czy jesteś za ratyfikacją Traktatu Lizbońskiego?
 

Czy w Polsce powinna działać bez prokuratorsko-politycznych szykan Polska Partia Narodowa?
 

Czy wiesz co to jest narodowa opcja?
 

Który utwór z płyty zespołu "Leszek Bubel Band" pt. "Longinus Zerwimycka" jest najlepszy?
 

Który utwór z 3. płyty "Leszek Bubel Band" W hołdzie NSZ pt. "Biało-Czerwona krew" jest najlepszy?
 

Start arrow Nacjonalizm ukraiński arrow HISTORYCZNA MITOMANIA
HISTORYCZNA MITOMANIA | Drukuj |
„Gdy zabraknie historii - pisał Monteskiusz - zastępuję ją bajką”. Ta bezsporna prawda „jak ulał” pasuje do obecnej historiografii ukraińskiej. Owa „bajka” odnosi się nie tylko do dziejów najwspółcześniejszych, odnosi się przede wszystkim do przeszłości, także tej najdalszej, którą przedstawia się w świetle nie tyle najkorzystniejszym, co śmiesznym. Humorystyczne jest umieszczenie wynalezienia ognia na obszarze dzisiejszej Ukrainy, a samą Ukrainę jako państwo niepodległe „plasować” już w czwartym wieku po narodzeniu Chrystusa i „kazać jej” graniczyć z Persją. Miała się ona wówczas nazywać Antea, ale po persku oznacza to samo, co po polsku Ukraina.

Takiego zdania jest Mychajło Hruszewśkyj, uznawany powszechnie za polihistora - ojca ukraińskiej nauki historycznej. Ten profesor Uniwersytetu Lwowskiego w końcowych latach Austro-Węgier był też autorem hasła do encyklopedii niemieckiej. Hasło to brzmiało: „Lemberg-Lwów-Lwiw”. Bez żadnych dowodów historycznych Lwów nazwał Lwiwem i zmyślił (czyli sfałszował), że miasto to założył kniaź (król) Danyło (Daniel) na cześć swojego syna Lwa. Zbeształ go za to solennie Iwan Franko, poeta, pisarz, działacz społeczny, którego nazwisko nosi dziś lwowski uniwersytet, przestrzegając, że takie „tworzenie historii” tylko ośmiesza jego i wszystkich Rusinów-Ukraińców.

Jednakże „bajka” poszła w świat i dziś powtarzają ją niemal wszyscy historycy ukraińscy - wbrew ostrzeżeniom wielkiego poety - a także polscy publicyści czytający „Gazetę Wyborczą” wychodzącą w Warszawie po polsku.

Ale co tam Hruszewśkyj, bliższy nam profesor Uniwersytetu Lwowskiego Serhij Płączynda posunął się już naprawdę do śmieszności - choć jego „uczone dzieło” pt. Słownyk dawno-ukrajinśkoji mifołohiji w 1993 roku wydał ów uniwersytet. Nie Egipt - woła - nie Mezopotamia, lecz właśnie Ukraina była pierwsza! Skoro tak, to gdzie są jej piramidy i inne cuda świata? Były - tylko je Lachy (Polacy) poniszczyli, aby z ich materiału pobudować sobie pałace. Polacy to „barbarzyńcy” porównywalni z Wandalami. Wandale zrujnowali Rzym, a Polacy „starożytną Ukrainę”.

Być może, iż także Polacy sprawili ukraiński Exodus - ucieczkę plemion rusko-ukraińskich z Karpat do dzisiejszej Italii. Etruskowie (Et-Ruski) - to właśnie starożytni Ukraińcy. „Już dziś nikt nie twierdzi -zauważa lwowski uczony - że Chrystus był Żydem… był Etruskiem”. Zatem był Ukraińcem! To jednak nie wystarcza. „W Palestynie - pisze dalej - pięćset lat przed przybyciem plemion Mojżesza (Ukraińcy) zbudowali wielkie miasto Rusalem - »Rusów postój«… Według innych, miasto to nazywało się Rusa-Lel - na cześć »rusińskiego« boga Lela…”. Natomiast „miasto Troja było założone (oczywiście przez Ukraińców - E.P.) na cześć ich boga Trojana”.

Inny „uczony”, zapewne banderowskiej proweniencji, „dowodzi”, że ukraińska mowa jest najpiękniejsza na świecie, dlatego święci w Niebie używają właśnie tej mowy.

Był jeszcze kniaź kijowski Włodzimierz Wielki, który, zgodnie z przekazem Kroniki Nestora (XI w.) „poszedł na Lachy i zabrał im ich grody…”. Tak mówi Nestor, ale nie obecne ukraińskie podręczniki historii. Te głoszą, że Włodzimierz nie „zabrał”, lecz „podbierał sąsiadom” wcześniej zagrabione przez nich ukraińskie ziemie. Nestor na takie szalbierstwo przewraca się w grobie. Zatem jest to taka sama „prawda” jak ta, że Ukraińcy zwyciężyli pod Grunwaldem, gdzie wszyscy śpiewali ukraińską pieśń Bohorodyce Diwo, bo Polacy, naród prymitywny, nawet wówczas swojego hymnu nie mieli. Tak twierdzi „uczony” oteć Kost’ Panas w Istoriji ukrajinśkoji cerkwy (Lwów 1992).

Dowiadujemy się też, że to nie Polacy przyczynili się walnie do victorii wiedeńskiej króla Jana III Sobieskiego, lecz „ukraińscy kozacy”. Ten „wyczyn” powtórzyli Ukraińcy po wiekach pod Monte Cassino - walcząc w obcych mundurach „za nieswoją sprawę”.

W taki „skrótowy” sposób dochodzimy do „bohaterskiej” tzw. Ukraińskiej Powstańczej Armii - UPA. Oczywiście UPA nikogo nie zamordowała, uchowaj Boże, dzieciom polskim rozdawała cukierki, a setki tysięcy Polaków wymordowanych na 362 „sposoby” to jakieś „lackie majaczenia”. Z każdym rokiem „rośnie” liczebność UPA. Z 15 tys. do 100, następnie do 400, a dziś już mówi się „najpoważniej” o 600 tys. Takie bajki głoszą podręczniki historii, m.in. dla dzieci (Ł. Łotoćkyj) - może dzieci uwierzą.

W tego rodzaju „bajki krzepiące serca” uwierzył także dorosły autor, niejaki M. Struminśkyj, kłamiąc w żywe oczy, że jakoby w „bibliotece Pentagonu USA znajduje się materiał, który zaświadcza, że podczas II wojny światowej w Europie były dwa najlepsze ruchy partyzanckie - w Jugosławii J.B. Tity i UPA”. To, ma się rozumieć, blef na użytek propagandy - choćby dlatego, że „informacja” Pentagonu na jednej linii stawia autentyczny ruch narodowo-wyzwoleńczy Jugosławii z rzeźnikami UPA. Takiej informacji nie ma, bo gdyby była, to funkcjonariusze wywiadu amerykańskiego musieliby być uznani za idiotów, a takimi przecież nie byli.

Teraz przechodzimy do sedna rzeczy: mitomanom już nie wystarcza „kosmiczna” liczebność UPA, zamarzyli o jakiejś „wielkiej, walnej bitwie”. Cóż to za „wojna” bez walnej bitwy? Wybór padł na miejscowość Hurby i na osobę Wasyla Kuka - ostatniego hołownego komandyra UPA. Hurby to mała wioska wołyńska otoczona lasami. W kwietniu-maju 1943 roku wymordowano w niej Polaków.

Tenże Wasyl Kuk, ps. „Kowal”, „Łemisz”, „Medwid”, który objął schedę w UPA po śmierci Szuchewycza w marcu 1950 roku przez „Rzecz-popolitą” (14.02.2003) nazwany został nie rzezimieszkiem, lecz „legendarnym ostatnim dowódcą UPA”.„Legendarny” - to się zgadza, bo oprócz posiadania „tytułu” swojej funkcji nie spełniał, bo UPA wtedy praktycznie już nie istniała - o czym sam pisał jeszcze w 1960 roku. Cóż z tego, że fakty wszystkiemu przeczą? Tym gorzej dla faktów - mawiał filozof. Walna Bitwa UPA musi być, a skoro będzie, to musi być jej „wielki strateg”. Będzie nim W. Kuk. Zabrzmi to humorystycznie, ale tego właśnie „zażyczyły” sobie pospołu „Gazeta Wyborcza”, „Polityka” i „Tygodnik Powszechny”. One też „bijciw” UPA nazywają „żołnierzami”.

I jak tu nie wierzyć Waldemarowi Łysiakowi, który w „Najwyższym Czasie!” (nr 37(93)) napisał: „Królową »faktów prasowych« stała się »Gazeta Wyborcza«. Nie ma dla niej tabu… słowem robi, co chce, a dla łgarstw, których nie może sygnować piórem swoich dziennikarzy, ma rubrykę »TOP«, czyli curiosum, które przekracza wszelkie standardy świństwa.” Kreuje też kogo chce na „bohatera” albo przynajmniej na „autorytet moralny”, ale właśnie Kuk do tego nadaje się najmniej. Mity „Wyborczej” powtórzył R. Torzecki - banderowiec piszący po polsku.

Powiedzmy wprost: w czasie walki UPA pod Hurbami Wasyla Kuka tam nie było! W ogóle do marca 1950 roku nie widzimy go na żadnym stanowisku prowodyrskim UPA. Takiego przecież zdania są wszyscy autorzy ukraińscy piszący o UPA - od P. Mirczuka poczynając. Zatem oddajmy mu głos: „W kwietniu 1944 r. bolszewicy zgrupowali na odcinku Szepetówka-Równe-Zbaraż wielkie siły swoich wojsk i w nieustannej walce z poszczególnymi oddziałami UPA zamknęli w »kotle« hurbieńskich lasów większość oddziałów północnej części UPA - Piwnicz pod dowództwem komandyra Jasena, a mianowicie: kureń Storczyna, kureń Mamaja, kureń Dyka, kureń Doksa, kureń Dowbeszki, kureń Buławego, kureń Andrija-Szuma, kureń Zaliznego oraz sotnię Wańki, razem ok. 5.000 bojców UPA.” Przeciwko tym siłom Sowieci mieli rzucić 5 brygad wojsk NKWD (30 tys. ludzi), czołgi i samoloty (P. Mirczuk, Ukrajinśka Powstanśka Armija 1942-1952, München 1953).

Inny autor emigracyjny, P. Sudol, uściśla nieco sprawę - choć wszystkich pseudonimów nie wymienia, a hurbowskim dramatem UPA obwinia sotennego „Zełenego”, który w zasadzce śmiertelnie zranił gen. Nikołaja Watutina. „Wydarzenie to - pisze - zwróciło na ten teren uwagę Stalina, który pozwał marszałka Georgija Żukowa do zaprowadzenia »porządku«. Widać z tego, że Żukow nie miał na froncie wiele do roboty. Oczywiście bzdura - tym większa, że działo się to na obszarze, który akurat Żukowowi nie podlegał jako dowódcy frontu. Gdyby tak było, jak pisze Sudol, to pozostałby jakiś ślad w dokumentacji, a już na pewno we wspomnieniach marszałka.”

„24 kwietnia - pisze dalej Sudol - w okolicy wsi Hurby… oddział A. Cz. w sile ok. 300 tys. pod dowództwem generała - majora NKWD Marczenki udało się otoczyć i zaatakować zgrupowania UPA - Piwdeń, której siłę oblicza się na 5 tys. bijciw. Po całodziennej nieprzerwanej walce sześć kureni pod komendą majora »Jasena« (a więc nie W. Kuka - E.P.) zdołało nocą wyrwać się z okrążenia. Źródła sowieckie podają, że w okolicach wsi Hurby 21-28 kwietnia wojska NKWD zabiły 2.018 osób, a 1.570 wzięły do niewoli.”

Dalej jest mowa, że czerwonoarmiści mordowali ludność cywilną. Oczywiście chodzi o Polaków, których przecież mordowała właśnie UPA, a teraz Sudol korzysta niejako z okazji, żeby tymi mordami obarczyć Sowietów (P. Sudol, Ukrajinśka Powstanśka Armija, 1943-49, Nowy Jork 1994).

Ł. Szankowśkyj, który wszędzie podpisuje się „prof.”, uznawany jest za najpoważniejszego i najbardziej wiarygodnego autora „dzieła” o banderowcach pt. Ukrajinśka Powstanśka Armija, Winnipeg 1964). O omawianej sprawie pisze: „23-24 IV 1944 roku. Uwieńczeniem pierwszej bolszewickiej próby zlikwidowania UPA… był bój pod Hurbami na Krzemieńszczyźnie… Główna siła powstańców - to oddział Jasena… Według bolszewickich danych, w okrążeniu przebywało 4.000 ukraińskich powstańców… W boju pod Hurbami poległo 80 powstańców. Bolszewicy przyznali się do 120 poległych.” O Wasylu Kuku ani słowa! Inna rzecz, że koncentracja band UPA w sytuacji, gdy na tym obszarze znajdowało się milion żołnierzy sowieckich, była totalną głupotą.

Jednak za tę głupotę nie bierze odpowiedzialności „bohater naszych czasów”, bo go tam nie było. Wiem, że tym stwierdzeniem zasmucę kreatorów „Gazety Wyborczej”, której pomieszałem szyki w „kreowaniu” Kuka na „wielkiego ukraińskiego stratega”, ale takie jest już moje zadanie jako Polaka i historyka „nierealnika prawdy”. Nie znaczy to jednak, że tenże Kuk nie ponosi żadnej odpowiedzialności za ludobójstwo UPA popełnione na Narodzie Polskim. W wywiadzie telewizyjnym po półwieczu powiedział: „Nie mamy (tj. UPA) z tym (ludobójstwem) nic wspólnego. Po prostu powiedzieliśmy chłopom: róbcie, co chcecie - i poszliśmy. A oni tymczasem wzięli siekiery i widły i poszli mordować Polaków.” Poszli m.in. do Dermania, aby - satysfakcjonując Kuka - zapełnić polskimi dziećmi wszystkie miejscowe studnie, pierwej je oślepiając. Przerażony Kukowym dziełem poeta Dmytro Pawłyczko, późniejszy ambasador Ukrainy w Warszawie, napisał wstrząsający poemat, a w nim słowa:

Budesz Ukrajino dowho pamiataty

Wykołeni oczi, oczi zorianyci -

Budesz pamiataty dermanśki krynyci!


W recenzji dzieła H. Komańskiego i S. Siekierki Ludobójstwo… (Nortom, Wrocław 2004) Piotr Mazur pisze: „Prawda może być trudna i niewygodna. Z jednej strony może okazać się katalogiem zbrodni usuwanych ze świadomości oprawców, z drugiej - niewysłowionego cierpienia ofiar. Ale wszystkich wyzwala, bo katów zachęca do skruchy i zadośćuczynienia, a ofiarom przywraca naruszoną przez oprawców godność i trwałą pamięć u potomnych. Jest też przestrogą, że nie ma takich zbrodni, które mogłyby zostać trwale i ostatecznie wymazane z dziejów” („Nasz Dziennik”, 30.10-1.11.2004).

Powtórzmy raz jeszcze: zbrodniarza W. Kuka pod Hurbami nie było; nie miał też nigdy na sobie „munduru UPA”, bo takiego nie było. Nie nosił też czapki „mazepinki” i nie nosi jej do dziś. Zresztą „mazepinka” nie ma nic wspólnego z hetmanem Mazepą. Mazepa, dworzanin Jana Kazimierza, wychowany w estetyce polskiej kultury, nigdy by takiego brzydactwa na głowę nie włożył. „Mazepinka” jest wzorowana na austriackiej felmycy. Zresztą popatrzmy sami. Na rysunku W. Kuk takim, jakim chcą go widzieć dziś ukraińscy nacjonaliści - herojem wykreowanym dla nich w Polsce i po polsku przez „Gazetę Wyborczą”.

prof. Edward Prus

« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Przejdź do sklepu
 
A TY JUŻ ODWIEDZIŁEŚ STRONĘ
LESZKA BUBLA NA FACEBOOKU?

Ostatnio dodane
APEL DO WSZYSTKICH UCZCIWYCH LUDZI

SZANOWNI PAŃSTWO,

W dniu 20 maja 2014 r. w Sądzie Rejonowym dla m.st. Warszawy na godz. 10.15 w sali 203 miałem wyznaczony termin posiedzenia pojednawczego w sprawie, którą wytoczył mi Stanisław Sołtysiński.
Pod salą Stanisław Sołtysiński bezpardonowo mnie zaatakował, używając przemocy, naruszył moją nietykalność cielesną i spowodował uszczerbek. Był to typowo chuligański wybryk ze strony Stanisława Sołtysińskiego. Stanisław Sołtysiński przybył do Sądu w towarzystwie swoich przydupasów w liczbie dwóch, którzy mogli widzieć to zdarzenie, ale na pewno zrobią wszystko, żeby chronić przed obliczem wymiaru sprawiedliwości swojego pryncypała i mnie oczernić. Wobec tego apeluję do wszystkich z Państwa, którzy byli tego dnia w Sądzie Rejonowym dla m.st. Warszawy i widzieli to zdarzenie, żeby zdobyli się na odwagę i do mnie zadzwonili. Szukam świadków tego zdarzenia.
Z góry dziękuję za pomoc
Leszek Bubel
tel. kom.: 506 219 698




Pamięci Roberta Larkowskiego
WSTĄP DO POLSKIEJ PARTII NARODOWEJ
LISTA 100 PEDZIÓW I LESBIJEK WG. LESZKA BUBLA
JESTEM HOMOFOBEM
(słowa i wokal Leszek Bubel)
HYMN EMIGRACJI

 
 
MILIONY, MILIONY...
 








Ciekawe artykuły
Wiadomości Świat
Paranoje
SPRZEDAŻ WYSYŁKOWA KSIĄŻEK
niepoprawnych politycznie

do pobrania (pdf)




  






ZOBACZ!
Encyklopedia jest stale rozbudowywana
Czekamy na Wasze propozycje Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć


 

POLSKI PUB
TO JUŻ HISTORIA



 
 
You Tube

 Zobacz! Nasze piosenki i teledyski na portalu YouTube


"Szabas goj"
słowa, muzyka Leszek Bubel


"Hymn kibiców - do boju Polsko"
słowa,muzyka, Leszek Bubel
)


"Polak, Węgier dwa bratanki"
słowa,muzyka, wokal Leszek Bubel


Biało-czerwona krew
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel






















Chłopcy silni jak stal
Muzyka: Leszek Bubel

Panie Romanie Wielkiej Polski Hetmanie
Słowa, muzyka, wokal (nr 3): Leszek Bubel

Hymn PolskiejPartiiPrzyjaciół Piwa
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Najpiękniejsze są Słowianki
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Polska na tarczy  (wymagane konto na YT)
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Jestem homofobem (wymagane konto na YT)
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Hymn emigracji
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Okupacja – go to hell!
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Masakra
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Bolek Wałęsa
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Rebe Muchomorek
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Epitafium dla LPR
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Obrzezaj się
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel


J...ać PZPN
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Do boju Polsko
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Szczerbiec
Muzyka: Leszek Bubel


 

6. płyta LBB do pobrania!

Pobierz wszystkie utwory z 6. płyty zespołu "Leszek Bubel Band" pt. "Życie i śmierć dla Narodu"
Wszelkie prawa zastrzeżone. © www.polskapartianarodowa.org
Odwiedza nas 11 gości