Naszym głównym tytułem prasowym jest ogólnopolski tygodnik narodowy


Posłuchaj
 



TYLKO POLSKA


Oto inne nasze gazety ukazujące się co 2 miesiące, będące aktualnie w sprzedaży:








 
SZCZEGÓLNIE GORĄCO POLECAMY


Linki

Sondy
Którą nację lubisz?
 

Która z partii politycznych ma największy procent mniejszości narodowych
 

Ile osób narodowości żydowskiej mieszka w Polsce?
 

Jaki procent mediów w Polsce jest całkowicie w polskich rękach?
 

Jaki procent prawdy podają media o. Rydzyka?
 

Które media podają prawdę?
 

Cz czytasz gazety redagowne przez Leszka Bubla?
 

Czy w Polsce powinny ukazywać się gazety narodowe redagowane przez Leszka Bubla?
 

Czy Leszek Bubel za wyrażanie swoich opinii powinien pójść do więzienia?
 

Czy w Polsce mamy wolność publikacji i wyrażania opinii?
 

Czy jesteś za ratyfikacją Traktatu Lizbońskiego?
 

Czy w Polsce powinna działać bez prokuratorsko-politycznych szykan Polska Partia Narodowa?
 

Czy wiesz co to jest narodowa opcja?
 

Który utwór z płyty zespołu "Leszek Bubel Band" pt. "Longinus Zerwimycka" jest najlepszy?
 

Który utwór z 3. płyty "Leszek Bubel Band" W hołdzie NSZ pt. "Biało-Czerwona krew" jest najlepszy?
 

Start arrow Partie polityczne w RP arrow PARTYJNE ŻYCIE W III/IV RP
PARTYJNE ŻYCIE W III/IV RP | Drukuj |
Z pewnością ewenementem ideowo-politycznego postrzegania polskiej rzeczywistości jest brak jasnej busoli, która określa, że dana partia stanowi produkt oryginalny, czy tylko nędzną podróbkę prawdziwego oryginału. Polaków oszukuje się na poziomie nazewnictwa i działań, kiedy formacje prawicowe realizują programy kosmopolityczne i lewicowe, zaś lewica z entuzjazmem wspiera liberalny kapitalizm i bezwstydnie zostawia na lodzie swój zasadniczy elektorat - warstwę wyzutych z praw pracobiorców, niegdyś zwanych klasą robotniczą i inteligencją pracującą. Osobnym problemem są związki zawodowe, jakże często przypominające kluby wzajemnej adoracji korporacyjnej, a nie organizacje stojące na straży pracowniczej solidarności.
DLACZEGO PPN JEST JEDYNĄ PARTIĄ NARODOWĄ?

Zadaję pytanie nieco przewrotne, bo przecież w politycznym magazynie III sortu pod nazwą współczesny ruch narodowy, stoi wiele miniaturowych kanap z wzorkiem w postaci cytatów z Romana Dmowskiego, ale nic niestety z tego nie wynika. Nadal jako polski obóz narodowy stanowimy siłę przeraźliwie mało znaczącą, chociaż po 1989 r. odrodziły się w zasadzie wszystkie nurty ideowe znane z lat 1918-1939. Z dużym powodzeniem funkcjonują ludowcy, chadecy, państwowcy (piłsudczycy), konserwatyści, socjaliści-neokomuniści zwani socjaldemokratami, a nawet skrajni lewacy hołubiący tradycje Komunistycznej Partii Polski z anarcho-trockistowskimi przybudówkami. Niezwykle wielkie znaczenie zdobyli liberałowie, którzy nigdy w historii kraju nie tworzyli ugrupowań o tak zasadniczym wpływie na egzystencję Polski i Polaków. Oczywiście powyższe pojęcia ideologiczne straciły często swoje pierwotne rozumienie (może poza liberalizmem), złożone na ołtarzu doraźnych przepychanek taktyczno-personalnych, lecz jakoś tam funkcjonują na płaszczyźnie gry partyjno-parlamentarnej. Tymczasem nurt narodowy wegetuje na dalekim pozaparlamentarnym marginesie, a jego kopie - w sztandarowym przypadku Ligi Polskich Rodzin - po osiągnięciu reprezentacji rządowo-koalicyjnej, zamieniają się w cyniczne grupy klerykalnych żonglerów albo zgoła kryptosyjonistów, odrzucając ze strachu i wyrachowania wszelkie związki z rodzimym nacjonalizmem.
Weźmy teraz dla odmiany Polską Partię Narodową, która na etapie włączenia się w realny bój o parlament (2005 r.), nie zmieniła ani o jotę swych wyjściowych haseł programowych, propagując w mediach i własnych publikacjach autentyczny nacjonalizm z najbardziej niebezpiecznym dla jego głosicieli elementem w postaci otwartego piętnowania zbyt dużego wpływu światowego lobby żydowskiego i mniejszości żydowskiej na wewnętrzną sytuację w naszym państwie, jak również apetytów germanizacyjnych tak zwanej mniejszości niemieckiej i negatywnego wpływu pozostałych grup etnicznych na unitarny i kulturowo polski charakter Rzeczypospolitej. W gospodarce i polityce wewnętrznej, PPN domagała się rozwoju rodzimej drobnej przedsiębiorczości (głównie w sferze rolnictwa, przetwórstwa, kupiectwa, usług i rzemiosła  - poprzez likwidację hiper i supermarketów oraz wprowadzenie tanich kredytów dla małych firm), zatamowania i odwrócenia zbrodniczych ekonomicznie efektów rabunkowej prywatyzacji banków i przemysłu, a także zdynamizowania młodzieży poprzez rozwój sportu profesjonalnego i masowego, ze szkołą jako kreatorką postaw narodowo-wspólnotowych. Byliśmy przeciw niszczeniu wartości chrześcijańsko-tożsamościowych, nie zgadzaliśmy się na tworzenie homoseksualnej kasty nietykalnych nadludzi, którym wszystko wolno wbrew woli nie ulegającemu zboczeniom Narodu. Postulowaliśmy zaostrzenie kursu względem Berlina w sprawie wypłacenia pełnych odszkodowań i reparacji wojennych. Będąc przez miesiąc, dwa w czołowej ósemce partii Rzeczypospolitej Polskiej, PPN nadal pozostała ugrupowaniem narodowo-radykalnym, antysyjonistycznym i prosłowiańskim, odrzucającym kolonizacyjne powiązania z Unią Europejską, NATO i USA - lansując w zamian polityczno-kulturalne i gospodarcze otwarcie na Rosję, pozostałe państwa słowiańskie, kraje arabskie, Iran, Chiny, Indie, Koreę Południową, Japonię (ogólnie Azję), Amerykę Łacińską, Australię i Oceanię, czyli w szerszym zarysie świat poza zglobalizowanym atlantyzmem i unionizmem. Polska Partia Narodowa lansowała i lansować będzie Polskę, jako organizm jednolity pod względem etniczno-narodowym, z takim samym przywództwem, zachowujący międzynarodową neutralność, krytyczny względem zachodniej zgnilizny i szukający nowych ekonomiczno-politycznych partnerów.

Najważniejszy był wtedy i pozostał nadal fundamentalny nacjonalizm Polskiej Partii Narodowej, która nie poszła i nie pójdzie na układy z ideowymi przeciwnikami. We wrześniu 2005 r. narodowcy mieli do wyboru jedyne ugrupowanie z szansami na wejście do parlamentu i stworzenie w nim opozycyjnego przyczółku wobec wszelkich trucizn uśmiercających Polskę. Ten przyczółek mógł z czasem rozrosnąć się w potężny front, z którym każdy musiałby się liczyć. Ale ojciec Rydzyk wolał postawić na piłsudczykowsko-syjonistyczne Prawo i Sprawiedliwość ewentualnie Tojne Zaciera-Macierewicza (wodza Ruchu Patriotycznego do spółki z nawiedzonym Gabrielem Janowskim), a z anteny Radia Maryja płynęła w stronę PPN czarna propaganda tożsama z duchem „Gazety Wyborczej” i TVN. Drobnica w postaci Narodowego Odrodzenia Polski i Domu Ojczystego, była nam równie nieprzychylna, co lewackie i pseudoprawicowe ośrodki ogłupiania mas. Sławny program „Młodzież kontra ... ” jasno udowodnił, kto dla całego rządzącego establishmentu jest najgroźniejszy. Po tej audycji zgasły wszystkie wątpliwości - miliony narodowo myślących Polaków winny z czystym sumieniem głosować na PPN. Co z tego, kiedy nie interesują się oni własnym losem, zaś „koledzy” nacjonaliści topili narodowych konkurentów z PPN w łyżce wody. Niepowtarzalną szansę na bezwzględną, gardzącą stołkami opozycję narodową w Sejmie, nie z naszej winy stracono. Polska Partia Narodowa dziękuje za to mediom ojca Rydzyka, kierownictwu NOP i reszcie „narodowego” grajdoła, gdzie nikt nikomu nie pozwoli wygrzebać się z piachu. Na ile to głupota, a na ile świadome kroki prowokatorów?

Przyszedł okres odbudowywania nadszarpniętych wyborami sił. Gdy dochodziliśmy do równowagi, nadeszła godzina zapłaty za mężne trwanie przy nacjonalizmie. Liderów Polskiej Partii Narodowej oskarżono z politycznych paragrafów, co miało być karą za bezczelne pchanie się do parlamentu, który nie jest miejscem dla Polaków, ale syjonistyczno-jankeskich i brukselskich manekinów. Policzono nam również dzielne wywalanie prawdy prosto z mostu, bo jaki polityk-publicysta wystawia w mediach elektronicznych i narodowej prasie tak ostry rachunek jerozolimskiej klasie rządzącej? Oto kolejny test na autentyczne i podrabiane partie narodowe. Proszę mi pokazać drugą, poza PPN-em, gdzie prezes, wiceprezes i szef stołecznej młodzieżówki zostali oficjalnie oskarżeni za pisanie (i w domyśle mówienie) prawdy?

Zadziwia również fakt bezkarnej aktywności lidera NOP-u, który wypisywał, wydawał i wygadywał rzeczy bardziej „antysemickie” i „rasistowskie” od czołowych PPN-owców, a dziwnym trafem włos mu z głowy nigdy nie spadł. W NOP-ie policyjno-prokuratorskie rachunki płacą zawsze szeregowi członkowie, szef pozostaje nietykalny i spokojnie zwiedza Europę Zachodnią. To uprawianie nacjonalizmu w jakiś sposób koncesjonowanego. W sferze ideologii NOP forsuje „nacjonalistyczne międzynarodówki”( Europejski Ruch Narodowy). Czyżby to kolejne wcielenie wizji europejskiego narodu, o którym roją sobie zgoła odmienni (?) ideolodzy z okolic Brukseli i Strasburga? PPN opowiada się za międzynarodową współpracą nacjonalistów, lecz nie w formule „europejsko-narodowej”. Narody są wartościami samymi w sobie, mogą podejmować wzajemne działania, lecz bez zlewania się w jedno etniczno-kulturowe koryto. Tym bardziej, iż lansowana w NOP-ie fascynacja Zachodem (który jaki jest, każdy widzi) niebezpiecznie współgra z hasłami lewo-prawicowego establishmentu, który z największą chęcią załadowałby wszystkich Polaków do wagonów i wywiózł na wieczne saksy do Niemiec, Włoch, Wielkiej Brytanii czy innej Holandii. Lepszy naród dobrany już z niecierpliwości przebiera nogami, aby zająć miejsca tubylców. PPN-owi bliżej jest do narodów słowiańskich, bardziej do nas podobnych mentalnie, o zbliżonych doświadczeniach historycznych i teraźniejszych dylematach. NOP tematyki wspólnoty słowiańskich losów prawie nie dotyka. Przeglądam internet i widzę pod zdjęciami podpisy, że różne imprezy organizuje NOP. Z posiadanych informacji wiem, iż frekwencję na takich zlotach i spotkaniach w 1/2 lub 2/3 zapewniają różne grupy spod szyldu Obozu Narodowo-Radykalnego i pokrewnych organizacji. W akcjach ulicznych przeciwko pedałom nie dominuje NOP, lecz niezrzeszona zdrowa młodzież (w Warszawie i Krakowie - kibice piłkarscy), a często przypadkowi przechodnie. My mamy tylu członków, ilu mamy nie wprowadzając w błąd potencjalnie zainteresowanych przesadzonymi danymi. Nasi działacze i sympatycy, często anonimowo wspierają antypedalskie i antyaborcyjne pikiety, bo nie reklamiarstwo partyjne jest najważniejsze w tych sprawach. Tak jest chyba uczciwiej. NOP-owscy spece od handlu rozprowadzają internetowo koszulki „Zakaz pedałowania” po 30 zł. Niemały to wydatek dla młodego narodowca, a dla starszego pewnie też. Rodzi się dygresja, że zrobiono z tego niezły biznes -  stawiając zysk przed wartościami.

Bezimienni aktywiści Narodowego Odrodzenia Polski (często już poza partią), to uczciwi narodowcy. Gorzej z wodzem oraz jego powiązaniami i koncepcjami. Pseudonarodowe kanapy Domy Ojczyste, OKA, Ruchy Patriotyczne odeszły w niebyt, ponieważ wykonały swoje zadanie siania zamętu i odbierania głosów Polskiej Partii Narodowej. Tojne Zacier kieruje wojskowym kontrwywiadem, Jan Robert Nowak i pani Sobecka z przyjaciółmi po staremu zasila audycje Radia Maryja. Trwające obecnie systematyczne wykańczanie liderów PPN za pomocą kodeksu karnego, w najmniejszym stopniu wymienionego towarzystwa nie zajmuje. W końcu czynią to na wzór udecji i lewaków ulubieńcy o. Dyrektora z PiS-u. Polska Partia Narodowa jest jedyną prawdziwą partią narodową, ponieważ mówiła, mówi i mówić będzie to samo wszędzie i zawsze, a w zamian PiS ze spółką urządzi jej przywódcom pokazowy proces polityczny. Potem być może przyjdzie czas na zniszczenie samej partii i organów prasowych. Kierownictwo PPN posiada w III/IV RP wyłączność na doznawanie prześladowań za korzystanie z wolności słowa.

W pewnym sensie wrogowie czynią nam zaszczyt i ułatwiają pracę, bo teraz najgorszy matoł zrozumie, że nie istnieją w Polsce inne ugrupowania narodowe. Gdyby były, to zgodnie z prawami logiki np. Adam Gmurczyk zasiadłby na ławie oskarżonych obok nas. Jeżeli jeszcze nie zasiadł żaden z niego narodowiec. To samo dotyczy niezliczonych wodzów grupek mieniących się narodowymi. Ława oskarżonych to dzisiaj miejsce chwały dla nacjonalisty, jasnego testu kto nim jest. Tchórze niech po nocy lepią plakaty za pozwoleniem dzielnicowego i układają się z syjonistyczną władzą.

IZRAELSKO-UKRAIŃSKI PATRIOTYZM PiS-u
Rzekomo superpatriotyczne ugrupowanie rządzące, przedstawia w internecie mit założycielski swego powstania: „Partia Polityczna Prawo i Sprawiedliwość, PiS, powstała 13 czerwca 2001 r. na fali popularności uzyskanej przez Lecha Kaczyńskiego podczas pełnienia funkcji ministra sprawiedliwości od czerwca 2000 r. do lipca 2001 r ”. PiS już na etapie swojego wykluwania pił z zatrutego źródła antypolonizmu. Głównym „sukcesem” ministra Kaczyńskiego w ekipie nieudolnego Buzka było zakazanie na żądanie Żydów ekshumacji w Jedwabnem, co stało się bezpośrednią przyczyną oficjalnego zwalenia winy za rozreklamowaną przez Jojne Tomasza Grossa zbrodnię na Polaków. Chadeko-piłsudczycy z PiS-u od początku realizowali politykę poddaństwa względem Izraela i USA, co zresztą zauważyły odpowiednie czynniki w Tel Awiwie, ogłaszając akurat ten rząd najbardziej przychylnym Izraelowi od 1989 r. Dlatego jesteśmy entuzjastycznymi dostarczycielami mięsa armatniego do Iraku i Afganistanu, postawimy w Polsce tarczę antyrakietową i będziemy w każdej dziedzinie popierać syjonistycznych neokonserwatystów w Waszyngtonie, którzy stanowią wspólne ciało z żydowskimi szowinistami. PiS przeszczepiło na nasz grunt polskojęzyczną wersję ideologii neokonserwatywnego syjonizmu. Tępiąc polski wolnościowo-obronny nacjonalizm, partia Kaczyńskich jest uległa agresywnemu syjonistycznemu (amerykańskiemu) nacjonalizmowi. Po ubiegłorocznej inwazji Izraela na Liban, uśmierceniu i ranieniu tysięcy ludzi oraz totalnemu zrujnowaniu kraju, pierwszą głową państwa odwiedzającą z pompą Tel Awiw był prezydent Lech Kaczyński. Nikt nie chciał tak jaskrawego przewodnictwa w moralnym wsparciu ludobójczego agresora, nawet sam George Bush junior. Znaleziono większego entuzjastę izraelskich podbojów i uhonorowano go śliczną białą jarmułką.

Nie jest to jedyny paradoks polityki PiS-owskich niby patriotów. Zacieśnianie sojuszu z juszczenkowską Ukrainą, przyniosło haniebne wyciszanie ludobójstwa UPA na Polakach. Wzorem ukraińskich szowinistów Kaczyńscy kompletnie ignorują tę straszliwą zbrodnię, wdając się w banderowskie rozumienie polsko-ukraińskiej historii. Oto 27 kwietnia br. przyjechał do Warszawy Wiktor Juszczenko w celu uczczenia pamięci ofiar akcji „Wisła”. Odbyło się „ekumeniczne nabożeństwo” w Pałacu Prezydenckim z udziałem obu prezydentów i pod przewodnictwem prymasa Józefa Glempa oraz zwierzchnika Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego kardynała Lubomyra Huzara, znanego poplecznika środowisk postbanderowskich. Nikt nie wspominał marnym słowem o wyrzynanych masowo „Lachach”. Kardynał Huzar grzmiał: „Zostawmy to co było; niech takie dramatyczne wydarzenia jak akcja ‘Wisła’ nigdy więcej się nie powtórzą”. O spływających polską krwią Wołyniu, Podolu i „Zacurzonii”, kobietach, dzieciach i starcach z rozprutymi brzuchami, ciętych piłami, krzyżowanych i masakrowanych w każdy ohydny, nieludzki sposób, ukraiński duchowny nie słyszał. Nie słyszał, bo w banderowskim stylu pozostaje głuchy na zezwierzęcenie patologicznych bandziorów z UPA. Może z kolei dziwić niemota prymasa Glempa, który najwyraźniej stawia dobre stosunki Watykanu z grekokatolikami nad nierozliczone polskie krzywdy i kości zamęczonych rodaków-katolików, które nie mają grobów. Następnie prezydenci wydali odpowiednią deklarację. Ludobójstwo na Polakach (najmniej 120 tys. wymordowanych) nazwano tam enigmatycznie niczym huragan lub gradobicie „Tragedią Wołyńską”, nie wymieniając oczywiście jej sprawców i ofiar, a parę dziesiątek zabitych w Pawłokomie, w większości członków lub zwolenników UPA, przedstawiono jako przytłaczającą „martyrologię Ukraińców”. Sytuacja do złudzenia przypominała oficjalne „rozliczenie i pojednanie” Żydów z Polakami. Oni są nieskazitelni - my to antysemicki motłoch. W wersji ukraińskiej - wredni Polaczkowie z AK, NSZ, BCh, NZW wycinali ukraińskie wioski, a następnie w porozumieniu z komunistycznym Ludowym Wojskiem Polskim dokończyli mordowania i wywieźli ocalałą resztę w siną dal. Bohaterscy mołojcy z UPA bronili tylko dziatek i niewiast przed „laskimi” zwyrodnialcami. Wiadomo po jakiej stronie gra Juszczenko z Huzarem, ale w czyim imieniu prowadzą antypolską grę przemilczeń Lech Kaczyński i PiS? Postawę prymasa Glempa raczej wyjaśniliśmy.

Powyższe fakty wydają się być wypadkową kolonialnego myślenia dostojników Prawa i Sprawiedliwości. Polecenia płyną z Waszyngtonu, Tel Awiwu, Berlina i Brukseli. Warszawskie marionetki mają niszczyć każdą szansę polsko-rosyjskiego porozumienia i storpedować nasze otwarcie na Wschód, co leży w niezbywalnym interesie USA, Niemiec i Izraela. Moskwa w każdej międzynarodowej konfiguracji jest wrogiem skomasowanego syjonizmu i globalizmu amerykańsko-żydowskiego, stąd z Polski uczyniono bastion izraelickiego atlantyzmu. Wzorem przykazań Zbigniewa Brzezińskiego należy podsycać wrzenie na Ukrainie, która musi znaleźć się w orbicie wpływów Stanów Zjednoczonych. Ukraińskie dążenia ku Zachodowi zawsze wspierali Niemcy, chcąc w ten sposób otoczyć i zmarginalizować Polskę, a z Ukrainy uczynić trampolinę do polityczno-gospodarczej ekspansji na Wschód. W tym punkcie plany Waszyngtonu i Berlina się stykają. Najgorsze, że obce siły nie muszą Warszawie niczego narzucać. Założyli tutaj pokojowo swoją polskojęzyczną kolonię rządzącą i jeszcze wmówili Polakom, iż sami ją dla siebie co 4 lata wybierają. Czy do władzy dorwie się lewica albo prawica, pan pozostaje ten sam, a jego sługi prowadzą politykę kropka w kropkę podobną do poprzedników. Z tego też powodu trudno rozwlekać się nad oceną posunięć Platformy Obywatelskiej czy rozproszkowanej lewicy w odniesieniu do ich zróżnicowania w sferze postrzegania problematyki syjonistycznej, atlantyckiej i unionistycznej. PO, Lewica i Demokraci, PSL, przystawki w rodzaju Samoobrony i Ligi, kłócą się najwyżej o kierunek uzależnienia. Np. lewicowcy nieco bardziej od Waszyngtonu kochają Brukselę, a prawicowcy Waszyngton (Tel Awiw uwielbiają tak samo), lecz nikomu nie przychodzi do głowy budowanie państwa niezależnego, neutralnego i z nowym otwarciem w segmencie stosunków międzynarodowych.

Trudno nie podać przykładu, który jak w soczewce uwypukla zakłamanie i jednorodność polskojęzycznego badziewia polityczno-ideowego. Prezydentem Łodzi jest Jerzy Kropiwnicki, przedstawiany we „Wprost” (ostatnio prawicującym) jako „konserwatywny katolik”. Ten były prominent ZChN i wielokrotny minister, obecnie zbliżony do PiS-u, uczynił z unicestwionej stolicy polskiego włókiennictwa rodzaj nieustającego wesołego miasteczka dla Żydów. Ilość imprez poświęconych starszym braciom przekracza w tym mieście wszelkie rekordy świata. Koncerty, wystawy, pokazy i prezentacje ciągną się tygodniami i miesiącami, pochłaniając olbrzymie sumy na cele kulturalno-rozrywkowe, sportowe itp. Platfusom, PiS-owcom, ligusom, samoobrońcom, lewicowcom i lewakom w Łodzi, niezmiernie się ta prezydencka aktywność spodobała. „Gazeta Wyborcza” szlocha z zachwytu, gdy Kropiwnicki w każdy „Dzień Wagarowicza” (początek kalendarzowej wiosny) zamalowywuje osobiście ze spędzonymi karnie uczniakami „antysemickie” hasła na murach, wykonane w nocy przez lewacki aktyw lub agentów Mossadu. Niestety, nieustający semicki karnawał przesłonił Kropiwnickiemu cel od jakiegoś czasu priorytetowy dla całej Polski. Nie przygotował on odpowiedniej prezentacji Łodzi jako miasta-gospodarza Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej 2012. W wyniku tego ten zasłużony dla polskiego futbolu ośrodek z niezłym zapleczem logistycznym, nawet nie uwzględniono wśród kandydatów na organizatora spotkań Euro 2012. Na Kropiwnickiego spadła lawina krytyki od lewa do prawa, ale nikt nie śmiał zasugerować, iż przekroczył on wszelkie bariery finansowe w wyniku balowania ze starszymi braćmi i teraz po prostu Łodzi na Euro 2012 nie stać. Nie wyłączna to wina urzędującego akurat prezydenta miasta, lecz zaraźliwej filosemickiej szajby, na którą cierpią władze Łodzi od sławetnego zwycięstwa demokracji. Od nikogo nie usłyszycie tej prawdy, oprócz Polskiej Partii Narodowej. Proponujemy Kropiwnickiemu dogłębną lekturę „Ziemi obiecanej” Władysława Reymonta, z której dowie się on czegoś więcej o ciemnej roli Żydów i Niemców w historii swego miasta.

LIBERAŁOWIE, LEWICA I LEWACTWO - DEFEKT UMYSŁU
Stumanienie społeczeństwa zgubną ideologią liberalną doprowadziło do tego, że w rankingach popularności prowadzi Platforma Obywatelska. Jest to ewenement na skalę globalną, albowiem na całym świecie ortodoksyjni liberałowie cieszą się kilkuprocentowym poparciem głosujących, zdobywając tylko w Polsce 30-35 proc. entuzjastów. PO ma do tego charakter skrajnie antynarodowy. Nienawiścią do nacjonalizmu zionie lider frakcji „konserwatywnej” Jan Maria Rokita i sprawiający wrażenie pomylonego lewicowiec Janusz Palikot, który na zebraniach Platformy przywdziewa koszulki „Jestem Żydem”, broni prześladowanych (?) SLD-owców i homoseksualistów, a na okrasę wymachuje przed kamerami atrapą pistoletu i sztucznym penisem z plastiku. W dziwactwach wtóruje mu Andrzej Olechowski, gromiąc na konwencjach partyjnych PO „antyniemiecki rasizm”, panujący rzekomo w Polsce za przyzwoleniem i z podpuszczenia PiS-u. Publiczne wypowiadanie takich bredni rodzi wątpliwość, czy Olechowski jest ledwie byłym agentem, czy dalej prowadzi działalność agenturalną na szkodę państwa polskiego. Cyrk w Platfusie toleruje Donald Tusk, co stanowi najlepszy dowód, że PO nie jest żadną centrową prawicą, ale tworem w przeważającej mierze socliberalnym. Gdy zdobędzie władzę, zafunduje nam filosemityzm oraz wierność Waszyngtonowi, Brukseli i Berlinowi w wersji hard core.

Na kolejny odjazd światopoglądowo-psychiczny cierpi Janusz Korwin-Mikke ze swą Unią Polityki Realnej. Nie mając gdzie, UPR-owcy głoszą liberalne świętości w gazetce „Idź pod prąd”, bliżej nieznanego odłamu protestantów z Lublina o nazwie Kościół Nowego Przymierza (kilkunastu wyznawców). Wreszcie przyjdzie moment UPR-owskiego ewangelizowania liberalizmem Świadków Jehowy i smutna kula ziemska osiągnie stan doskonałego szczęścia. UPR maszerowała wspólnie w wyborczych szrankach z Giertychami, NOP-em i Platfusem (do niego Korwin-Mikke czuje nieustającą sympatię), dlaczego nie spróbować współpracy z religijnymi sekciarzami? Ugrupowanie Korwina zdaje się bezpowrotnie porzucać konserwatywny liberalizm z katolicko-narodowym odcieniem, przyjmując anarcho-kapitalistyczne teorie libertariańskie, w których robienie pieniędzy jest najwyższą wartością ponad Bogiem, narodem i krajem urodzenia.
Naturalnym partnerem lub zgoła nieoficjalną częścią Platfusa, staje się powoli pospolite ruszenie czerwonych i różowych Lewica i Demokraci (LiD), w którego skład wchodzą dominujący SLD, Socjal-judeokracja (SdPl) Bermana-Borowskiego, Unia Pracy, zgromadzenie entuzjastów pederastii Zieloni 2000 i resztka Unii Wolności, przemianowana na Partię Demokratyczną-Pedoli. Jej gwiazdorzy - Geremek i Mazowiecki - odmówili pisemnego potwierdzenia, iż nie współpracowali z tajnymi służbami PRL, co po raz wtóry stawia pytania o ich przeszłość, zaś samą PD kompromituje w oczach uczciwych wyborców. Niesamowite tupeciarstwo niedobitej komuny obserwowaliśmy na pogrzebie Barbary Blidy, z okazji którego w kościele tłoczyło się ateistyczne przywództwo SLD, a na cmentarzu towarzysze urządzili anty-PiS-owski wiec polityczny. Jakim cudem na takie demonstracje pozwalają hierarchowie katoliccy? Najwidoczniej można już bezkarnie łączyć czynne uczestnictwo w paradach pederastów, głoszenie zabijania nienarodzonych i zanieczyszczanie swymi moralnie dwuznacznymi postaciami naszych świątyń. Oprócz tego pani Blida zginęła śmiercią samobójczą, co wyklucza pompatyczne pogrzeby. Cóż, tragicznie zmarła posiadała wysoką pozycję społeczną; nieszczęśliwego samobójcę z biedy lub braku perspektyw na normalną egzystencję, pochowano by bez krzyku, flag i orkiestr dętych pod cmentarnym murem. Kościół też się, niestety, liberalizuje na potęgę.

Widzimy klasyczny efekt domina. Liberalno-konserwatywne PO zahacza w teorii i praktyce o socliberalny LiD, przejmując coraz głębiej jego styl uprawiania polityki. Zauważmy libertyńskie świrowanie Palikota, który ma przecież w swoim ugrupowaniu poważne zaplecze i pozostaje pod protekcją Tuska, kopiuje niejako zachowania Senyszyn i Gadzinowskiego. Kolejne kostki domina osiągają poziom lewactwa i Platfus ląduje mentalnie wśród maniaków z Antyklerykalnej Partii Postępu „Racja”, Zielonych 2000 i tym podobnego zwierzyńca.
Istnieje empiryczny przykład stoczenia się organizacji narodowo-pracowniczej na pozycje wojującego lewactwa. Związek zawodowy Sierpień 80 Daniela Podrzyckiego startował w wyborach do Sejmu w 2001 r. w koalicji Ruch Społeczny „Alternatywa” - razem z KPN-Obóz Patriotyczny (nacjonalizujący piłsudczycy Adama Słomki), NOP-em, dysydentami z Porozumienia Polskiego oraz z kilkudziesięcioma (?) mniej rozpoznawalnymi podmiotami organizacyjnymi o patriotyczno-narodowym charakterze. Po dotkliwej porażce wyborczej z narodowo-syndykalistycznego Sierpnia 80 wyłoniła się Polska Partia Pracy (PPP), ewoluując wraz ze związkiem na pozycje lewackie. Partia i związek, to ta sama paleta działaczy, adresów, siedzib powiązań i idei - takie dwie połowy jednego, zgniłego owocu. Tym sposobem PPP (Sierpień 80) walczyła w ostatnich wyborach (2005) o parlament w sojuszu z wymienioną „Racją”, reaktywowaną Komunistyczną Partią Polski i resztą cudacznego lewacko-marksistowskiego planktonu. Aktywiści PPP/Sierpnia 80 uczestniczą w paradach feministek, zwolenników aborcji i pederastów, a nowy szef partii i związku Bogusław Ziętek (Daniel Podrzycki zginął w wypadku samochodowym u progu wyborów w 2005 r.) wydaje wraz ze współpracownikami manifesty w duchu skrajnie lewicowym - potępiając ogniście „rasizm” NOP (w tym przypadku staję w obronie NOP-owskich aktywistów z Wrocławia, którzy protestowali przeciwko HIV-mordercy Simonowi Molowi) i „uległość” SLD względem Kościoła w kwestii aborcji na życzenie. PPP, tak jak większość grup lewackich, krytykuje neokomunistów za zdradę klasy robotniczej i to w zasadzie jej jedyny plus. Lewicowemu nacjonalizmowi nie przynosi z kolei wstydu Front Narodowo-Robotniczy, w swych deklaracjach i czynach zachowujący wrogość do kosmopolitycznego lewactwa, typów w rodzaju Ikonowicza i homoseksualizmu.

Weźmy teraz pod uwagę, że Platforma Obywatelska nigdy ugrupowaniem narodowym - na wzór wczesnego Sierpnia 80/Polskiej Partii Pracy  - nie była i jej droga obsuwania się ku socliberalnemu rodzajowi lewactwa jest zdecydowanie łatwiejsza i szybsza. Oczywiście będzie to w miarę umiarkowane salonowe lewactwo obyczajowe (Tuska z Palikotem trudno wyobrazić sobie z pomarańczowymi czubami w czasie ulicznych zadym), bo w sferze ekonomicznej Platforma na zawsze pozostanie wiernym strażnikiem interesów wielkiego, najczęściej obcego i anonimowego, kapitału.

Co powiedzieć o formacjach tzw. ludowych? PSL zastygło w sojuszniczym uścisku z PO, czyli tworzy hybrydę ludowo-liberalną, co pozostaje w znakomitej zgodzie z PSL-owskim pseudoetosem partii powiatowych urzędasów i karierowiczów, którzy do obsługi własnych dóbr ziemskich wynajmują armię ubogich parobków. „Chłopi” z PSL-u mają się tak do prostych chłopów, jak karmazynowa szlachta do zagrodowych szaraczków. Nie do przebicia są oczywiście prominenci Samoobrony. Kiedy Andrzej Lepper wysiaduje w Radiu Maryja w roli niezłomnego patrioty i obrońcy życia, to wiceprzewodniczący „S” Krzysztof Filipek w Radiu Zet przedstawia poglądy nieco (?) bardziej postępowe. W niedzielę 22 kwietnia br. na śniadaniu w Zetce, poseł Filipek - pijąc do Romana Giertycha - wyraził żal względem losu sierotek o „innej orientacji”, na których w Krakowie nasłano „chłopaków z kijami” (w domyśle Młodzież Wszechpolską). Po pierwsze chłopcy Giertycha jak zwykle spękali i pedalski „Marsz Tolerancji” musiała zablokować niezawodna brać kibicowska i narodowcy z ugrupowań spoza LPR/MW. Pałkarze od Ziobry dali im za to prawdziwie sanacyjny wycisk, nie ruszając pedalstwa (kolejna hańba dla PiS-owskiej władzy). Po drugie Krzysztof Filipek wypowiedział się otwarcie w imieniu Samoobrony jako zdecydowany zwolennik prawnych wolności dla dewiantów seksualnych. Minęło kilka tygodni i żadne konsekwencje na Filipka nie spadły, czyli takie poglądy są w kierownictwie jego partii czymś normalnym i tolerowanym. Partia Leppera bywa socjalistyczna albo narodowa, prawicowa lub lewicowa, liberalna ewentualnie socjalna, zależy z której flanki wiatr powieje. Z tego też względu tworu owego nie warto brać na poważnie. Ot, zbiorowisko populistycznych sprzedawczyków, być może gorsze od otwarcie jaśniepańskiego PSL-u.

Związki zawodowe w Polsce zmiótł wielkokapitalistyczny odkurzacz. Ostały się dwie potężne branże lekarzy i górników z pomniejszą kolejarską, które wyrywają pieniądze na podwyżki i pozostałe świadczenia państwu, a więc słabszym grupom zawodowym bez związkowej opieki, pozostającym na łasce pracodawcy. Jest coś nad wyraz niemoralnego w tym pracowniczym egoizmie, gdy lekarz szantażuje pacjenta - bo przecież nie świetnie opłacanych rządowych urzędników - opuszczaniem stanowiska pracy i wyjazdem za granicę (mimo, iż w większości przypadków żyje dostatnio), a sprawne brygady górnicze najeżdżają Warszawę i załatwiają swoje interesy, zaś o wyzyskiwanych kolegach z hipermarketów czy zakładów przemysłowych notorycznie zapominają. Nie takie były ideały pierwszej „Solidarności”, oparte o pomoc silniejszych branż słabszym. Nie na tym polega idea pracowniczej walki i buntu przeciwko kosmopolityzmowi, globalizmowi i dzikiemu kapitalizmowi - czyli narodowy syndykalizm. Padła narodowa-robotnicza solidarność, padły wielkie centra przemysłu i władza albo niesprawiedliwy kapitalista przestali się bać uświadomionych robociarzy o ciężkiej ręce, którzy jako zjednoczona siła narodowo-rewolucyjna przestali istnieć. Ostał się przestraszony utratą skromnej zapłaty wyalienowany pionek przy taśmie produkcyjnej. Sytuacja identyczna do samotności rodaka-obywatela w świecie partyjnych kartelów, traktujących ludzi niczym zaciąg niewolników lub towar jednorazowego użytku.
***
W demoliberalnej pralce każdy partyjny proszek brudzi narodową flagę na ten sam sposób. Nie warto wyrażać pretensji do mediów, Żydów, masonów czy mieszkańców odległych planet, ponieważ Polacy głównie sami sobie zgotowali los popychadeł we własnym kraju i taniej siły roboczej na Zachodzie. Nie było przymusu głosowania na wymienione powyżej syjonistyczno-kosmopolityczne zoo. Harowaliśmy niczym woły budując fundamenty i rodzący się sukces Polskiej Partii Narodowej. W ostatecznym rozliczeniu system nie wręczył nam kwiatów, ale akty oskarżenia. Polaków także jakoś zabrakło - przy urnie z głosem na PPN, a w godzinie próby być może ze szklanką wody i słowem wsparcia na sali sądowej i w więziennej celi. Jesteśmy i będziemy bici na własne życzenie, w kilka osób nie wyszarpie się polskiego wozu z bagna. Czy nadal drodzy rodacy nie pomożecie przy dyszlu, czekając na europejskie konie, które nigdy nie przygalopują, a jeżeli już, to do ciągnięcia karawanu z trupem o imieniu Polska?
ROBERT LARKOWSKI

« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Przejdź do sklepu
 
A TY JUŻ ODWIEDZIŁEŚ STRONĘ
LESZKA BUBLA NA FACEBOOKU?

Ostatnio dodane
APEL DO WSZYSTKICH UCZCIWYCH LUDZI

SZANOWNI PAŃSTWO,

W dniu 20 maja 2014 r. w Sądzie Rejonowym dla m.st. Warszawy na godz. 10.15 w sali 203 miałem wyznaczony termin posiedzenia pojednawczego w sprawie, którą wytoczył mi Stanisław Sołtysiński.
Pod salą Stanisław Sołtysiński bezpardonowo mnie zaatakował, używając przemocy, naruszył moją nietykalność cielesną i spowodował uszczerbek. Był to typowo chuligański wybryk ze strony Stanisława Sołtysińskiego. Stanisław Sołtysiński przybył do Sądu w towarzystwie swoich przydupasów w liczbie dwóch, którzy mogli widzieć to zdarzenie, ale na pewno zrobią wszystko, żeby chronić przed obliczem wymiaru sprawiedliwości swojego pryncypała i mnie oczernić. Wobec tego apeluję do wszystkich z Państwa, którzy byli tego dnia w Sądzie Rejonowym dla m.st. Warszawy i widzieli to zdarzenie, żeby zdobyli się na odwagę i do mnie zadzwonili. Szukam świadków tego zdarzenia.
Z góry dziękuję za pomoc
Leszek Bubel
tel. kom.: 506 219 698




Pamięci Roberta Larkowskiego
WSTĄP DO POLSKIEJ PARTII NARODOWEJ
LISTA 100 PEDZIÓW I LESBIJEK WG. LESZKA BUBLA
JESTEM HOMOFOBEM
(słowa i wokal Leszek Bubel)
HYMN EMIGRACJI

 
 
MILIONY, MILIONY...
 








Ciekawe artykuły
Wiadomości Świat
Paranoje
SPRZEDAŻ WYSYŁKOWA KSIĄŻEK
niepoprawnych politycznie

do pobrania (pdf)




  






ZOBACZ!
Encyklopedia jest stale rozbudowywana
Czekamy na Wasze propozycje Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć


 

POLSKI PUB
TO JUŻ HISTORIA



 
 
You Tube

 Zobacz! Nasze piosenki i teledyski na portalu YouTube


"Szabas goj"
słowa, muzyka Leszek Bubel


"Hymn kibiców - do boju Polsko"
słowa,muzyka, Leszek Bubel
)


"Polak, Węgier dwa bratanki"
słowa,muzyka, wokal Leszek Bubel


Biało-czerwona krew
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel






















Chłopcy silni jak stal
Muzyka: Leszek Bubel

Panie Romanie Wielkiej Polski Hetmanie
Słowa, muzyka, wokal (nr 3): Leszek Bubel

Hymn PolskiejPartiiPrzyjaciół Piwa
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Najpiękniejsze są Słowianki
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Polska na tarczy  (wymagane konto na YT)
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Jestem homofobem (wymagane konto na YT)
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Hymn emigracji
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Okupacja – go to hell!
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Masakra
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Bolek Wałęsa
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Rebe Muchomorek
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Epitafium dla LPR
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Obrzezaj się
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel


J...ać PZPN
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Do boju Polsko
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Szczerbiec
Muzyka: Leszek Bubel


 

6. płyta LBB do pobrania!

Pobierz wszystkie utwory z 6. płyty zespołu "Leszek Bubel Band" pt. "Życie i śmierć dla Narodu"
Wszelkie prawa zastrzeżone. © www.polskapartianarodowa.org
Odwiedza nas 12 gości