Naszym głównym tytułem prasowym jest ogólnopolski tygodnik narodowy


Posłuchaj
 



TYLKO POLSKA


Oto inne nasze gazety ukazujące się co 2 miesiące, będące aktualnie w sprzedaży:








 
SZCZEGÓLNIE GORĄCO POLECAMY


Linki

Sondy
Którą nację lubisz?
 

Która z partii politycznych ma największy procent mniejszości narodowych
 

Ile osób narodowości żydowskiej mieszka w Polsce?
 

Jaki procent mediów w Polsce jest całkowicie w polskich rękach?
 

Jaki procent prawdy podają media o. Rydzyka?
 

Które media podają prawdę?
 

Cz czytasz gazety redagowne przez Leszka Bubla?
 

Czy w Polsce powinny ukazywać się gazety narodowe redagowane przez Leszka Bubla?
 

Czy Leszek Bubel za wyrażanie swoich opinii powinien pójść do więzienia?
 

Czy w Polsce mamy wolność publikacji i wyrażania opinii?
 

Czy jesteś za ratyfikacją Traktatu Lizbońskiego?
 

Czy w Polsce powinna działać bez prokuratorsko-politycznych szykan Polska Partia Narodowa?
 

Czy wiesz co to jest narodowa opcja?
 

Który utwór z płyty zespołu "Leszek Bubel Band" pt. "Longinus Zerwimycka" jest najlepszy?
 

Który utwór z 3. płyty "Leszek Bubel Band" W hołdzie NSZ pt. "Biało-Czerwona krew" jest najlepszy?
 

Start arrow Partie polityczne w RP arrow NARODOWY PRZEGLĄD PARTYJNY
NARODOWY PRZEGLĄD PARTYJNY | Drukuj |
Znakomity pierwszy Sejm IV Rzeczypospolitej rozleciał się ledwie po dwóch latach, co zaowocuje kolejnymi igrzyskami dla ludu - czyli nowymi wyborami parlamentarnymi za 300 mln z państwowej kasy plus kilkudziesięciomilionowymi kosztami własnymi partii, które też nie biorą się z powietrza tylko pośrednio lub bezpośrednio z naszych kieszeni. Rodzi się uzasadnione pytanie, czy na system demokratyczny w wydaniu polskojęzycznych sił politycznych po prostu nas stać ? Z tego całego zamieszania wynoszą wory pieniędzy media, banki i politykierzy, zaś naród coraz bardziej odpływa w niebyt - tak w partyjnych programach, jak i komentarzach dziennikarskich inżynierów dusz. Gry międzypartyjne stały się sztuką dla sztuki, nie mającą nic wspólnego z dobrem państwa i jego obywateli. Może zresztą na tym polega osławiona demokracja, a my idioci jeszcze tego nie pojęliśmy? Pochylmy się nad dokonaniami starych i nowo-starych partii, oczywiście bez zbędnego przeciągania tematu i zbytniego dramatyzowania. One są niewarte naszych nerwów.



PRAWO I SPRAWIEDLIWOŚĆ

Dramatyczne losy szukania układu w układzie przyniosły wreszcie szokujący wynik w postaci odkrycia, że układ zamelinował się w PiS-ie. Cała odnowa moralna skończyła się na wyrzuceniu z rządu szefa MSWiA Janusza Kaczmarka, protegowanego prezydenta Kaczyńskiego, premiera i ministra Zbigniewa Ziobry. Układ wspierał również Krzysztof Krauze, jedyny biznesmen ceniony przez głównego lokatora Pałacu Namiestnikowskiego oraz zaufany Kaczorów prezes PKO, czysty aryjczyk Jaromir Netzl. Niewiadome są powiązania z układem eks-wicepremierów Andrzeja Leppera i Romana Giertycha, którzy na tle walki z układami zostali wykopani z koalicyjnego raju na zgniłozieloną trawkę. Minęły dwa lata, a nie osądzono żadnej mendy rozgrabiającej kraj po 1989 r., a przecież w powoływaniu kolejnych służb tropiących popleczników oligarchii i sprawności podsłuchowej tudzież nagraniowej, PiS osiągnął światowy poziom (przynajmniej w tym). W zamian za ślepotę na hasanie po wolności Balcerowiczów i Lewandowskich, partia Kaczyńskich rzuciła Polakom na rybkę trochę patriotycznego oddechu przez piłsudczykowsko-chadecki filtr bezpieczeństwa(a to w celu, aby Polacy nie zarazili się wyklętym nacjonalizmem). Odbyło się parę defilad, potrząsano szabelką Berlinowi (żeby się w końcu z nim pogodzić), w przemówieniach PiSowskich prominentów odmieniało się patriotyzm we wszystkich przypadkach. Jednocześnie zacieśniono współpracę z narodem wybranym w Polsce i za granicą do tego stopnia, iż Izrael uznał rząd PiS-u za najbardziej sobie przychylny od upadku PRL. Michnika z Geremkiem i ogólnie udecki panteon, pewnie szlag trafił. Tyle zrobili dla powstania nad Wisłą Izraela-bis, a tymczasem wyprzedziły ich w tym mało zbożnym dziele znienawidzone Kaczory. Epoka Prawa i Sprawiedliwości kojarzyć się będzie Polskiej Partii Narodowej z bezprawiem i niesprawiedliwością, bo spotkały nas w okresie jego panowania wyjątkowo perfidne szykany ze strony aparatu państwowego; poważniejsze nawet niż wtedy, gdy władzę sprawowała neokomuna. PiS-owcy są także prawicowymi (?) prymusami w dziedzinie tępienia wydumanego antysemityzmu i stąd ów wredny stosunek do PPN. Podsumowując - nie mamy za co wychwalać rządów PiS-u i nie będziemy na nie głosować.

PLATFORMA OBYWATELSKA
Dzierży niepobity rekord liberalnej bezprogramowości i nudziarstwa. Partia chcąca ułaskawić diabła ogarkiem lewicowych wybryków ze sztucznym penisem posła-miliardera Janusza Palikota oraz zezowaniem w stronę Lewicy i Demokratów, a pana Boga świecą umizgów do kardynała Dziwisza i prokościelnymi deklaracjami - oczywiście w duchu Soboru Watykańskiego II. Ostatnio ogarek urósł poprzez kandydowanie do Sejmu z listy PO Kazimierza Kutza, zawsze wiernego udecko-lewicowemu etosowi, wspierającemu w wyborach prezydenckich 2005 r. Włodzimierza Cimoszewicza i przejawiającego niebezpiecznie tendencje do śląskiego separatyzmu (pod względem inteligencji Kutz nie jest personą zbyt lotną, choć filmy kręcił dobre). Platfus jest stworzeniem skazanym na ideowy rozkrok i tkwienie w tej idiotycznej pozycji na wierzchołku politycznej barykady. Niemrawość jest, niestety, w cenie u jakiegoś fragmentu polskiej populacji, dlatego też Platfus ma ciągle niezłe notowania w rankingach popularności. Nazywanie tego zbiorowiska liberałów ugrupowaniem konserwatywnym, świadczy o elementarnej nieznajomości pojęć. Może zresztą współczesny konserwatyzm upadł tak nisko, iż jego emanacją są persony w typie Donalda Tuska i jemu podobnych bezzębnych wampirów. Z braku idei i dynamizmu, Platfus spalił minioną dwulatkę na personalnym konflikcie Tuska z Janem Marią Rokitą. Ostatecznie ten drugi usunął się na ławkę rezerwowych, dobity podkupieniem przez PiS swej małżonki Nelly (Nelii) z domu Arnold, rzekomej Niemki z pochodzenia, która dostała posadę doradcy prezydenta ds. kobiet. Chcąc odgryźć się Kaczorom, PO spaktowała między innymi popieranego przez PiS marszałka Senatu Bogdana Borusewicza (niegdyś w ścisłym kierownictwie KOR-u - co do dzisiaj uważa za zaszczyt). Była to decyzja fatalna, ponieważ cechy mentalnościowe solidarnościowej legendy pogłębią nastrój zastoju w Platfusie. Borusewicz potrafi wypowiedzieć z trudnością publicznie kilka zdań, po czym robi wrażenie właśnie zasypiającego borsuka. Nie ma w nim krztyny życia, najlepiej czuł się w borsuczej jamie Senatu, gdzie przewodził równie sennym dziadkom borsukom. I tak wygląda osławiona Platforma - bez nienawiści, miłości i żadnych innych cech, bo do tego trzeba przysłowiowych jaj. Tych u Platfusów nie stwierdzono, no ewentualnie poza rozchwianym psychicznie Stefanem Niesiołowskim, lecz trudno na histeryku budować przyszłość partii. Chcecie politycznej nijakości, liberalnego oszustwa i niewykluczonego sojuszu Platfusa z LiD-em - głosujcie na PO!

SAMOOBRONA
Pod wodzowskim przewodem Jędrka Lipy pogrąża się w drugoligowym niebycie partyjnym. A zaczęło się pięknie, od „koalicji ludowo-narodowej” (PiS-S-LPR) i wspólnym tokowaniu z Jarosławem Kaczyńskim o świetlanej drodze ku IV RP. Lepper osiągnął szczyt w postaci wicepremierostwa i teki ministra rolnictwa. Zaprzestał gadek o bezrobotnych, biedakach, pielęgniarkach, głodnych dzieciach, złodziejskiej prywatyzacji itp., itd. - płytę, którą puszczał w trudnej wędrówce na polityczny szczyt, gdy trzeba było mamić frajerów i naganiać ich do um. Z Leppera zrobiło się wyelegantowane panisko z nadziejami na zajęcie w przyszłości fotela prezydenta. Jarosław Kaczyński dwukrotnie przerywał ten piękny sen - najpierw w formie testu, później już na poważnie, definitywnie usuwając Jędrka ze wszystkich stanowisk. Miał być elementem układu, co jest pewnie przesadą, Lepper za dużo by stracił wikłając się w korupcję. Ale w grach politycznych stanowczo nie dorósł do kunsztu premiera. Ruszyła, puszczona z łańcucha lawina seks-afery i w efekcie zamknięcie Łyżwińskiego do ciupy. W pierwszym wariancie PiS zamierzało ukształtować z rozpadającego się klubu Samoobrony jakieś „zdrowe jądro” i utworzenie z nim większości parlamentarnej. Moralny upadek działaczy partii Jędrka Lipy był jednak zbyt zaawansowany i nie starczyło samoobrońców nawet na sklecenie zdrowego jądra. Pierwszy etap po wykopaniu z funkcji rządowych, to nokaut Leppera. Najpierw zadawał ciosy mijające przeciwnika (afera z Ziobro), aby następnie opaść na ring po straszliwej kompromitacji w sławetnym już programie TVN „Teraz my”. Spodziewano się powszechnie, że Jędrek wyciągnie tam bombę na Kaczki, kiedy tymczasem tłumaczył się z małżeńskich zdrad i kontaktów z prostytutkami. Wyszedł ze studia jako przegrany i złamany człowiek. Teraz nieco odżył, pokazuje ksera o przekrętach PC, nastawił zapomnianą płytę o pielęgniarkach, złodziejskiej prywatyzacji i głodnych dzieciach, ale kto mądry po tym wszystkim, co zaszło znowu mu uwierzy? Lepper z wiernym fragmentem Samoobrony (istnieje już kilka innych rozłamowych) jeździ po Polsce na traktorach i robi kampanię wyborczą w niby-starym stylu. Niby, albowiem Jędrek Lipa umoczony we władzy, który dopiero teraz - gdy spadł ze stołka - dojrzał intrygi Kaczyńskich jest kompletnie niewiarygodny. Powtarzałem nie raz, że Lepper był materiałem na polskiego Chugo Chaveza, narodowo-socjalistycznego buntownika, który mógł przerosnąć Wałęsę. Cóż z tego, kiedy wybrał szybko miniony splendor zaszczytów, zdradził starych działaczy, raz kiwał się w lewo, raz w prawo (od haseł Ikonowicza do radia Rydzyka i z powrotem) - aby wreszcie osiąść na mieliźnie. Jest kolejnym zgranym obiecywaczem gruszek na wierzbie. Ty już rządziłeś i nic nie uczyniłeś - dziękujemy i spadaj!

LIGA POLSKICH RODZIN
Wielka nadzieja umiarkowanych endeków i równie wielki zawód. To Roman Giertych Koniem zwany, najbardziej wychwalał minioną koalicję, jak w koncertowy sposób rozliczy aferzystów i politycznych hochsztaplerów, uprawiających swój proceder począwszy od Okrągłego Stołu. O ile Lepper potrafił postawić się premierowi Kaczyńskiemu w niektórych sprawach, to nasz Koń nie powiedział swemu szefowi z rządu złego słowa. Zawsze był dla niego po psiemu wierny i oddany (scysja o Gombrowicza stanowiła kabaretowy margines). U Romana Giertycha widoczne były nieukrywana wdzięczność i zadowolenie, iż osiągnął z łaski PiS stanowisko wicepremiera i ministra edukacji. Ideologicznie Koń sprowadził LPR na manowce konserwatywnej chadecji z oficjalnym potępieniem nacjonalizmu (poruszałem ów temat wielokrotnie). Partia z nim na czele nie rozwijała się liczebnie i programowo, młodzieży uczono w niej nie idei narodowej, lecz oportunizmu, który zapewnia miejsca przy żłobie. Liga zagarnęła ich trochę za cenę popierania syjonizmu i żydowskiej wersji historii (wydarzenia w Jedwabnem i tamtejszy występ Romana Konia z rabinami i ambasadorem Izraela Dawidem Pelegiem). Trudno po minionych dwóch latach wystawiać Lidze choćby tróję. Wprowadzenie mundurków to za mało. Ligusy nie kiwnęły palcem w sprawie rozliczenia złodziejskiej prywatyzacji i trwającej wyprzedaży polskich hut (jeżeli nie mogli kiwnąć, trzeba było wyjść z rządu). Eks-wicepremier wygłosił tydzień temu złotą myśl, że Platformę i PiS nic nie dzieli. Bardzo ładnie, tylko dlaczego nie dostrzegał tak oczywistej i jaskrawej prawdy przez blisko dwa lata, kadząc Jarosławowi Kaczyńskiemu przy każdej okazji? Gdy Koń wyleciał z rządu, masakruje Kaczora Jarosława z mściwością i upodobaniem godnym sadysty. Zapytam po raz wtóry, czegoś, drogi Koniu, go tak kochał przedtem jako wicepremier - czy nie z wyrachowania i oportunizmu? Takim ludziom się nie ufa, sprzedadzą każdego i każdą ideę za stołek. Przed kompletną marginalizacją Roman Giertych ratuje (?) LPR wyborczym sojuszem z Unią Polityki Realnej i Prawicą Rzeczypospolitej Marka Jurka (nazywa się to łącznie Ligą Prawicy Rzeczypospolitej). Przedtem Koń próbował pożenić Ligę z Samoobroną, ale LiS zdechł zanim osiągnął wzrost średniej kaczki, bo cwany Lepper zrozumiał, że LPR nie odpowiada elektoratowi Samoobrony i pogrąży ją jeszcze głębiej. Kandydaci Ligi Prawicy Rzeczypospolitej startują z listy Ligi Polskich Rodzin, co wynikło z braku czasu na zajerestrowanie nowego komitetu wyborczego. Janusz Korwin Mikke już zapowiedział, iż po dostaniu się do parlamentu UPR powoła osobny klub (realiści mówią - góra malutkie koło). A więc mamy do czynienia z doraźną imprezą, mającą na celu złapanie jakichś nielicznych przyczółków w Sejmie w celu politycznego przeżycia. I na kogo marnować głos, na Marka Jurka, który z wysokości swego marszałkowskiego fotela życzył Żydom samych serdeczności z okazji święta Purim czy Chanuka lub na Korwina-Mikke, któremu skrajny liberalizm bije na mózg i poza sobą widzi samych socjalistów? O urodzonym konformiście Romanie Koniu nie wspomnę. Chcemy prawdziwej prawicy narodowej, a nie kolejnych podróbek.

LEWICA I DEMOKRACI (SLD)
Stado niedobitych postkomuchów w postaci Sojuszu Lewicy Demokratycznej i Socjal-judeokracji Polskiej, którego nową wiarą stał się gospodarczy liberalizm i obyczajowy libertynizm. Jako różowy kwiatek do czerwonego kożucha przypięli oni sobie Partię Demokratyczną-Pedoli i pomniejszy lewacki plankton, przez co powstał koktajl na wymioty ze składnikami w typie Jerzego Szmajdzińskiego, Marka Ber-Borowskiego, Władysława Frasyniuka, Andrzeja Celińskiego, Jana Lityńskiego, Janusza Onyszkiewicza i tak dalej, aż do wywołania rzeczonych wymiotów. Dowodzi tym składem żywych trupów wspaniały Aleksander Stolzman-Kwaśniewski, bo Wojciech Olejniczak - nominalny szef SLD - jest w czerwono-różowym klubie zasłużonych PZPR-owców i KORowców pętakiem, skaczącym starszym towarzyszom po piwo. Nie wytrzymał tego nawet król cyników Leszek Miller i odszedł z SLD. Za nim podążył Marek Dyduch, zarzucając Kwaśniewskiemu budowanie centrum, a nie lewicy, zaś Olejniczakowi chwiejność i sekciarstwo czyli podjudzanie do wzajemnego wykańczania się klik frakcyjnych w partii. „SLD nie różni się niczym od PiS i PO” - oświadczył Dyduch. Święte słowa i znakomita diagnoza polskiej sceny politycznej! Szkoda tylko, że to refleksje zdecydowanie spóźnione i wypowiedziane w goryczy po nieumieszczeniu na liście wyborczej SLD-LiD (Millera również z niej wykasowano). Były w tym Sejmie najdziwaczniejsze zbiegowiska partyjne i konfiguracje interesów sprzeczne z logiką, ale zgodne z osobistymi interesami panów posłów, którzy na dietach i sejmowych znajomościach zbudowali swoją przyszłość. Jedno w tym zamieszaniu cieszyło - brak pogrobowców oficjalnej Unii Demokratycznej! Wolności (trochę egzemplarzy z UD/UW zachowało się w Platfusie i jeden płci żeńskiej w SLD). Teraz rodzi się poważne niebezpieczeństwo, iż pod postacią Partii Demokratycznej-Pedoli w LiD, zapomniane maszkary syjonizmu i kosmopolityzmu powrócą na ul. Wiejską. Jeżeli już kogoś świerzbią ręce i musi wrzucić świstek do urny, niech nie będzie to kartka z napisem Lewica i Demokraci.

POLSKIE STRONNICTWO LUDOWE
Od dwóch kadencji partia latyfundystów i lokalnych kacyków, bo taki charakter zawodowo-społeczny posiada PSL - niegdyś stały i poważny koalicjant SLD (wcześniej Socjaldemokracji Rzeczypospolitej Polskiej), ledwie dryfuje od wyborów do wyborów. W minionym dwuleciu dęci ludowcy porzucili definitywnie maski opiekunów wsi polskiej i zawiązali ideowy sojusz z Platformą Obywatelską. Zaowocowało to wspólnym startem w wyborach samorządowych. PSL liczyło na dalszą współpracę, lecz Platfusy nie potrzebowały politycznego balastu i zakończyły flirt z Waldemarem Pawlakiem. Po co im partner balansujący na progu wyborczym i ciągnący ewentualnych partnerów w dół? Osłabienie Samoobrony zrodziło obawy, że PSL-owcy znowu przecisną się przez barierę pięciu procent. A nadszedł czas najwyższy, żeby ten relikt PRL-u zniknął wreszcie z politycznej pierwszej ligi. Działacze PSL-u lubią snuć farmazony o swej stuletniej historii, a przecież są bezpośrednimi następcami Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego, które jako dywersyjne Stronnictwo Ludowe za stalinizmu, wykańczało na wsi autentyczne Polskie Stronnictwo Ludowe Stanisława Mikołajczyka. ZSL obrosłe w przywileje i władzę na prowincji, stało się klasyczną pokomunistyczną nomenklaturą, sprywatyzowaną na narodowym majątku wzorem kombinatorów z PZPR. I tego typu ugrupowanie nadal wyciera sobie gębę historią ruchu ludowego, gdy w rzeczywistości jest zdolne wyłącznie do współpracy z SLD i PO. Waldi Pawlak-Terminator-człowiek bez właściwości i uczuć - na konwencji wyborczej PSL-u okazywał niespotykaną aktywność psychoruchową. Krzyczał z mównicy „idziemy na wooojnę!”, „zwyciężymy!”, mrugał oczami (co mu się rzadko zdarza) i wreszcie niczym jakiś Charles de Gaulle z Mielęcina, wzniósł rączęta w geście triumfu. Nie wiadomo, co się facetowi stało - może ktoś dosypał mu amfetaminy do wody sodowej, że dostał takiego odlotu? Nieruchawe niczym Platfus PSL musi faktycznie ciągnąć na amfie, aby znaleźć się w nowym Sejmie. Nie życzę tego kacykom, latyfundystom i stumanionym przez „ludowych” burżujów wyborcom.
***
Dam sobie spokój z opisywaniem dietetycznych kół i kółek w rodzaju „Ruchu Chrześcijańsko-Ludowego”. Ślepy widzi, że Sejm służy nie Polsce i Polakom, ale grupie cwaniaków do kręcenia grubych milionów. To zamknięty krąg - trzeba mieć miliony, żeby tam się dostać i robić jeszcze większe miliony. Mechanizm działania stale rządzących partii (o zmiennych nazwach) w III/IV RP jest oligarchią w oligarchii. Polska Partia Narodowa nie przynależy do klubu milionerów i domaga się równych szans dla każdego ugrupowania, które chce wejść do parlamentu. Wymaga to głównie stałej (skromnej!!!) puli środków na kampanię dla wszystkich podmiotów partyjnych. Bojkotujemy cyrk wyborczy, gdzie jedni dysponują setkami milionów, a drudzy żebrzą o złotówki pod kościołami. Żadnych płatnych spotów, żadnych billboardów pięć na pięć metrów, żadnego wyklejania tysięcy kilometrów szos mordami szanownych kandydatów. Niech każda partia startuje - powiedzmy - z milionem i walczy na argumenty, a nie kieszenie bogatych wujków. Dopóki mamy demokrację partyjnych oligarchów, dopóty odrzucamy ten system. PPN nie startuje w wyborach i odrzuca ich rozstrzygnięcia, ponieważ z wyżej wymienionych powodów, będą one oszustwem. Przejechaliśmy się na tym raz (2005 r.) i wystarczy.

« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Przejdź do sklepu
 
A TY JUŻ ODWIEDZIŁEŚ STRONĘ
LESZKA BUBLA NA FACEBOOKU?

Ostatnio dodane
APEL DO WSZYSTKICH UCZCIWYCH LUDZI

SZANOWNI PAŃSTWO,

W dniu 20 maja 2014 r. w Sądzie Rejonowym dla m.st. Warszawy na godz. 10.15 w sali 203 miałem wyznaczony termin posiedzenia pojednawczego w sprawie, którą wytoczył mi Stanisław Sołtysiński.
Pod salą Stanisław Sołtysiński bezpardonowo mnie zaatakował, używając przemocy, naruszył moją nietykalność cielesną i spowodował uszczerbek. Był to typowo chuligański wybryk ze strony Stanisława Sołtysińskiego. Stanisław Sołtysiński przybył do Sądu w towarzystwie swoich przydupasów w liczbie dwóch, którzy mogli widzieć to zdarzenie, ale na pewno zrobią wszystko, żeby chronić przed obliczem wymiaru sprawiedliwości swojego pryncypała i mnie oczernić. Wobec tego apeluję do wszystkich z Państwa, którzy byli tego dnia w Sądzie Rejonowym dla m.st. Warszawy i widzieli to zdarzenie, żeby zdobyli się na odwagę i do mnie zadzwonili. Szukam świadków tego zdarzenia.
Z góry dziękuję za pomoc
Leszek Bubel
tel. kom.: 506 219 698




Pamięci Roberta Larkowskiego
WSTĄP DO POLSKIEJ PARTII NARODOWEJ
LISTA 100 PEDZIÓW I LESBIJEK WG. LESZKA BUBLA
JESTEM HOMOFOBEM
(słowa i wokal Leszek Bubel)
HYMN EMIGRACJI

 
 
MILIONY, MILIONY...
 








Ciekawe artykuły
Wiadomości Świat
Paranoje
SPRZEDAŻ WYSYŁKOWA KSIĄŻEK
niepoprawnych politycznie

do pobrania (pdf)




  






ZOBACZ!
Encyklopedia jest stale rozbudowywana
Czekamy na Wasze propozycje Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć


 

POLSKI PUB
TO JUŻ HISTORIA



 
 
You Tube

 Zobacz! Nasze piosenki i teledyski na portalu YouTube


"Szabas goj"
słowa, muzyka Leszek Bubel


"Hymn kibiców - do boju Polsko"
słowa,muzyka, Leszek Bubel
)


"Polak, Węgier dwa bratanki"
słowa,muzyka, wokal Leszek Bubel


Biało-czerwona krew
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel






















Chłopcy silni jak stal
Muzyka: Leszek Bubel

Panie Romanie Wielkiej Polski Hetmanie
Słowa, muzyka, wokal (nr 3): Leszek Bubel

Hymn PolskiejPartiiPrzyjaciół Piwa
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Najpiękniejsze są Słowianki
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Polska na tarczy  (wymagane konto na YT)
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Jestem homofobem (wymagane konto na YT)
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Hymn emigracji
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Okupacja – go to hell!
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Masakra
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Bolek Wałęsa
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Rebe Muchomorek
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Epitafium dla LPR
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Obrzezaj się
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel


J...ać PZPN
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Do boju Polsko
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Szczerbiec
Muzyka: Leszek Bubel


 

6. płyta LBB do pobrania!

Pobierz wszystkie utwory z 6. płyty zespołu "Leszek Bubel Band" pt. "Życie i śmierć dla Narodu"
Wszelkie prawa zastrzeżone. © www.polskapartianarodowa.org
Odwiedza nas 11 gości