SZCZEGÓLNIE GORĄCO POLECAMY


Linki

Sondy
Którą nację lubisz?
 

Która z partii politycznych ma największy procent mniejszości narodowych
 

Ile osób narodowości żydowskiej mieszka w Polsce?
 

Jaki procent mediów w Polsce jest całkowicie w polskich rękach?
 

Jaki procent prawdy podają media o. Rydzyka?
 

Które media podają prawdę?
 

Cz czytasz gazety redagowne przez Leszka Bubla?
 

Czy w Polsce powinny ukazywać się gazety narodowe redagowane przez Leszka Bubla?
 

Czy Leszek Bubel za wyrażanie swoich opinii powinien pójść do więzienia?
 

Czy w Polsce mamy wolność publikacji i wyrażania opinii?
 

Czy jesteś za ratyfikacją Traktatu Lizbońskiego?
 

Czy w Polsce powinna działać bez prokuratorsko-politycznych szykan Polska Partia Narodowa?
 

Czy wiesz co to jest narodowa opcja?
 

Który utwór z płyty zespołu "Leszek Bubel Band" pt. "Longinus Zerwimycka" jest najlepszy?
 

Który utwór z 3. płyty "Leszek Bubel Band" W hołdzie NSZ pt. "Biało-Czerwona krew" jest najlepszy?
 

Start arrow Mossad w Polsce arrow Droga przez mękę w kreowaniu zasad etycznych i moralnych
Droga przez mękę w kreowaniu zasad etycznych i moralnych | Drukuj |
Stali Czytelnicy tygodnika „Tylko Polska” zapewne pamiętają artykuł o Janie Grudniewski, kandydacie na senatora RP w ostatnich wyborach. Pamiętają, gdyż był to kandydat na swój sposób oryginalny, jako że nosi się on ze stopniem generała!!! dywizji Polskich Drużyn Strzeleckich. Jak wiadomo z wcześniejszej publikacji z T.P. Nr 20 i 21, pt. „Przegląd pseudonarodowych kup!!! Polskie Drużyny Strzeleckie”, nie znaleźliśmy jakiejkolwiek „prawnej” decyzji to potwierdzającej. Panowie skupieni w tej organizacji sami sobie nadają stopnie i tytuły i co ciekawe organizacji, w której nie znaleźliśmy ani jednego szeregowca. Nie będę dłużej opisywał tej egzotycznej drużyny, gdyż naszym wiernym Czytelnikom jest ona świetnie znana. Niestety, albo jak się potem okaże na szczęście, raczyłem Jana Grudniewskiego i jego organizację skrytykować i opublikowałem wspomniany na początku artykuł w tonie satyrycznym. ZOBACZ TEŻ  Co łączy Jana Gustawa Grudniewskiego ze Stanisławem Grudniewskim - mordercą Polaków?

KOMUNISTYCZNY „HONOR”

Pułkownikowski PRL-owski „honor”, zakwaszony PZPR-owką działalnością, tego nie wytrzymał i w ten sposób na ręce kieleckiej Temidy trafił pozew złożony przez Jana Grudniewskiego przeciwko mojej osobie i tygodnikowi „Tylko Polska”. Pozew dostarczony do sądu 6 października, jako złożony w trybie wyborczym, już nazajutrz, tj. 7 października doczekał się rozstrzygnięcia w postaci postanowienia, nakazującego mi umieszczenie na pierwszej stronie „Tylko Polski” przeprosin pod adresem Jana Grudniewskiego oraz wpłacenie kwoty 10.000 zł na konto Fundacji AVALON, do której jeszcze wrócimy.

Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie kluczowy fakt. Otóż nikt nie pomyślał o tym, żeby pozew Jana Grudniewskiego dostarczyć do mnie, a także zawiadomić mnie o terminie rozprawy, podczas której łatwo mogłem wykazać wiele idiotycznych wyczynów, absurdalnych, wzajemnie się wykluczających postaw, relatywizm moralny, karierę politycznego kameleona czy też grafomaństwo dokumentujące brak u niego elementarnych podstaw znajomości języka polskiego.

Pewnie, gdybym przez przypadek nie znalazł postanowienia sądu w Internecie, o całej sprawie dowiedziałbym się dopiero od komornika. Nie chcąc ignorować całej sytuacji, wniosłem o doręczenie mi postanowienia sądu, które otrzymałem dnia 18 października wraz z pouczeniem, że przysługuje mi na nie zażalenie w terminie 24-godzinnym. Oczywiście takowe natychmiast złożyłem. Podniosłem w nim m.in., iż taka sytuacja, aby zainteresowany dowiadywał się o treści postanowienia sądu z Internetu, jest nie do pogodzenia z konstytucyjnymi zasadami praworządności, prawa do sądu, zaskarżania orzeczeń czy dwuinstancyjności postępowania sądowego.

O innych potknięciach sądu, takich jak chociażby niewłaściwe zastosowanie trybu wyborczego, w sprawie, która powinna być rozpatrywana na zasadach ogólnych, wydanie wyroku bez powiadomienia pozwanego, nie wspominając już o tym, że ukarany zostałem za tekst satyryczny i oczywiście krytyczny, ale czy media nie są od krytyki właśnie? Być może niektórzy dziennikarze, gazety czy stacje telewizyjne zachowują się raczej, jak rzecznicy prasowi rządu lub innych ugrupowań politycznych, ale tygodnik „Tylko Polska” nigdy taki nie był, nie jest i nie będzie. Nie powinien też być karany za opisywanie rzeczywistości takiej jaka jest, a nie takiej jaką niektórzy chcieliby, aby była.

Jeśli pomyśleliście teraz Państwo, że moje - obszerne zresztą - zażalenie (można przeczytać je w całości na stronie www.PolskaPartiaNarodowa.pl) przyniosło jakikolwiek efekt, to jesteście w błędzie. Sąd stwierdził bowiem, że postanowienie doręczone zostało mi faksem na numer wskazany przez wnioskodawcę czyli przez Jana Grudniewskiego. Do dzisiaj nie wiem, jaki numer faksu podał sądowi Grudniewski, ale na pewno nie redakcyjny, gdyż żadnego dokumentu w redakcji nigdy nie odebraliśmy. Sąd nie starał się nawet udowodnić, że zweryfikował wskazany przez Grudniewskiego numer. Po prostu uwierzył mu na słowo. 

FUNDACJA AVALON

Nie wnikając w szczytne statutowe zapisy samej fundacji, jako że póki co nie badałem rzeczywistego profilu jej dokonań, to rzuca się w oczy jej stała, bardzo intensywna promocja na łamach... GAZETY WYBORCZEJ. Zapewniają to obszerne artykuły promujące samego Sebastiana LUTEGO. Czy to oznacza coś więcej? Zapewne, skoro Jan Grudniewski w pozwie wskazał pupilka GW.
Obecnie w niniejszej sprawie do rozpoznania przez sąd II instancji, czyli Sąd Apelacyjny, pozostało moje ostatnie zażalenie. I tu wrócę do wspomnianej wcześniej fundacji AVALON. Mimo, iż z powodu złożenia przeze mnie zażalenia wyrok sądu I instancji nie uprawomocnił się, fundacja ta już wysłała do mnie wezwanie do zapłaty. Nadto określiła trzydniowy termin do złożenia przelewu. Jan Grudniewski zażyczył sobie zasilenia fundacji kwotą 10.000 zł, ale poprzez wpłatę na rzecz samego założyciela, fundatora i pełnomocnika fundacji Sebastiana Lutego. Jak widać niedaleko pada jabłko od jabłoni.

POCHODZENIE ŻYDOWSKICH NAZWISK

Wnikliwsi Czytelnicy na pewno zauważyli od razu, że nazwisko Luty, tak samo jak i Grudniewski, to klasyczne nazwiska wielu Żydów, którzy przyjęli chrzest katolicki. Już pismo Biblioteka Warszawska rocznik 1844 notuje, że nazwiska urobione od miesięcy lub dni lub zaczynające się przysłówkiem „nowo” mogą należeć do ludzi pochodzenia żydowskiego, których antenaci zostali przechrztami już za Jagiellonów. Należą do nich m.in.: Majewski, Lipiński, Poniedzielski, Wrzesiński. Podobnie jest z Kwiatkowskimi i Kwiecińskimi - którzy brali chrzest w miesiącu kwietniu. A także ze Styczyńskimi, Czerwińskimi. Najwybitniejsi z nich to Wacław Sierpiński - profesor matematyki, czy Bolesław Czerwiński - poeta i dziennikarz, autor dawnego komunistycznego hymnu Czerwony Sztandar. Wśród nazwisk urobionych od dni tygodnia najczęstsze jest Niedzielski... eksponujące, że Żyd przyjął święcenie niedzieli i odżegnał się od szabasu.

Na razie ostudziliśmy zapędy „fundacji” informując ich, że wyrok sądu się jeszcze nie uprawomocnił. Oczywiście zapewne kolejny sąd nie zmieni wcześniejszej decyzji i nie będę miał możliwości obrony w normalnym trybie procesowym. Zapewne zacznie mnie ścigać komornik celem wyszarpania 10 tys. zł oraz odsetek. Nie będzie to jednak koniec sprawy, bowiem mój adwokat złoży skargę konstytucyjną, aby znieść bezprawny zapis z Kodeksu, który umożliwia ferowanie takich wyroków. Potrwa to jeszcze ze 2-3 lata, ale sprawę zamierzam doprowadzić do końca.

KOLEJNY PROCES

Powyżej opisany proces to nie jedyny, jaki mam wątpliwą przyjemność toczyć z Janem Grudniewskim w trybie wyborczym. Wszakże jest on osobą niezwykle przewrażliwioną na swoim punkcie. W 34 numerze 2011 r. tygodnika „Tylko Polska” zamieszczony został dokument z archiwów Instytutu Pamięci Narodowej w ramach cyklu „Z ARCHIWÓW IPN”, w którym już wówczas opublikowanych zostało 170 odcinków. Wśród wielu tematów i problemów opublikowaliśmy także życiorysy kilku tysięcy osób zarówno znanych, jak i zupełnie nieznanych, jeśli tylko w ipeenowskich aktach znajdowało się coś ciekawego na ich temat. Jan Grudniewski jest bowiem tylko jedną z setek osób, którymi zajmowałem się w czasie gromadzenia materiału na potrzeby wspomnianego cyklu.

Wracając jednak do spornego artykułu, to wytłumaczyć należy, iż dotyczył on Jana Grudniewskiego z Warszawy, nie zaś Jana Gustawa Grudniewskiego z kieleckiego. Nadto dotyczył on milicjanta, natomiast Jan Gustaw Grudniewski podkreśla, że był wojskowym (zresztą jak dziś już wiemy w stopniu generała). Czyli najprościej mówiąc w ogóle nie dotyczył jego osoby. Choć nie ma co ukrywać, że zbieżność nazwisk i mundurowej profesji obu nie musiała być przypadkowa. Tym bardziej, że rodzony brat Jana Grudniewskiego był PRL - owskim milicjantem! Żyje i mieszka w Starachowicach. Postaram się odnaleźć w archiwach IPN jego teczkę personalną ponieważ z dotychczasowych kwerend wiem, że każdy niemalże milicjant musiał informować SB. Dostarczać informacji o wszystkich mieszkańcach na swoim terenie. Wykonywać polecenia wojewódzkiego czy też powiatowego zwykle zastępcy komendanta ds. SB. Tak więc opowieść, że w PRL - u byli przyzwoici milicjanci, można włożyć między bajki.

Wystarczyło do redakcji nadesłać wyjaśnienia i byłoby po sprawie. Natomiast agresja z jego strony czyli mocno naciągany pozew, rozsiewanie plot, wydzwanianie do mnie z groźbami, przyczyniło się do podejrzeń i coś musi być „na rzeczy”. Czegoś naprawdę musi się obawiać. Wszcząłem więc nową kwerendę w IPN wobec osób noszących nazwisko Grudniewski. I przyniosły one już wiele arcyciekawych informacji. A na następne materiały jeszcze czekam. Sprawa, choć wybory skończyły się już dawno temu, jest ciągle w toku i będę na bieżąco relacjonował o jej przebiegu.

POSTSTALINOWSKIE PRAWO

Sędziowie i ich przełożeni, nie należący w końcu do ciemniaków, doskonale orientują się w mojej wieloletniej działalności politycznej i wydawniczej. O czym w samym Internecie są tysiące informacji w tym o procesach z art. 256, 257 Kodeksu karnego. Regułą jest, iż nie są wolni od presji, a nie chcąc sobie blokować możliwości awansów starają się prowadzić procesy i ferować wyroki w myśl obowiązującego terroru politycznej poprawności. Dla każdego orientującego się w tym systemie są to sprawy oczywiste. Każda okazja do pognębienia mnie i mojej działalności jest dobra, nie liczą się wtedy żadne procedury, ustawy czy jakieś tam konstytucje.

Z tymi praktykami wobec mnie staram się walczyć przy pomocy zdolnych i zdeterminowanych prawników. Oczywiście jak widać ze zmiennym szczęściem, bo jak powszechnie wiadomo w procesach sądowych nie musi wygrać ten, kto ma rację.

NOWE FAKTY

Procesy z Grudniewskim przyniosły jednak tyle dobrego, że musiał on przedłożyć swoją metrykę chrztu. A z tej wynika, że urodził się we wsi Krynki. Porównując to z materiałami z Instytutu Pamięci Narodowej, możemy dowiedzieć się, że może być on członkiem rodziny; rodu, który wydał na świat Stanisława Grudniewskiego - ubeka, który jak wynika z akt IPN, przyznał się do mordowania oddziałów Narodowych Sił Zbrojnych i Armii Krajowej na Kielecczyźnie. Dodatkowo te podejrzenia wzmacnia fakt, że obaj zostali ochrzczeni w tym samym kościele parafialnym we wsi Krynki.

A jest jeszcze kilku innych Grudniewskich z okolic KRYNEK umoczonych w zbrodniczą działalność w stalinowskich czasach. Prokurator, oficer KBW czy Tajny Współpracownik UB. Jak wspomniałem wystąpiłem do IPN w Warszawie i dodatkowo w Kielcach, aby pozyskać więcej szczegółowych informacji, kto dokładnie i w jakich okolicznościach mordował polskich patriotów. Być może dostanę nawet akta procesowe, a nie tylko efekty skrytobójczych mordów.

KOLEJNY MŚCIWY ATAK


Widocznie moje kwerendy w Instytucie Pamięci Narodowej mocno przestraszyły Jana Grudniewskiego, gdyż w swojej daleko posuniętej zapalczywości, zaskarżył mnie również przed Generalnym Inspektorem Ochrony Danych Osobowych.

Upublicznienie przeze mnie wspomnianej metryki chrztu, tak bardzo go ubodło, że w swojej skardze wskazał nawet, że opublikowałem dokumenty z jego bierzmowania i ślubu, których nigdy nie widziałem na oczy. Tak naprawdę, to jeden z zamieszczonych przeze mnie dokumentów nieopatrznie nie został zanonimizowany, a sam Jan Grudniewski nigdy nie zwrócił się do mnie o usunięcie ze strony jego danych osobowych, co z pewnością bym zrobił. Ale widocznie nie chodziło o same dane, ale przede wszystkim o próbę maksymalnego utrudniania mi publikacji zdobytych w Instytucie Pamięci Narodowej materiałów, co najlepiej potwierdza, że moja działalność po prostu „generałowi” zawadza.

„PRAWDZIWI POLSCY PATRIOCI”

Sam Jan Grudniewski jest jedną z głównych postaci dość charakterystycznego i łatwego do zdefiniowania środowiska „prawdziwych polskich patriotów”. Zbieraniny różnych post-PRL-owskich karierowiczów, aktywnych członków PZPR, nieudaczników, którym nie mogło się udać załapanie do dużych partii w tym PiS, LPR, PSL-u, lewackiej Polskiej Partii Pracy, a nawet PO! W sumie szkoda, bo tam jest ich miejsce. Podobnych w genezie i obecnych formach działalności jest jeszcze kilka innych grup tzw. „prawdziwych polskich patriotów”, o czym wyczerpująco piszę w cyklu „Polskie Piekiełko”. I niechby sobie działali, bo życie polityczne to nie tylko parlament. Przez kilka lat tj. od wyborów 2005 r., gdy PPN odniosła ogromny organizacyjny sukces rejestrując 628 kandydatów na posłów we wszystkich 41 okręgach poselskich i 27 w senatorskich plus mnie jako kandydata na urząd prezydenta RP.

NIE PISAŁEM NIC O ICH DZIAŁALNOŚCI!

I to pomimo tego, że nieustannie dyskredytowali moją działalność. W Internecie aż się od tego roiło. Budowali mi poprzez propagandę szeptaną aureolę człowieka konfliktowego, który z „prawdziwymi polskimi patriotami” nie potrafi współpracować, a nawet się od nich odżegnuje. Musi więc być agentem. Zrobił to m.in. Henryk Jezierski z Gdańska umieszczając mnie na swojej stronie internetowej na liście Żydów z nagłówkiem: „Agenci, kreatury i użyteczni idioci realizujący cele żydokomuny na odcinku polityka”. Dlatego wytoczyłem mu proces, który trwa. Podobnie zachował się Eugeniusz Sendecki w swojej prymitywnej Telewizji Narodowej zamieszczając filmik na YOU TUBE, zwąc mnie w nim „żydowskim agentem”. Trwa właśnie proces przeciwko niemu. Będą z niego relacje w T.P.

Ot tak wygląda etyka i podwójna moralność ludzi, z którymi mam czelność się politycznie nie zgadzać. To chory światek frustratów i nieudaczników z zafajdanymi życiorysami - które skrzętnie ukrywają - z aspiracjami pułkowników czy generałów w sytuacji, gdy w wojskowej terminologii nadają się na kaprali. Nawet w tej wojskowej terminologii, choć w cywilnych politycznych warunkach, do rangi oficera trzeba mieć odpowiednie predyspozycje, jak dyrektor-menager przedsiębiorstwa. Ponad to nie tylko zresztą w tej grupie panuje wszechobecny syndrom agenta. Sam Jan Grudniewski dopełnił moją czarę goryczy, gdy w marcu 2011 na jednej z dość dużych konferencji u Zbigniewa Witaszka, będących próbą konsolidacji środowisk patriotycznych, zabierając głos z sali, wstał i powiedział m.in. „musimy uważać na agentów w naszym środowisku”, kierując w tym samym momencie swój wzrok na moją osobę na oczach całej sali. Zepsuło to dość konstruktywny nastrój, także w wyniku mojej ostrej repliki pod jego adresem.

Reasumując,

już rejestrując PPN w 2004 roku po wielu nieudanych próbach konsolidacji środowisk patriotycznych doszedłem do wniosku, że nie mam sensu tracić na to czasu. A jedyną drogą do zbudowania silnej narodowej partii jest bezkompromisowe, klarowne określenie zasad programowych i ideologicznych, a następnie konsekwentne ich przestrzeganie.

A to droga przez mękę. Wierzę jednak, że pomimo tego kreowanie czystych zasad etycznych i moralnych przyniesie w końcu wymierne wyniki. Nie pozwolę, aby zniszczyli wszystko co wzniosłe i piękne.

Brak lustracji u zarania III RP spowodował wlanie się całego PRL-owskiego szamba do naszego życia politycznego. Sądy, prokuratury, służby jawne i skryte, duże partie, różne pozaparlamentarne kupy polityczne są upstrzone pogrobowcami i pociotkami PRL-owskich notabli, a często i zbrodniarzy. Zawsze solidaryzują się przeciwko tym, którzy odważą się tknąć ten układ. Są nawet poważni publicyści, którzy dokumentują, że ten układ nadal rządzi Polską. I niech się Czytelnicy nie dziwią, iż z post-PRL-owskim zeszmaceniem jest mi nie po drodze. Od internowania w Stanie Wojennym po 27 zatrzymań, rewizji czy pobić, jestem konsekwentny w tej walce. To mój niezmienny szyld.
Leszek Bubel
 




WYROK
W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ 
Sąd Okręgowy Warszawa Praga w Warszawie w V Wydziale Karnym w składzie:
Przewodniczący SSO Beata Ziółkowska (spr)
Sędziowie SO Przemysław Filipkowski
SO Sławomir Bielecki
Protokolant Dorota Nędza, Joanna Burczyńska w obecności Prokuratora Agaty Stawiarz

po rozpoznaniu dnia 20.01, 07.03.2011 r. w sprawie Leszka Bubla urodz. 19.01.1957 r. w Węgrowie, syna Karola i Sabiny z d. Tarapata

wniosku o zadośćuczynienie i odszkodowanie z tytułu pozbawienia wolności na mocy decyzji Komendanta Wojewódzkiego Milicji Obywatelskiej we Wrocławiu z dnia 4 września 1982 r. o internowaniu

-orzeka-
na podstawie art. 8 ust. 1 ustawy z dnia 23 lutego 1991 r. o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległo bytu Państwa Polskiego (Dz.U. z 1991 r. nr 34, poz. 149 ze zm.) zasądza od Skarbu Państwa na rzecz Leszka Bubla kwotę 3000 (trzech tysięcy) złotych wraz z ustawowymi odsetkami od daty uprawomocnienia wyroku tytułem zadośćuczynienia za krzywdy wynikające z wykonania decyzji Komendanta Wojewódzkiego Milicji Obywatelskiej o internowaniu z dnia 4 września 1982 r.; w pozostałej części wniosek oddala; koszty sądowe przejmuje na rachunek Skarbu Państwa.
Uzasadnienie
Sąd ustalił, co następuje:
Leszek Bubel prowadził działalność gospodarczą od lat 80-tych i zajmował się produkcją złotniczą. Zapisał się do powstałej w tym czasie „Solidarności” Indywidualnego Rzemiosła, jednak nie odebrał legitymacji, gdyż został wprowadzony stan wojenny.
W okresie po wprowadzeniu stanu wojennego rozpoczął produkcję biżuterii „patriotycznej” w postaci orzełków z koroną, znaczków z literą V, znaczków „Solidarności” i „Polski Walczącej”. W związku z tą działalnością bardzo często dochodziło do przeszukania jego domu i pracowni.
Zajmował się także kolportowaniem ulotek, finansował działalność drukarni produkującej znaczki solidarnościowe.
Wspólnie ze znajomymi prowadzili także akcję „Stokrotka”. Polegała ona na tym, że ustalali osoby, które „donosiły” na tych, którzy prowadzili jakąś działalność sprzeczną z obowiązującym ustrojem i piętnowali je wypisując hasła na domach, czy samochodach, wysyłali kartki (zeznania świadków: Leszka Bubel k. 102-105, k. 207-208 Andrzeja Drygaiskiego k. 221, Krzysztofa Maciąg k. 222, Krzysztofa Drozd k. 220, k. 96 wzory biżuterii).
Na początku września 1982 r. Leszek Bubel leciał samolotem do Wrocławia. W czasie lotu został zatrzymany, pobity, obezwładniony. We Wrocławiu przewieziono go do Komendy Milicji przy ul. Łąkowej. Stamtąd został przewieziony do Zakładu Karnego w Strzelinie osadzony na podstawie decyzji o internowaniu z dnia 4 września 1982 r. Przebywając w Komendzie we Wrocławiu wnioskodawca został umieszczony w celi z 7-8 osobami zatrzymanymi za przestępstwa pospolite. W celi zamiast łóżek były drewniane podesty. Kilkakrotnie był wzywany na rozmowy przez funkcjonariuszy SB. Po przewiezieniu do Zakładu Karnego w Strzelinie został osadzony w celi wspólnie z innymi internowanymi. Tam wnioskodawca był dobrze traktowany. Władze więzienia przyjęły żądania osadzonych i otrzymywali wypiski, oraz umożliwiono im wizyty księdza. W świetle zeznań wnioskodawcy i świadków Krzysztofa Drozda, Andrzeja Drygaiskiego i Krzysztofa Maciąg nie ma wątpliwości, że
Leszek Bubel prowadził działalność na rzecz niepodległego bytu Państwowego w rozumieniu wskazanej ustawy. 


« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Przejdź do sklepu
 
A TY JUŻ ODWIEDZIŁEŚ STRONĘ
LESZKA BUBLA NA FACEBOOKU?

APEL DO WSZYSTKICH UCZCIWYCH LUDZI

SZANOWNI PAŃSTWO,

W dniu 20 maja 2014 r. w Sądzie Rejonowym dla m.st. Warszawy na godz. 10.15 w sali 203 miałem wyznaczony termin posiedzenia pojednawczego w sprawie, którą wytoczył mi Stanisław Sołtysiński.
Pod salą Stanisław Sołtysiński bezpardonowo mnie zaatakował, używając przemocy, naruszył moją nietykalność cielesną i spowodował uszczerbek. Był to typowo chuligański wybryk ze strony Stanisława Sołtysińskiego. Stanisław Sołtysiński przybył do Sądu w towarzystwie swoich przydupasów w liczbie dwóch, którzy mogli widzieć to zdarzenie, ale na pewno zrobią wszystko, żeby chronić przed obliczem wymiaru sprawiedliwości swojego pryncypała i mnie oczernić. Wobec tego apeluję do wszystkich z Państwa, którzy byli tego dnia w Sądzie Rejonowym dla m.st. Warszawy i widzieli to zdarzenie, żeby zdobyli się na odwagę i do mnie zadzwonili. Szukam świadków tego zdarzenia.
Z góry dziękuję za pomoc
Leszek Bubel
tel. kom.: 506 219 698




WSTĄP DO POLSKIEJ PARTII NARODOWEJ
LISTA 100 PEDZIÓW I LESBIJEK WG. LESZKA BUBLA
JESTEM HOMOFOBEM
(słowa i wokal Leszek Bubel)
HYMN EMIGRACJI

 
 
MILIONY, MILIONY...
 








You Tube

 Zobacz! Nasze piosenki i teledyski na portalu YouTube


"Szabas goj"
słowa, muzyka Leszek Bubel


"Hymn kibiców - do boju Polsko"
słowa,muzyka, Leszek Bubel
)


"Polak, Węgier dwa bratanki"
słowa,muzyka, wokal Leszek Bubel


Biało-czerwona krew
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel






















Chłopcy silni jak stal
Muzyka: Leszek Bubel

Panie Romanie Wielkiej Polski Hetmanie
Słowa, muzyka, wokal (nr 3): Leszek Bubel

Hymn PolskiejPartiiPrzyjaciół Piwa
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Najpiękniejsze są Słowianki
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Polska na tarczy  (wymagane konto na YT)
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Jestem homofobem (wymagane konto na YT)
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Hymn emigracji
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Okupacja – go to hell!
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Masakra
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Bolek Wałęsa
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Rebe Muchomorek
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Epitafium dla LPR
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Obrzezaj się
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel


J...ać PZPN
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Do boju Polsko
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Szczerbiec
Muzyka: Leszek Bubel


 

6. płyta LBB do pobrania!

Pobierz wszystkie utwory z 6. płyty zespołu "Leszek Bubel Band" pt. "Życie i śmierć dla Narodu"
Wszelkie prawa zastrzeżone. © www.polskapartianarodowa.org
Odwiedza nas 15 gości