SZCZEGÓLNIE GORĄCO POLECAMY


Linki

Sondy
Którą nację lubisz?
 

Która z partii politycznych ma największy procent mniejszości narodowych
 

Ile osób narodowości żydowskiej mieszka w Polsce?
 

Jaki procent mediów w Polsce jest całkowicie w polskich rękach?
 

Jaki procent prawdy podają media o. Rydzyka?
 

Które media podają prawdę?
 

Cz czytasz gazety redagowne przez Leszka Bubla?
 

Czy w Polsce powinny ukazywać się gazety narodowe redagowane przez Leszka Bubla?
 

Czy Leszek Bubel za wyrażanie swoich opinii powinien pójść do więzienia?
 

Czy w Polsce mamy wolność publikacji i wyrażania opinii?
 

Czy jesteś za ratyfikacją Traktatu Lizbońskiego?
 

Czy w Polsce powinna działać bez prokuratorsko-politycznych szykan Polska Partia Narodowa?
 

Czy wiesz co to jest narodowa opcja?
 

Który utwór z płyty zespołu "Leszek Bubel Band" pt. "Longinus Zerwimycka" jest najlepszy?
 

Który utwór z 3. płyty "Leszek Bubel Band" W hołdzie NSZ pt. "Biało-Czerwona krew" jest najlepszy?
 

Moje wspomnienie o Robercie Larkowskim | Drukuj |
Dziwny początek

Roberta Larkowskiego poznałam w drugiej połowie 2009 roku. Oboje byliśmy wówczas związani z nacjonalistycznym tygodnikiem „Tylko Polska” będącym oficjalnym organem prasowym Polskiej Partii Narodowej. Robert miał wtedy czterdzieści trzy lata, był głównym felietonistą „TP” i wiceprezesem PPN. Ja byłam początkującą, osiemnastoletnią publicystką, wówczas jeszcze prawicową i konserwatywną. Nasza znajomość zaczęła się w dość nietypowych okolicznościach. Otóż lewicowy dziennikarz Jaś Kapela napisał o mnie zjadliwy felieton „Najcnotliwsza w klasie” i zamieścił go w internetowym wydaniu „Krytyki Politycznej”. Niedługo po tym zdarzeniu otrzymałam ważnego
e-maila od Leszka Bubla (redaktora naczelnego tygodnika „Tylko Polska”, prezesa Polskiej Partii Narodowej). Chodziło w nim o to, że Robert Larkowski stworzył o mnie pozytywny artykuł, będący odpowiedzią na nieprzychylny tekst Kapeli. Co więcej, felieton Larkowskiego ukazał się na łamach „TP”.

Listy i rozmowy

Poprosiłam pana Leszka, żeby dał mi jakieś namiary na autora, bo chciałabym mu osobiście podziękować. Wkrótce Robert i ja byliśmy już internetowymi znajomymi. Początkowo kontaktowaliśmy się wyłącznie za pośrednictwem poczty elektronicznej. Mimo różnicy wieku i doświadczenia, doskonale się rozumieliśmy. Listy, które do siebie pisaliśmy, były długie i ciekawe. Po pewnym czasie zaczęłam zachęcać Roberta, żeby założył sobie konto w serwisie społecznościowym Facebook. Mój korespondencyjny przyjaciel uparcie odmawiał. Zupełnie nie był zainteresowany taką formą komunikacji interpersonalnej. Ja jednak bardzo go namawiałam i w końcu Larkowski dał za wygraną. Facebook, w przeciwieństwie do tradycyjnej poczty elektronicznej, stwarzał możliwość rozmowy w czasie rzeczywistym. Od tej pory Robert i ja mogliśmy całymi godzinami dyskutować o naszych wspólnych zainteresowaniach: polityce, filozofii, historii, ideologiach, problemach społecznych itd.

Trudne czasy

Można powiedzieć, że aż do końca 2011 roku Larkowski i ja byliśmy bliskimi przyjaciółmi. Zaufanymi oraz połączonymi wspólnotą przekonań i zamiłowań. W pierwszej połowie 2012 roku zaczęliśmy się od siebie oddalać. Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy był rozpad mojego prawicowo-konserwatywnego światopoglądu. Zawalił się wówczas fundament naszej znajomości, jakim była zbieżność poglądów i dążeń. Robert doceniał to, że nadal jestem patriotką, nacjonalistką, eurosceptyczką i antyglobalistką. Problem polegał na tym, że w pozostałych kwestiach byłam już zdecydowanie lewicowa (zaczęłam się nawet określać mianem Narodowej SocjalDemokratki). Larkowski i ja nie byliśmy już przedstawicielami tej samej opcji politycznej. Co gorsza, w niektórych sprawach staliśmy się przeciwnikami. Nie zakończyliśmy, oczywiście, naszej znajomości, ale rozmawialiśmy coraz rzadziej i coraz krócej. W ostatnich miesiącach życia Roberta miałam z nim naprawdę słaby kontakt. A jednak wiadomość o jego odejściu okazała się dla mnie bardzo bolesnym ciosem.

Robert - romantyk

Larkowski nie bał się śmierci. Był typem romantyka, przekonanego, że najwyższą wartością nie jest życie, tylko zbiór idei, dla których warto poświęcić własną egzystencję. Zarówno dosłownie, jak i w przenośni. W wywiadzie, udzielonym mi przez Roberta w 2010 roku, znalazło się nawet stwierdzenie: „Ze względu na heroiczną śmierć i postawę ideową, otaczam nieomal kultem japońskiego pisarza Yukio Mishime” (pełny tekst wywiadu jest dostępny w internecie, żeby go znaleźć, wystarczy wpisać w Google hasło „Rozmowa z Robertem Larkowskim”). To jedno, proste zdanie przypomina japońską formę poetycką, haiku. Jest bowiem krótkie, lecz zawiera w sobie niesłychanie dużo treści. Robert zawsze mi mówił, że śmierć Mishimy była czymś wielkim, ponieważ miała charakter męczeński i przyczyniła się do narodowego przebudzenia Japończyków. Pisarz zginął w sposób straszliwy, ale jego zgon nie poszedł na marne. Przeciwnie: umożliwił narodowi japońskiemu wzniesienie się na moralne wyżyny, a samemu Mishimie przyniósł wieczną chwałę. Fascynacja Larkowskiego orientalnym autorem trochę mnie przerażała, albowiem Yukio Mishima popełnił seppuku/harakiri.

Robert - wojownik

Robert uważał, że nigdy, pod żadnym pozorem, nie wolno ulegać wrogom. Opowiadał się za postawą spartańską, polegającą na walce do samego końca, nawet mimo braku szans na zwycięstwo. W felietonie zatytułowanym „Uświadomiony bojkot” Larkowski napisał: „Tradycjonalistyczna myśl głosi, że trzeba stać na posterunku i walczyć, pomimo iż bitwa wydaje się materialnie przegrana. To nasz obowiązek i powinność wobec niewidzialnego świata bohaterskich i pracujących ciężko przodków”. Czym dla mojego przyjaciela była Ojczyzna - jedna z najbardziej cenionych przez niego wartości? Odpowiedź na to pytanie znajduje się w jego tekscie „Rozważania o Polsce” (opublikowanym w 2004 roku na łamach czasopisma „Ściśle Tajne”). „Polska jest pojęciem geograficznym i metafizycznym, bo istnieje na poły w świecie materialnym oraz w duszach Polaków” - brzmi pierwsze zdanie artykułu. Jak widać, Larkowski należał do ludzi niezwykle uduchowionych. Nic więc dziwnego, że istotną rolę w jego życiu odgrywała religia.

Robert - myśliciel

Robert był przedsoborowym katolikiem i sekretarzem redakcji bloga GłosTradycji.blogspot.com. Kolegował się ponadto z kontrowersyjnym księdzem Rafałem Trytkiem. Larkowski nie zamykał się jednak na inne systemy filozoficzne i religijne. Wykazywał zainteresowanie szeroko pojętą myślą wschodnią. „To bardzo ciekawe, sam jestem zwolennikiem kołowego postrzegania czasu - wiele cywilizacji już powstało i umarło, umarło i powstało. (…) Czytam Wedy i poznaje dziwne podobieństwa pracywilizacji Ariów z dzisiejszymi ludami Europy, z Polakami włącznie” - wyznał w komentarzu zamieszczonym na stronie NowyEkran.net. Robert chciał wnieść własny wklad nie tylko do polityki, ale także do chrzescijaństwa. W tekscie zatytułowanym „Ariokatolicyzm” wysunął postulat stworzenia nowego modelu wiary katolickiej. Tytułowy ariokatolicyzm miał być katolicyzmem pozbawionym elementów judaistycznych. Larkowski stanowczo sprzeciwiał się ekumenizmowi i koncepcji judeochrześcijaństwa. Co z wierzeniami dawnych Słowian? Robert pisał, że nie ma nic przeciwko „umiarkowanym rodzimowiercom bez antykatolickiego fanatyzmu”. Źródło: felieton „Europejska jedność”.

Człowiek kulturalny

Robert Larkowski był działaczem politycznym i publicystą piszącym głównie o polityce. Gdyby jednak ktoś powiedział, że mój przyjaciel nie miał innych zainteresowań, popełniłby ogromny błąd. Robert kochał kulturę polską i zagraniczną, o czym zresztą mówił we wspomnianym wcześniej wywiadzie. Pasjonowały go literatura, poezja, film i muzyka. Jego ulubionym pisarzem był - obok Mishimy - Fiodor Dostojewski. Bliskie mu były przeżycia i rozterki takich twórców, jak Marek Hłasko czy Andrzej Bursa. Najdobitniej świadczy o tym fakt, że nazywał ich swoimi „opiekunami-bohaterami”. Jeśli chodzi o muzykę, Larkowski słuchał najrozmaitszych brzmień: chorałów gregoriańskich, klasyki mistrzów, poezji śpiewanej, marszy wojskowych, cold wave, gothic metalu, viking metalu, martial industrialu, rocka skinheadowskiego, rocka tożsamościowego i pieśni współczesnych bardów. Robert miał dojrzałe, sprecyzowane i zróżnicowane upodobania. Kilka tygodni przed śmiercią poprosił mnie, żebym napisała artykuł o zespole Joy Division. Nie był zadowolony z tego, że tworzyłam teksty o grupach spod znaku New Romantic, zatem wskazał mi interesującą alternatywę. Czuję, że powinnam spełnić jego  życzenie. To chyba była jego ostatnia wola.

Przemoc psychiczna

Larkowski zmarł 20 lipca 2013 roku. Miał czterdzieści siedem lat. Jego śmierć nastąpiła w wyjątkowo nieprzyjemnych okolicznościach, o których rozpisały się prawicowe media. Robert Wit Wyrostkiewicz, autor artykułu „Tajemnicza śmierć Larkowskiego” z wirtualnego wydania tygodnika „Nasza Polska”, poinformował, że na kilka dni przed zgonem Roberta pojawiły się w Internecie plotki o rzekomym samobójstwie publicysty. Administratorzy facebookowej strony Xpornchan.pl/b/ (RemoveKrautze) zamieszczali grafiki zawiadamiające o „śmierci” Larkowskiego. Wcześniej przez wiele miesięcy ukazywały się na Facebooku złośliwe wpisy dotyczące Roberta. Autorzy postów śmiali się z przekonań, aparycji i stylu wypowiedzi publicysty. Według jednego z dziennikarzy portalu wSumie.pl, to właśnie internetowe złośliwości przyczyniły się do nagłej śmierci pokrzywdzonego. „Larkowski bardzo przejął się pogłoskami o... własnej śmierci. To doprowadziło do pogorszenia jego stanu zdrowia (bloger cierpiał na cukrzycę). Mężczyzna nie przespał całej nocy z 19 na 20 lipca, był zdenerwowany. (…) Wkrótce zmarł” - czytamy w newsie zatytułowanym „Zabiły go trolle”. Co było bezpośrednią przyczyną zgonu Roberta? Wyrostkiewicz sugerował, że zawał serca. Strona GazetaWarszawska.com podała, że udar mózgu.

Patriota wyklęty

Robert Larkowski marzył o pięknym finale własnej egzystencji. W jednym z ostatnich, facebookowych wpisów stwierdził: „Chamy się wieszają, szlachta ginie pod sztandarami” (cyt. za: R.W. Wyrostkiewicz - „Tajemnicza śmierć Larkowskiego”). Publicysta był przygotowany na ewentualną śmierć za wyznawane idee. „My bronimy, myśli i czynu narodowego, nie złożymy broni, do ostatniej garstki nacjonalistów. Jeżeli przyjdzie za idee oddać nawet własne życie” - zadeklarował w felietonie „Nacjonalizm elitarny”. W pewnym sensie, Larkowski faktycznie stał się bohaterem i męczennikiem, gdyż wrogowie, gardzący jego światopoglądem, zadręczyli go na śmierć. Robert nie poległ w bitwie. Zakończył swoje życie jako patriota wyklęty, ofiara bezwzględnych przeciwników politycznych. Do końca pozostał wierny swoim zasadom: tak jak obiecywał w artykułach i prywatnych rozmowach. Był prawdziwym narodowcem, a takich pozostało już niewielu. Myślę, że jego niezłomność powinna służyć za wzór dla wszystkich osób identyfikujących się z poglądami patriotycznymi, nacjonalistycznymi, eurosceptycznymi i antyglobalistycznymi. Pamiętajmy o Robercie Larkowskim. I działajmy dalej na rzecz naszej Ojczyzny. On tego od nas wymagał.
Natalia Julia Nowak
(lewicowa nacjonalistka)
25-26 lipca 2013 roku


« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Przejdź do sklepu
 
A TY JUŻ ODWIEDZIŁEŚ STRONĘ
LESZKA BUBLA NA FACEBOOKU?

APEL DO WSZYSTKICH UCZCIWYCH LUDZI

SZANOWNI PAŃSTWO,

W dniu 20 maja 2014 r. w Sądzie Rejonowym dla m.st. Warszawy na godz. 10.15 w sali 203 miałem wyznaczony termin posiedzenia pojednawczego w sprawie, którą wytoczył mi Stanisław Sołtysiński.
Pod salą Stanisław Sołtysiński bezpardonowo mnie zaatakował, używając przemocy, naruszył moją nietykalność cielesną i spowodował uszczerbek. Był to typowo chuligański wybryk ze strony Stanisława Sołtysińskiego. Stanisław Sołtysiński przybył do Sądu w towarzystwie swoich przydupasów w liczbie dwóch, którzy mogli widzieć to zdarzenie, ale na pewno zrobią wszystko, żeby chronić przed obliczem wymiaru sprawiedliwości swojego pryncypała i mnie oczernić. Wobec tego apeluję do wszystkich z Państwa, którzy byli tego dnia w Sądzie Rejonowym dla m.st. Warszawy i widzieli to zdarzenie, żeby zdobyli się na odwagę i do mnie zadzwonili. Szukam świadków tego zdarzenia.
Z góry dziękuję za pomoc
Leszek Bubel
tel. kom.: 506 219 698

Wszelkie prawa zastrzeżone. © www.polskapartianarodowa.org
Odwiedza nas 7 gości