SZCZEGÓLNIE GORĄCO POLECAMY


Linki

Sondy
Którą nację lubisz?
 

Która z partii politycznych ma największy procent mniejszości narodowych
 

Ile osób narodowości żydowskiej mieszka w Polsce?
 

Jaki procent mediów w Polsce jest całkowicie w polskich rękach?
 

Jaki procent prawdy podają media o. Rydzyka?
 

Które media podają prawdę?
 

Cz czytasz gazety redagowne przez Leszka Bubla?
 

Czy w Polsce powinny ukazywać się gazety narodowe redagowane przez Leszka Bubla?
 

Czy Leszek Bubel za wyrażanie swoich opinii powinien pójść do więzienia?
 

Czy w Polsce mamy wolność publikacji i wyrażania opinii?
 

Czy jesteś za ratyfikacją Traktatu Lizbońskiego?
 

Czy w Polsce powinna działać bez prokuratorsko-politycznych szykan Polska Partia Narodowa?
 

Czy wiesz co to jest narodowa opcja?
 

Który utwór z płyty zespołu "Leszek Bubel Band" pt. "Longinus Zerwimycka" jest najlepszy?
 

Który utwór z 3. płyty "Leszek Bubel Band" W hołdzie NSZ pt. "Biało-Czerwona krew" jest najlepszy?
 

Start arrow Mossad w Polsce arrow Żołnierze Wyklęci, Związek przejęty
Żołnierze Wyklęci, Związek przejęty | Drukuj |
Związek Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych to jak wiadomo stowarzyszenie kombatanckie. O jakież zdziwienie wywołała w tej sytuacji, dziwna zmiana generacyjna w Zarządzie Związku z w 2009 r. Nagła decyzja o przyznaniu funkcji prezesa ZŻ NSZ 40-letniemu wtedy politykowi Arturowi Zawiszy, wywoła oburzenie i poczucie krzywdy wśród wielu kombatantów.

Artur Zawisza
Bohdan Szucki
Jerzy Nachtman
Czy naprawdę związek kombatantów zdecydowałby się oddać władzę młodzikowi, w zasadzie nie mającemu nic wspólnego z Narodowymi Siłami Zbrojnymi? A jednak tak się stało. Owiany wątpliwościami, udałem się do Krajowego Rejestru Sądowego zajrzeć do akt Stowarzyszenia. A tam... awantura oczywiście. Awantura o przywództwo. A głównym bohaterem, nie kto inny, jak pan Artur Zawisza. Ale zacznijmy od początku.

Artur Zawisza nie pojawił się w Związku z nikąd. Już w protokole z walnego zgromadzenia delegatów z dnia 18 czerwca 2005 r. czytam, iż na zjazd został zaproszony „gość specjalny” - poseł na Sejm Artur Zawisza. Oczywiście każdy każdego pochwalił, wymienili się uściskami i wybrali nowy zarząd. Jeszcze bez zamieszania. Nowy Zarząd pochwalił stary, stary gratulował nowemu.

Pierwsze rysy na tym nieskazitelnym obrazie pojawiają się dwa lata później, a bynajmniej tyle zdradzają oficjalne dokumenty. Na zjeździe 12 maja 2007 r. Tadeusz Łódź - jeden z delegatów - stwierdza, iż Związek nieuchronnie chyli się ku upadkowi i proponuje, by do nowego zarządu dokooptować kilka młodych osób, by pozwolić młodzież się uczyć. Wszyscy pomysł chwalą, ale gdy pada sugestia, by zmienić nazwę związku, tak by mogli wstępować do niego nie-kombatanci, jakoś entuzjazmu nie widać. Wprawdzie na tym samym zjeździe delegaci przegłosują uchwałę o zmianie nazwy na Związek Żołnierzy i Przyjaciół Narodowych Sił Zbrojnych, jednakże do dzisiaj zmiana ta nie została oficjalnie zgłoszona.

Już na tym etapie ujawnia się smaczek Artura Zawiszy i zgromadzonej wokół niego młodzieży na przejęcie Zarządu Związku. Nic dziwnego, gdyż jest o co walczyć.

Narodowe Siły Zbrojne to przecież wieloletnia tradycja, ciesząca się powszechnym szacunkiem i poważaniem. Największa po Armii Krajowej i Batalionach Chłopskich formacja polityczno-wojskowa podczas okupacji. Powstała w 1942 r. organizacja mogła poszczycić się siecią organizacyjną wykraczającą poza terytorium Rzeczypospolitej, imponującą siatką wywiadowczą oraz szeroko zakrojoną działalnością propagandową. Gdy słyszymy Narodowe Siły Zbrojne myślimy „żołnierze wyklęci”, „twardzi jak stal”.

MIAŁO BYĆ LEPIEJ, WYSZŁO JAK  ZAWSZE?

A dzisiaj? A dzisiaj w dokumentach ujawnia się przede wszystkim nieporadność związkowców. Każda, nawet najmniejsza zmiana zgłaszana do Sądu musiała być wielokrotnie powtarzana. I za każdym razem sąd upomina - nieprawidłowo wypełnione formularze, niepoprawne pełnomocnictwa, błąd w zgłoszeniu. By nie pozostawać gołosłownym podam przykład. W marcu 2005 r. Związek starał się o przyznanie statutu organizacji pożytku publicznego. Niestety sąd odrzucił wniosek, zarzucając wiele nieprawidłowości: brak oświadczeń o niepozostawaniu członków Komisji Rewizyjnej w stosunku pokrewieństwa z członkami Zarządu, brak wymaganych zmian w statucie, brak określenie kodów PKD (Polska Kwalifikacja Działalności). A są to przecież podstawowe wymogi formalne, niezbędne, by organizacja mogła korzystać z tegoż statusu. Czy naprawdę tak dużej organizacji nie stać na zlecenie „papierkowej roboty” jakiemuś - z prawdziwego zdarzenia - prawnikowi? Z prawdziwego zdarzenia, bo w pewnym momencie zbuntowani przeciwko warszawskiej młodzieży kombatanci, wynajmują radcę prawnego Andrzeja Nowaka, by zapobiegł osobliwym zmianom. Jemu się to nie uda - ale o tym później. Znamienne jest to, że w trakcie postępowania, wnioski pana Nowaka są ciągle odrzucane przez sąd, również z powodów formalnych. A zatem przeglądając akta w KRS, trafiłem na takie pisma jak „Uzupełnienie wniosku...”, „Drugie uzupełnienie wniosku...”, „Trzecie uzupełnienie skargi”. A przecież pan Nowak, jak chwali się na swojej stronie internetowej, jest prawnikiem z obyciem urzędniczym. Z pewnością wykształcenia i doświadczenia nie można mu odmówić. Skończony Uniwersytet Warszawski, dwa egzaminy prawnicze sędziowski i radcowski, praca w Ministerstwie Handlu Zagranicznego oraz Ministerstwie Współpracy Gospodarczej z Zagranicą, arbitraż w wielu międzynarodowych postępowaniach arbitrażowanych, to tylko nieliczne zasługi, którymi się chwali. Szukając dalej natknąłem się jednak na wpis pana mecenasa, w którym skarży się na jedną z prokurator, która nie chciała udostępnić mu akt postępowania w obecności studentów. A on przecież tłumaczył, że ta tajność na nic się zda, bo ci sami studenci będą przecież przygotowywać później zażalenia w sprawie, której kserokopii się domagał. Być działając na rzecz pokrzywdzonych kombatantów pan Nowak zanadto zaufał wiedzy swoich praktykantów.

Wracając do sedna ZŻ NSZ nie podjął po raz kolejny próby otrzymania statusu organizacji pożytku publicznego. Statusu, pozwalającego nabyć cenne przywileje. Gdy dzisiaj wpisuje w ministerialną wyszukiwarkę takich organizacji, numer KRS Związku, wynik jest negatywny. Również na oficjalnej stronie NSZ nie ma o tym żadnej wzmianki. Czy to oznacza, że te proste formalności, są dla Związku nie do przejścia?

Zmiany we władzach stowarzyszenia Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych formalnie nastąpiły w 2009 r. Jednak potrzebę taką akcentowano już dwa lata wcześniej.

Na zjeździe delegatów 12 maja 2007 r. ustępujący prezes Bohdan Szucki wyraził swoje zapatrywania na przyszłość Związku. Podniósł, iż stricte kombatancki charakter Związku nie ma realnych możliwości przetrwania. Ze względu na wiek i stan zdrowia, sam zapał i chęć działania nielicznych, aktywnych kombatantów to za mało, aby zapewnić organizacji przyszłość - deklamował prezes Szucki. Trudno nie przyznać mu racji. Organizacja powinna się przekształcić, powinna dać możliwość wejścia w swoje szeregi również nie-kombatantom. Oczywiście również ludziom młodym należałoby dać szansę działania. Czy jednak o razu w zarządzie?

Podobny tok myślenia, miała chyba równie część Związkowców. Pierwsze zatargi ujawniły się w trakcie zebrania w dniu 13 września 2008 r. Prezydium Zarządu Głównego ZŻ NSZ. Z protokołu z tegoż zebrania dowiadujemy się, iż na prezesa Związku Zawiszę namaścił sam Bohdan Szucki. W tej sytuacji Jerzy Nachtman - w tamtym okresie pełniący obowiązki prezesa - oświadczył, iż rezygnuje z tej funkcji, gdyż nie chce być tylko „figurantem”. Obecny na zebraniu Artur Zawisza odpierając zarzuty „kolegi” stwierdził, iż prezes Szucki poprosił go przed mszą (w trakcie pielgrzymki do sanktuarium w Kałkowie - 29.06.2008) o wygłoszenie krótkiego przemówienia, a on nie spodziewał się, że wywoła ono taki skutek. Otóż i prawdziwa przyczyna! Artur Zawisza wcale nie chciał być prezesem, to jego płomienne, improwizowane przemówienia, sprawiły, że kombatanci zapragnęli, by został ich wodzem. Pokrzywdzonych kombatantów musiało to rozwścieczyć jeszcze bardziej.

Mimo tego 28 listopada 2008 r. doszło do wyboru nowego prezesa Związku - Artura Zawiszy.

Pierwszym krokiem wzburzonych tym faktem, było wystosowanie pisma do Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych, podpisanego przez Jerzego Nachtmana, a informującego o nadużyciach zaistniałych przy wyborze nowych władz Związku. Urząd jednak sprawę „olał”, więc kombatanci zmuszeni zostali wynająć prawnika, o którym już wspominałem w pierwszej części artykułu.

Pomijając już skuteczność podejmowanych przez niego kroków prawnych, interesujące są zarzuty, jakie wytoczyli kombatanci przed sądem. Wnieśli oni wniosek do sądu o uchylenie uchwał Walnego Zebrania Delegatów ZŻ NSZ, nazywając jest wprost próbą wrogiego przejęcia Związku przez Artura Zawiszę.

Artur Zawisza i jak nazywa to pan Nowak „towarzysząca mu warszawska młodzież” pojawili się na owym zjeździe, jako delegaci z okręgu lubelskiego, już tylko tym faktem łamiąc zasadę terytorialnej przynależności do oddziału regionalnego w miejscu zamieszkania członka, którą rzekomo praktykuje Związek. Inne naruszenie, to przysługiwanie prawa wyborczego, tylko kombatantom, to jest członkom zwyczajnym stowarzyszenia. Jak twierdzi Andrzej Nowak - Artur Zawisza, mógł być co najwyżej członkiem współdziałającym.

Jednak najważniejszą sprawą była liczba delegatów przysłana z Lublina. Wedle zasady uchwalonej przez sam Związek, na każdych 30 członków danego oddziału przypada jeden delegat. Na dzień 31 grudnia 2008 r. liczba członków okręgu lubelskiego nie przekroczyła 157 osób, co oznacza, że Lublin mógł przysłać nie więcej niż 6 delegatów. Tymczasem przysłał 14 osób. Jak by tego było mało, dwóch delegatów miało lewe pełnomocnictwa od członków, którzy nie mogli brać udziału w Walnym Zgromadzeniu. I tak właśnie znany polityk, lat 40, został prezesem Stowarzyszenia kombatanckiego.

Protesty kombatantów, sąd jednak odrzucił uznając, iż ... nie mają oni interesu prawnego w sprawie. Na nic zdały się odwołania i zażalenia - sąd decyzji nie zmienił. Swoją drogą zapytam - a kto ma mieć interes prawny w zgłaszaniu nieprawidłowości przy wyborze władz stowarzyszenia, jeśli nie sami jego członkowie? Czy sąd, a dokładnie pani referendarz Agnieszka Wagner oczekiwała, że o zbadanie nieprawidłowości wystąpi nowy prezes? Sprawa jest tym bardziej absurdalna, iż wnioskodawcy uchylenia uchwał, tj. m.in. Jerzy Nachtman i Władysław Mróz należeli do Zarządu Związku, a Jerzy Nachtman do czasu wyboru Artura Zawiszy pełnił funkcję pełniącego obowiązku prezesa Związku. Poprzez wadliwe uchwały został on z tej funkcji odwołany. Niedorzeczne jest jednak nie tylko zachowanie Sądu, ale i samych Związkowców, którzy w końcu Artura Zawiszę sami wybrali. Za nim było bowiem 38 delegatów, a za kolejnym Zbigniewem Kuciewiczem, było 14 głosów. Smutna prawda jest więc tak, iż nawet gdyby nie uznać tych 8 nadprogramowych, lubelskich głosów, to i tak Artur Zawisza wygrałby to głosowanie.

Mimo pierwszej porażki, niezrażeni Kombatanci postanowili walczyć dalej i zgłosili się z problemem do prezydenta Warszawy. Pani prezydent przyznała im rację i sprawę zgłosiła do sądu. Tym razem się udało i dnia 16 listopada 2010 r. odbyła się pierwsza rozprawa. Zeznawał Władysław Dmochowski, który stwierdził, iż zebrania w Lubinie w ogólnie nie było, a listę sporządzono zgodnie z sugestiami Artura Zawiszy. Przyznał też, iż na samym Walnym Zjeździe nikt nie zweryfikował listy przysłanych delegatów. To znaczy, że na Zjazd mógł przyjechać w zasadzie każdy i delegata udawać. Na drugiej rozprawie zeznawał Władysław Mróz i powtórzył w zasadzie wszystkie zarzuty. Dodał, tylko iż na kolejnym Zebraniu dnia 10 stycznia 2009 r., na którym została podjęta uchwała o ukonstytuowaniu się nowego Zarządu nie było kworum. Lecz Artur Zawisza po zwróceniu uwagi przez Jerzego Nachtmana stwierdził, iż to nieistotne i pomimo opuszczenia zebrania przez tego drugiego utwierdził swój własny wybór.

Dzień 15 lutego 2011 r. to dzień ostatecznego zwycięstwa Kombatantów. Sąd bowiem uchylił uchwały Walnego Zjazdu Delegatów ZŻ NSZ. Artur Zawisza wniósł oczywiście apelację, ale ani jej nie podpisał ani nie zachował terminu. Nie miał też ważnego pełnomocnictwa, do reprezentowania Związku. Ostatecznie więc 24 maja 2011 r. sąd ją odrzucił. Nic sobie z tego nie robiąc, niewzruszony Zawisza zwołał kolejne Walne Zebranie Delegatów. Ktoś jednak doniósł do pani prezydent i ta ostrzegła, że zebranie to nie będzie miało żadnego znaczenia wobec Związku, gdyż Artur Zawisza prezesem już nie jest.

Zdawać by się mogło, że polityk ten jest już w stowarzyszeniu spalony. Jak pokazuje rzeczywistość, to wszakże tyko złuda. Na oficjalnej stronie Narodowych Sił Zbrojnych (www.nsz.com.pl) wisi bowiem informacja. W sobotę 24 września 2011 w Warszawie odbył się w Walny Zjazd Delegatów Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych. Po początkowym zamieszaniu Walny Zjazd Delegatów odbył się w przyjacielskiej i serdecznej atmosferze. Ciekawe czy początkowe zamieszanie wywołane został wspomnieniami o prawie trzyletniej awanturze o stołki? Prezesem Związku został Zbigniew Kuciewicz, a wiceprezesem - uwaga - Artur Zawisza!!! I nic to, że fałszował listy. Nieważne, że podejmował uchwały bez kworum i że usiłował zwoływać zgromadzenia już po odebraniu mu funkcji prezesa.

Kończąc komentarz do tego śmiesznego spektaklu, dodam tylko, iż nowy Zarząd jest na razie nieoficjalny, gdyż po zgłoszeniu zmian do sądu, po raz kolejny okazało się, iż związkowcy nie potrafią poradzić sobie z prostymi formalnościami, więc sąd musiał je odrzucić...
Leszek Nowy


« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Przejdź do sklepu
 
A TY JUŻ ODWIEDZIŁEŚ STRONĘ
LESZKA BUBLA NA FACEBOOKU?

APEL DO WSZYSTKICH UCZCIWYCH LUDZI

SZANOWNI PAŃSTWO,

W dniu 20 maja 2014 r. w Sądzie Rejonowym dla m.st. Warszawy na godz. 10.15 w sali 203 miałem wyznaczony termin posiedzenia pojednawczego w sprawie, którą wytoczył mi Stanisław Sołtysiński.
Pod salą Stanisław Sołtysiński bezpardonowo mnie zaatakował, używając przemocy, naruszył moją nietykalność cielesną i spowodował uszczerbek. Był to typowo chuligański wybryk ze strony Stanisława Sołtysińskiego. Stanisław Sołtysiński przybył do Sądu w towarzystwie swoich przydupasów w liczbie dwóch, którzy mogli widzieć to zdarzenie, ale na pewno zrobią wszystko, żeby chronić przed obliczem wymiaru sprawiedliwości swojego pryncypała i mnie oczernić. Wobec tego apeluję do wszystkich z Państwa, którzy byli tego dnia w Sądzie Rejonowym dla m.st. Warszawy i widzieli to zdarzenie, żeby zdobyli się na odwagę i do mnie zadzwonili. Szukam świadków tego zdarzenia.
Z góry dziękuję za pomoc
Leszek Bubel
tel. kom.: 506 219 698




WSTĄP DO POLSKIEJ PARTII NARODOWEJ
LISTA 100 PEDZIÓW I LESBIJEK WG. LESZKA BUBLA
JESTEM HOMOFOBEM
(słowa i wokal Leszek Bubel)
HYMN EMIGRACJI

 
 
MILIONY, MILIONY...
 








You Tube

 Zobacz! Nasze piosenki i teledyski na portalu YouTube


"Szabas goj"
słowa, muzyka Leszek Bubel


"Hymn kibiców - do boju Polsko"
słowa,muzyka, Leszek Bubel
)


"Polak, Węgier dwa bratanki"
słowa,muzyka, wokal Leszek Bubel


Biało-czerwona krew
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel






















Chłopcy silni jak stal
Muzyka: Leszek Bubel

Panie Romanie Wielkiej Polski Hetmanie
Słowa, muzyka, wokal (nr 3): Leszek Bubel

Hymn PolskiejPartiiPrzyjaciół Piwa
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Najpiękniejsze są Słowianki
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Polska na tarczy  (wymagane konto na YT)
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Jestem homofobem (wymagane konto na YT)
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Hymn emigracji
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Okupacja – go to hell!
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Masakra
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Bolek Wałęsa
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Rebe Muchomorek
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Epitafium dla LPR
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Obrzezaj się
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel


J...ać PZPN
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Do boju Polsko
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Szczerbiec
Muzyka: Leszek Bubel


 

6. płyta LBB do pobrania!

Pobierz wszystkie utwory z 6. płyty zespołu "Leszek Bubel Band" pt. "Życie i śmierć dla Narodu"
Wszelkie prawa zastrzeżone. © www.polskapartianarodowa.org
Odwiedza nas 10 gości