SZCZEGÓLNIE GORĄCO POLECAMY


Linki

Sondy
Którą nację lubisz?
 

Która z partii politycznych ma największy procent mniejszości narodowych
 

Ile osób narodowości żydowskiej mieszka w Polsce?
 

Jaki procent mediów w Polsce jest całkowicie w polskich rękach?
 

Jaki procent prawdy podają media o. Rydzyka?
 

Które media podają prawdę?
 

Cz czytasz gazety redagowne przez Leszka Bubla?
 

Czy w Polsce powinny ukazywać się gazety narodowe redagowane przez Leszka Bubla?
 

Czy Leszek Bubel za wyrażanie swoich opinii powinien pójść do więzienia?
 

Czy w Polsce mamy wolność publikacji i wyrażania opinii?
 

Czy jesteś za ratyfikacją Traktatu Lizbońskiego?
 

Czy w Polsce powinna działać bez prokuratorsko-politycznych szykan Polska Partia Narodowa?
 

Czy wiesz co to jest narodowa opcja?
 

Który utwór z płyty zespołu "Leszek Bubel Band" pt. "Longinus Zerwimycka" jest najlepszy?
 

Który utwór z 3. płyty "Leszek Bubel Band" W hołdzie NSZ pt. "Biało-Czerwona krew" jest najlepszy?
 

SPÓR O NOWE JEDWABNE czyli KOMU DAĆ W MORDĘ | Drukuj |
W apogeum napaści żydowskich bandziorów i ich szbesgoi na mieszkańców Jedwabnego, czyli na wiosnę 2001 r. wybrałem się do sąsiedniego Radziłowa, aby w sobotni wieczór spotkać miejscowego wójta. Szybko okazało się, że jest on w Radziłowie na hucznym weselu. Namówiony przez moją przyboczną jedwabieńską świtę, znalazłem się na nim zastając wszystkich kilkuset weselników na powietrzu. Trwały właśnie żwawe tańce, a od ogromnego weselnego stołu wstało co najmniej dziesięciu rosłych chłopów i zmierzało, jak w bojowym szyku, w moją stronę, gdy tylko dowiedzieli się, kto do nich przyjechał. Przeprosiłem za najście w takiej chwili i spytałem wójta: „Co zrobi on i mieszkańcy Radziłowa, jak i tu zjawi się „Gazeta Wyborcza” z Żydami z żądaniem przeprosin i wybudowania pomnika Żydom pomordowanym przez miejscowych Polaków?”. Wójt rozejrzał się, podszedł energicznie do stojącej pod płotem furmanki, wyszarpał z niej coś w rodzaju lokalnej odmiany kija bejsbolowego i nie kryjąc emocji, krótko i rzeczowo zakomunikował swoje i mieszkańców stanowisko słowami: „No czekamy na te k…, niech no się tylko, który tu pokaże, to od razu walić będziemy w ryj! Wie już o tym jeden z pismaków gazety, który gdy przyjechał tu szczuć, to dostał takiego kopa, że do dzisiaj cieszą się mieszkańcy”. Przy tak zbieżnych stanowiskach dałem się zaprosić na weselisko, co zaowocowało ciężkim, trzydniowym kacem!

To tyle, cytuję z pamięci sens wypowiedzi, który - choć po weselnym kielichu - potwierdził się w praktyce. Przez następne lata, aż do chwili obecnej, mieszkańcy Radziłowa mieli spokój. Natomiast przy kolaboracyjnej postawie ówczesnego burmistrza i przewodniczącego Rady Miejskiej mieszkańcy Jedwabnego przeszli prawdziwe katharsis. Znamy te wydarzenia głównie z oplucia Polski i Polaków na cały świat. I nawet do teraz krajowe, polskojęzyczne media głoszą, że to Polacy, a nie Niemcy zamordowali żydowskich mieszkańców Jedwabnego. Przykład Radziłowa jest o tyle istotny, że dokumentuje jak z tą żydowską, rasistowską dziczą należy walczyć. Nie rozmawiać, nie układać się, bo oni szantażem zawsze przeforsują swoje stanowisko. Oplują, wyszarpią kasę i jeszcze zmuszą do przeprosin zwykle za swoje zbrodnie, co może mieć miejsce w przypadku Wąsosza. Oto ruszyła kolejna próba powtórki z Jedwabnego.
Leszek Bubel

Zrobią nam drugie Jedwabne?
IPN planuje ekshumacje ofiar wojennego pogromu Żydów. Część społeczności żydowskiej się na to nie godzi.
Wąsosz to obecnie senna, półtoratysięczna wieś w województwie podlaskim. Jednak w czasie II wojny światowej była areną jednego z największych pogromów Żydów dokonanego polskimi rękoma. Ekshumacji ofiar chce białostocki IPN. Zależy od nich powodzenie śledztwa i to, czy Wąsosz stanie się ogólnie znanym symbolem.
W sprawie zgody na badanie szczątków spiera się jednak społeczność żydowska. Debata przybrała międzynarodowy charakter i włączył się w nią mieszkający w USA autor książek o Jedwabnem Jan Tomasz Gross.
Zagadki zbrodni
Co wiemy o pogromie w Wąsoszu? W 2002 roku wyniki badań na ten temat przedstawił historyk IPN dr Jan Milewski. Jego zdaniem zbrodni dokonało kilkunastu miejscowych z inspiracji Niemców, którzy obiecali, że nie wyciągną konsekwencji wobec sprawców.
Pogrom rozpoczął się nocą 5 lipca 1941 roku i zginęło najprawdopodobniej od 150 do 250 osób. Żydzi byli zabijani nożami i pałkami. Pochowano ich w rowie przeciwlotniczym.
- Śledztwo od marca 1006 roku jest prowadzone w sprawie zabójstw obywateli narodowości żydowskiej - informuje Tomasz Danilecki z białostockiego IPN. - Nikomu nie postawiono zarzutów. Przeprowadzono obszerne kwerendy, uzyskano materiały z Izraela, przesłuchano wszystkich ustalonych świadków - mówi.
Dodaje, że planowane są ekshumacje, choć jeszcze nie w tym roku. Dlaczego są tak ważne? Nieoficjalnie wiadomo, że lokalizacja masowego grobu, którą wskazują miejscowi, może być błędna, a obecności zwłok nie potwierdziły odwierty. Ekshumacje mogłyby też pomóc rozwiązać zagadkę dokładnej liczby ofiar. Zdaniem niektórych świadków mogło być ich dużo więcej, nawet 1,2 tys.
Głównym problemem IPN jest teraz uzyskanie od społeczności polskich Żydów zgody na wydobycie ciał. A Żydzi są podzieleni.
Najgłośniej ekshumacji sprzeciwia się naczelny rabin Polski Michael Schudrich, a popierają Piotr Kadlcik, przewodniczący Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP. Problemem jest to, że religijne prawo halacha rygorystycznie podchodzi do naruszania spokoju zwłok.
- Odkąd ciała są w ziemi, halacha uczy nas, że nie powinno się im przeszkadzać, chyba że czyni się to dla ochrony godności umarłego lub zachowania życia - powiedział rabin Schudrich w rozmowie z Żydowską Agencją Telegraficzną, która opisała polski spór.
Piotr Kadlcik wspiera się jednak na halachicznych opiniach rabinów, którzy uważają, że zwłoki można wydobyć, gdy są pochowane w nieprzystojny sposób i w niekonsekrowanej ziemi. - Ekshumację należy połączyć z pochowaniem szczątków na najbliższym cmentarzu żydowskim - mówi Kadlcik. - Trzeba zrobić wszystko to, z czego zrezygnowano podczas ekshumacji w Jedwabnem - dodaje.
Częściowa ekshumacja
W Jedwabnem, podobnie jak w Wąsoszu, Polacy dokonali pogromu po wkroczeniu niemieckich wojsk w 1941 roku. Ekshumacje przeprowadzono tam w 2.001 roku, jednak zatrzymały się, gdy po zdjęciu warstwy ziemi dotarto do zwłok. Tylko na tak ograniczone badanie zgodzili się rabini, w tym Michael Schudrich.
Były szef pionu śledczego Instytutu Pamięci Narodowej prof. Witold Kulesza mówi, że mimo wszystko miały one dużą wartość dowodową. - Gdybym miał wątpliwości, czy częściowa ekshumacja jest wystarczająca dla potwierdzenia relacji świadków, podałbym się do dymisji - zaznacza.
Opowiada, że w Jedwabnem znaleziono m.in. złote zegarki i monety, co pozwoliło potwierdzić, że zbrodnia nie miała charakteru rabunkowego. Badanie niemieckich łusek wykazało z kolei, że pochodzą z późniejszego okresu, co podważyło hipotezę o udziale hitlerowców w zbrodni.
Piotr Kadlcik uważa jednak, że gdyby ekshumacja była pełna, zakończyłaby polski spór o Jedwabne.
- Niektóre środowiska do dziś uważają, że jest ono żydowskim oszustwem, a dotarcie do prawdy uniemożliwiono, zasłaniając się wymogami religijnymi - podkreśla przewodniczący Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP.
Apele Grossa
Czy w Wąsoszu dojdzie do choćby częściowej ekshumacji? Stanowisko rabina Schudricha wydaje się bardziej restrykcyjne niż w przypadku Jedwabnego. Zmiękczyć stara się je Jan Tomasz Gross. W żydowskich mediach apeluje, by „nie powtórzyć straconej szansy Jedwabnego”. Dowodzi, że w przypadku zbrodni w Wąsoszu materiał dowodowy jest wyjątkowo skąpy.
Również prof. Kulesza uważa, że brak ekshumacji „nie pozwoliłby zakończyć śledztwa wiarygodnymi wnioskami”. Jego zdaniem poznanie prawdy jest ważne dla naszej zbiorowej pamięci. - Ta zbrodnia, choć dokonana polskimi rękoma, polska nie jest. Póki na tych terenach istniało państwo polskie, Żydzi nie musieli czuć się zagrożeni. Sytuacja zmieniła się, gdy pojawił się niemiecki okupant - podkreśla.
Wiktor Ferfecki
źródło: Rzeczpospolita, 29.09.2014 r.


« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Przejdź do sklepu
 
A TY JUŻ ODWIEDZIŁEŚ STRONĘ
LESZKA BUBLA NA FACEBOOKU?

APEL DO WSZYSTKICH UCZCIWYCH LUDZI

SZANOWNI PAŃSTWO,

W dniu 20 maja 2014 r. w Sądzie Rejonowym dla m.st. Warszawy na godz. 10.15 w sali 203 miałem wyznaczony termin posiedzenia pojednawczego w sprawie, którą wytoczył mi Stanisław Sołtysiński.
Pod salą Stanisław Sołtysiński bezpardonowo mnie zaatakował, używając przemocy, naruszył moją nietykalność cielesną i spowodował uszczerbek. Był to typowo chuligański wybryk ze strony Stanisława Sołtysińskiego. Stanisław Sołtysiński przybył do Sądu w towarzystwie swoich przydupasów w liczbie dwóch, którzy mogli widzieć to zdarzenie, ale na pewno zrobią wszystko, żeby chronić przed obliczem wymiaru sprawiedliwości swojego pryncypała i mnie oczernić. Wobec tego apeluję do wszystkich z Państwa, którzy byli tego dnia w Sądzie Rejonowym dla m.st. Warszawy i widzieli to zdarzenie, żeby zdobyli się na odwagę i do mnie zadzwonili. Szukam świadków tego zdarzenia.
Z góry dziękuję za pomoc
Leszek Bubel
tel. kom.: 506 219 698

Wszelkie prawa zastrzeżone. © www.polskapartianarodowa.org
Odwiedza nas 7 gości