Naszym głównym tytułem prasowym jest ogólnopolski tygodnik narodowy


Posłuchaj
 



TYLKO POLSKA


Oto inne nasze gazety ukazujące się co 2 miesiące, będące aktualnie w sprzedaży:








 
SZCZEGÓLNIE GORĄCO POLECAMY


Linki

Sondy
Którą nację lubisz?
 

Która z partii politycznych ma największy procent mniejszości narodowych
 

Ile osób narodowości żydowskiej mieszka w Polsce?
 

Jaki procent mediów w Polsce jest całkowicie w polskich rękach?
 

Jaki procent prawdy podają media o. Rydzyka?
 

Które media podają prawdę?
 

Cz czytasz gazety redagowne przez Leszka Bubla?
 

Czy w Polsce powinny ukazywać się gazety narodowe redagowane przez Leszka Bubla?
 

Czy Leszek Bubel za wyrażanie swoich opinii powinien pójść do więzienia?
 

Czy w Polsce mamy wolność publikacji i wyrażania opinii?
 

Czy jesteś za ratyfikacją Traktatu Lizbońskiego?
 

Czy w Polsce powinna działać bez prokuratorsko-politycznych szykan Polska Partia Narodowa?
 

Czy wiesz co to jest narodowa opcja?
 

Który utwór z płyty zespołu "Leszek Bubel Band" pt. "Longinus Zerwimycka" jest najlepszy?
 

Który utwór z 3. płyty "Leszek Bubel Band" W hołdzie NSZ pt. "Biało-Czerwona krew" jest najlepszy?
 

Start arrow kronika prześladowań arrow Kronika prześladowań arrow NARODOWY OBSERWATOR W SĄDZIE III/IV RP
NARODOWY OBSERWATOR W SĄDZIE III/IV RP | Drukuj |
Mając wątpliwą przyjemność uczestnictwa w białostockim procesie politycznym (szeroko opisywanym w naszej prasie)  -  jako jeden z głównych  poniekąd jego aktorów w roli oskarżonego  -  postanowiłem podzielić się z Czytelnikami swymi spostrzeżeniami i uwagami, które zebrałem z sali sądowej i okolic. Oczywiście nie będzie to rozwlekła analiza prawna, od tego są inni, ale luźna relacja publicysty, który wyłapuje rzeczy ulotne (acz istotne) i stara się je utrwalić dla uzupełnienia doświadczeń i spowodować chwilę zadumy u zainteresowanych tym tematem.

Odniosłem nieprzeparte wrażenie, iż pp. sędzia Beata Wołosik i prokurator Izabela Bohdziewicz, są osobami z góry skrajnie negatywnie nastawionymi do oskarżonych, co wynika u tych pań z osobistej niechęci do idei narodowej, o której pewnie niewiele wiedzą (ot, szkoła „Gazety Wyborczej”), jak i dyspozycyjności względem tzw. czynników wyższych, które daną sprawę już właściwie przesądziły, a rozprawa jest swego rodzaju teatrem, gdzie odgrywana jest sztuka pod mylącym tytułem „Niezawisły i obiektywny proces sądowy”. Siedząc na ławie oskarżonych oko w oko z prok. Bohdziewicz z drugiej strony barykady, czułem na sobie często jej ironiczny wzrok, wyrażający pewność, że jestem przy niej człekiem bezsilnym i z góry przeznaczonym na skazańca. Jako, iż nie miałem zamiaru robić z siebie ofiary i szlochać w jej kierunku rzewnymi łzami skruchy, zaszczycałem panią prokurator podobnymi spojrzeniami, wychodząc z prostego założenia, że przecież szanowny wymiar sprawiedliwości RP mnie nie powiesi, a pozostałe uciążliwości jakoś przeżyję. W końcu nie od dziś szarpię się z aparatem państwa wcześniej komunistycznego, a obecnie liberalnego, które nacjonalizmu i nacjonalistów nie znosiło i nie znosi. Zdążyłem się do tego przyzwyczaić i w pewnym sensie na to uodpornić. Przyjąłem również jedyną rozsądną taktykę „nie kopania się z koniem”, odmawiając odpowiedzi na pytania i składania wyjaśnień, bo aż za dobrze wiem, iż mała pomyłka czy przejęzyczenie, uczyni ze mnie łatwą ofiarę dla żądnych zawodowych sukcesów krwiożerczych pań w togach. Zresztą takie zwierzenia, mogą nieopatrznie zamienić się w porzucenie własnych ideałów, bo tylko w taki sposób aparat sądowy zapewnia oskarżonemu ułudę uniewinnienia od idiotycznych zarzutów. Nie chciałem także ośmieszać własnej osoby, do której prokuratura przyczepiła się w akcie oskarżenia o trzy-cztery słowa w wyrwanych z kontekstu zdaniach o przekręconym znaczeniu. Jak w tej sytuacji zeznawać – że się nie jest wielbłądem? Toż to żenada; dla sądu – jego sprawa, ja w tym udziału brać nie będę. W związku z takim obrotem spraw, wybrałem pozycję tytułowego narodowego obserwatora, co dało mi pewien dystans do zachodzących na sali sądowej wydarzeń. Zaprotestowałem jednakże stanowczo przeciwko wykluczeniu z procesu mediów, co uzasadniłem prawem społeczeństwa do informacji, chociaż wielce przez owe media zakłamanej (wiedziałem także o pojawieniu się w odpowiednim momencie ekipy przychylnych nam dziennikarzy i fotoreporterów). Stwierdziłem, że my - narodowcy z PPN - nie mamy przed Polakami nic do ukrycia i stajemy w tej nierównej walce z chorym układem z otwartą przyłbicą.
W zasadzie było co oglądać, gdy na przykład sędzia Wołosik reprezentowała dziwną dla swojej funkcji – czyli jakby z zasady bezstronnego mediatora - manierę ciągłego podnoszenia głosu na oskarżonych i straszenia ich grzywnami porządkowymi za rzekomą obrazę sądu. Nie było ku temu żadnych powodów, lecz p. Wołosik zachowywała się tak, jakby miała przed sobą członków gangu wołomińskiego, dobrze iż nie zakuli nas w kajdany...To kolejny symptom degradacji tzw. wymiaru sprawiedliwości III/IV RP, który wyraźnie zauważyłem.

 Obywatele korzystający z konstytucyjnego prawa do wolności słowa, są w „wolnej” Polsce zagrożeni karami więzienia, zaś na sali rozpraw nie czyni się różnicy między nimi, a jakimiś groźnymi bandytami pozostającymi w stanie recydywy. Jak wspomniałem, jeszcze nie doprowadzają nas na rozprawy w kajdankach z aresztu śledczego, ale poza tym panujący system (nie) sprawiedliwości, traktuje oskarżonych z politycznych paragrafów narodowców jak pospolitych przestępców. Sędzia Wołosik do spółki z prokurator Bohdziewicz, przeszły same siebie na posiedzeniu sądu 6 maja 2008 r., kiedy to uniemożliwiły kol. Leszkowi Bublowi zamianę niedyspozycyjnego obrońcy z urzędu na obrońcę z wyboru, odmawiając przełożenia rozprawy, ignorując kłopoty zdrowotne oskarżonego, pozbawiając go de facto obrony, prowadząc proces bez jego obecności (kol. Leszek w międzyczasie, w dowód protestu, opuścił salę rozpraw) i bez obecności zainteresowanego, czytając na wyrywki zeznania z jego akt, zwalniając jednocześnie z pełnienia obowiązków obrońcę z urzędu i jego zastępcę (substytuta). Nawet dla ludzi nieobeznanych z procedurą, nastąpił w tym momencie szczególnie złośliwy pokaz złej woli sądu, łamanie praw oskarżonego, a nawet – co zamieścił w swym wniosku sam Leszek Bubel – przekłamania w protokole z rozprawy głównej (nieścisłości, opuszczenia i przeinaczenia – czyli fałszowanie dokumentów). Sam siedziałem w tym młynie z chaosem pod czaszką, a już na korytarzu toczyły się gorące dyskusje o tym, że kol. Leszkowi sprezentowano niezłe świństwo. Ale nie był to koniec tej potyczki, ponieważ nadszedł dzień 27 maja.

Nie stanowi to żadnej tajemnicy, iż białostocka farsa prokuratorsko-sądowa ma głównie pogrążyć jako narodowego wydawcę i prezesa Polskiej Partii Narodowej Leszka Bubla, a pozostali oskarżeni wybrani zostali w formie pewnej dekoracji. Tylko ja i w mniejszym stopniu Bogdan Reszka, mieliśmy (B. Reszka już nie) ścisłe powiązania z PPN. Krąg oskarżonych związany z Adamem Czeczetkowiczem, został połączony z „grupą PPN-owską” na siłę i bez odniesienia do prawdziwych faktów. Kol. Bubla zaatakowano z „białostockiej flanki”, z którą nie miał on nic wspólnego, tak jak nie miał wpływu (podobnie do mnie, czy B. Reszki) na to, jakie materiały trzyma we własnym domu Adam Czeczetkowicz – do czego zresztą ma konstytucyjne prawo, a które to materiały zarekwirowała mu policja i figurują one jako dowody rzeczowe w sprawie. Tym sposobem kol. Leszek występuje w mediach jako szef „grupy przestępczej” antysemitów (dosłowny cytat z TVN 24), zaś wszelkie możliwe przekaziory trąbią w kontekście tego procesu tylko o nim, gdy przecież oskarżonych jest dużo więcej. Tym sposobem opinia publiczna wyrabia sobie wypaczony obraz Bubla - wodza anonimowej szajki rasisto-faszystów albo faszysto-rasistów, jak kto woli. Moja osoba jest według tej logiki anonimowym wice-wodzem tej szajki, lecz to już inna sprawa.
Tak więc w wymieniony majowy dzień, kol. Leszek wytoczył najcięższą armatę w adwokackiej palestrze, ustanawiając swym obrońcą profesora doktora habilitowanego Piotra Kruszyńskiego*, niewątpliwą znakomitość, adwokata nr 1 w polskim świecie prawniczym. Będąc niejako w centrum wydarzeń, zauważyłem, jakie „spustoszenie” w zadufanych paniach sędzi i prokurator, spowodowało pojawienie się na sali rozpraw prof. Kruszyńskiego. To już nie były te pewne siebie i traktujące per noga oskarżonych Walkirie. Wraz z panem profesorem, na sali przebywała koleżanka Iwona Zielinko (przygotowująca się do obrony doktoratu), aplikant adwokacki, której profesor Kruszyński jest promotorem i oddelegował ją do procesu, jako swoją zastępczynię (substytucja). Wykazała ona duże rozeznanie w stosach akt i notatek, służąc fachową pomocą oskarżonemu prezesowi PPN. Sędzia Wołosik, tak na ostatniej rozprawie groźna i odbierająca przy byle okazji głos swym ofiarom, nie czyniła Leszkowi Bublowi żadnych przeszkód w przeczytaniu i złożeniu wniosku o sprostowanie protokołu rozprawy głównej oraz w składaniu wyjaśnień. Treść wniosku znana jest z łamów „Tylko Polski” (Nr 22), ja chciałem przywołać z pamięci najważniejsze fragmenty wyjaśnień kol. Leszka, które zamieniły się w wysokiej jakości mowę oskarżycielską, wymierzoną w  dyspozycyjne sądownictwo, mające na celu zniszczenie idei narodowo-patriotycznej i ludzi jej służących ze szczególnym uwzględnieniem przeciwników syjonizmu i lobby żydowskiego w Polsce. Kolega Leszek – swym zwyczajem – w sytuacjach wyjątkowo trudnych (widać to było najlepiej z okazji jego medialnych wystąpień przed wyborami parlamentarnymi z września 2005 r.), opanował nerwy i perorował ponad godzinę z klasą zawodowego mówcy.

 Zdemaskował ignorancję prokuratury w sferze znajomości prawa prasowego, jej nicość intelektualną w rozpoznawaniu pojęć nacjonalizmu i patriotyzmu, interesowność prokurator i sędzi, które nie bronią sprawiedliwości, ale budują kosztem prześladowań narodowców własne kariery. Z trudno ukrywanym wzburzeniem kol. Leszek nie mógł pojąć, dlaczego on – rodzinnie dotknięty zbrodniami Niemiec hitlerowskich, walczący czynnie z komuną (aresztowania, organizowanie drukarń, internowanie), szef wrogiej totalitarnie rasistowskim ustrojom i systemom nazizmu, komunizmu, faszyzmu i syjonizmu Polskiej Partii Narodowej, jest poniżany notorycznymi oskarżeniami z art. 256 i 257, szykanami w postaci nieustannych i przymusowych badań psychiatrycznych, z których prokuratura robi ogólnopolskie widowisko medialne, co uwłacza jemu, najbliższym i jego przodkom, a w nim samym rodzą się pytania o charakter nowej Rzeczypospolitej, zawierającej wiele pozostałości totalitarnych lat PRL-u. L. Bubel ujął to dosadnie, że teraźniejszy system karny – mając do dyspozycji stalinowskie metody – wsadziłby mu po prostu „kulkę w głowę”. Dał również do zrozumienia sądowi, iż tego typu bezkarność i bezczelność nie będzie trwać wiecznie. Kol. Leszek zadeklarował się jasno jako nacjonalista, narodowy patriota, bo nie jest żadnym przestępstwem stawiać interes swego narodu przed interesami Żydów, Niemców lub Ukraińców. W kontekście treści „Nacjonalisty”, kol. Bubel bronił publikacji Bogdana Reszki o zespołach prawicowo-radykalnych, jako pracy naukowej, nie posiadającej związków z aktem oskarżenia. Kol. Leszek nie odmawiał także wolności głoszenia poglądów Adamowi Czeczetkowiczowi, które są oczywiście w większości punktów sprzeczne z programem PPN, ale L. Bubel uważa, iż art. 256 i 257 Kodeksu karnego mają charakter zamordystyczny i uniemożliwiają np. pracę historykom. Przytoczył w tym momencie historię swojego przodka księdza, znanego bibliofila, który posiadał w swych zbiorach książkę „ Mein kampf „ Adolfa Hitlera. Czy wynika z tego, że był hitlerowcem? Ot, absurdalna pseudologika poprawności politycznej, tak jaskrawie widoczna w białostockiej rozprawie. Kol. Leszek po długim wywodzie, poczuł się osłabiony i poprosił sąd o przerwanie rozprawy z powodu złego stanu zdrowia, co potwierdzały dołączone do akt dokumenty. Nastąpiła krótka szermierka słowna pomiędzy profesorem Kruszyńskim, a prokurator Bohdziewicz (ta męczyłaby Leszka Bubla do samego zgonu), która w ostateczności przyniosła przewidywane zwycięstwo prof. Kruszyńskiego i odroczenie rozprawy – tym razem aż do 1 sierpnia br. Nastąpiła sytuacja diametralnie różna od tej z 6 maja, kiedy identyczny wniosek kol. Leszka, sąd z nieukrywaną pogardą odrzucił. Ogólnie odnieśliśmy skromny, lecz spektakularny sukces, wróżący trochę lepiej na przyszłość. Znamienną opinią podzielił się z nami w drodze powrotnej do Warszawy prof. Kruszyński, stwierdzając że miał przedtem wątpliwości, co do charakteru procesu, ale obecnie nabrał przekonania o jego politycznym podłożu.

Cóż mogę powiedzieć o wyjaśnieniach pozostałych oskarżonych? Bogdan Reszka przedstawiał niezmiennie analityczny charakter swej publikacji w „Nacjonaliście” o zespołach prawicowo-radykalnych, twierdząc z mocą o jej aideologicznym wyrazie, co pozostaje w zgodzie z prawdą. Radził sobie mimo niedoświadczenia nieźle, ale odniosłem wrażenie, iż w jednym zdaniu prokurator Bohdziewicz złapała go na haczyk. Cóż, może się mylę. Nie życzę B. Reszce wyroku skazującego, choć wersja o zapuszczeniu „haczyka” zgadzałaby się z moją teorią, że w tym pożałowania godnym miejscu sądowego naginania prawa, lepiej powiedzieć jedno słowo za mało niż za dużo, o potoku słów nie wspominając. W mętnej wodzie dwuznaczności kodeksowych, o wiele lepiej od niezorientowanych oskarżonych (poza starym wygą kol. Leszkiem Bublem), łowią pp. Wołosik i Bohdziewicz. Z kolei linia obrony Adama Czeczetkowicza jest mi bliżej nieznana, ponieważ mówił on na ogół dość dużo, zawile i cicho, składając sporą ilość odrzucanych taśmowo przez sędzię Wołosik wniosków. Jeżeli A. Czeczetkowicz ma w tego typu postawie procesowej jakieś cele, to nie są mi one znane. Pewne rozbawienie wzbudziły nie tylko u mnie, wyjaśnienia oskarżonego z „białostockiego kręgu” (nie pomnę w tej chwili jego nazwiska), który przedstawił się sądowi jako uczestnik Marszu Żywych, propagator przyjaźni polsko-żydowskiej i aktywny działacz na niwie szeroko rozumianej tolerancji. Rozwijał ów temat przez dobrą godzinę. Bronił się on rękami i nogami od przyznania się do znajomości z Adamem Czecztkowiczem – mimo zamieszkiwania z nim od dziecka w tym samym bloku i klatce schodowej, w co też z kolei nie wnikam, bo każdy ma swoją taktykę uniknięcia wyroku. Wyglądało to jednak trochę niepoważnie.

Tak to wszystko w dużym skrócie z mego punktu widzenia odebrałem. Moje wrażenia są względem polskojęzycznego sądownictwa raczej nieprzychylne, czemu w świetle empirycznych odczuć własnych trudno się dziwić. Z ciekawostek i rzeczy miłych należy dodać, iż gmach Sądu Rejonowego w Białymstoku jest nowoczesnym i ciekawym architektonicznie obiektem, nie wiadomo tylko dlaczego zbudowanym na samym krańcu miasta w sąsiedztwie pustego pola i lasu. Złośliwi wspominali, że pole to miejsce pod kryminał, aby z sądu było blisko, zaś las zawsze się może przydać do ewentualnych egzekucji. Białystok zrobił na mnie pozytywne wrażenie, widać tam wiele odnowionych zabytków, interesujących świątyń (głównie kościołów katolickich i cerkwi prawosławnych) oraz nowszej zabudowy. W mieście nie zauważyłem brudu i bałaganu. Pełni ono w dzisiejszej okrojonej Polsce symboliczne miano jednej z ważniejszych „kresowych stanic” kultury ojczystej i wywiązuje się tego zadania zupełnie przyzwoicie. Na stadionie „Jagi” nie byłem (pozdrowienia dla kibiców), za to przebywałem dłużej w czystym i funkcjonalnym, choć także zabytkowym (XIX-wiecznym) dworcu PKP, który stanowi rzadkość w dzisiejszym, powszechnym w Polsce krajobrazie zardzewiałych torów i zdewastowanych budynków stacyjnych. Źle się stało, iż Białystok – nie z własnej winy – tak fatalnie będzie się kojarzył polskim narodowcom.
ROBERT LARKOWSKI

* Piotr Kruszyński (ur. 1945 r.) – doktor habilitowany i profesor zwyczajny nauk prawnych, adwokat, członek Naczelnej Rady Adwokackiej, specjalista z zakresu prawa karnego materialnego i procesowego.
Jest kierownikiem Katedry Postępowania Karnego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego oraz dyrektorem Instytutu Prawa Karnego.
Jako adwokat reprezentował m.in. Zytę Gilowską w postępowaniu lustracyjnym, Sławomira Sikorę w postępowaniach ułaskawieniowych, Ryszarda F. w procesie o korupcję w środowisku piłkarskim czy Edwarda Mazura w postępowaniu ekstradycyjnym.

« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Przejdź do sklepu
 
A TY JUŻ ODWIEDZIŁEŚ STRONĘ
LESZKA BUBLA NA FACEBOOKU?

Ostatnio dodane
APEL DO WSZYSTKICH UCZCIWYCH LUDZI

SZANOWNI PAŃSTWO,

W dniu 20 maja 2014 r. w Sądzie Rejonowym dla m.st. Warszawy na godz. 10.15 w sali 203 miałem wyznaczony termin posiedzenia pojednawczego w sprawie, którą wytoczył mi Stanisław Sołtysiński.
Pod salą Stanisław Sołtysiński bezpardonowo mnie zaatakował, używając przemocy, naruszył moją nietykalność cielesną i spowodował uszczerbek. Był to typowo chuligański wybryk ze strony Stanisława Sołtysińskiego. Stanisław Sołtysiński przybył do Sądu w towarzystwie swoich przydupasów w liczbie dwóch, którzy mogli widzieć to zdarzenie, ale na pewno zrobią wszystko, żeby chronić przed obliczem wymiaru sprawiedliwości swojego pryncypała i mnie oczernić. Wobec tego apeluję do wszystkich z Państwa, którzy byli tego dnia w Sądzie Rejonowym dla m.st. Warszawy i widzieli to zdarzenie, żeby zdobyli się na odwagę i do mnie zadzwonili. Szukam świadków tego zdarzenia.
Z góry dziękuję za pomoc
Leszek Bubel
tel. kom.: 506 219 698




Pamięci Roberta Larkowskiego
WSTĄP DO POLSKIEJ PARTII NARODOWEJ
LISTA 100 PEDZIÓW I LESBIJEK WG. LESZKA BUBLA
JESTEM HOMOFOBEM
(słowa i wokal Leszek Bubel)
HYMN EMIGRACJI

 
 
MILIONY, MILIONY...
 








Ciekawe artykuły
Wiadomości Świat
Paranoje
SPRZEDAŻ WYSYŁKOWA KSIĄŻEK
niepoprawnych politycznie

do pobrania (pdf)




  






 

POLSKI PUB
TO JUŻ HISTORIA



 
 
You Tube

 Zobacz! Nasze piosenki i teledyski na portalu YouTube


"Szabas goj"
słowa, muzyka Leszek Bubel


"Hymn kibiców - do boju Polsko"
słowa,muzyka, Leszek Bubel
)


"Polak, Węgier dwa bratanki"
słowa,muzyka, wokal Leszek Bubel


Biało-czerwona krew
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel






















Chłopcy silni jak stal
Muzyka: Leszek Bubel

Panie Romanie Wielkiej Polski Hetmanie
Słowa, muzyka, wokal (nr 3): Leszek Bubel

Hymn PolskiejPartiiPrzyjaciół Piwa
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Najpiękniejsze są Słowianki
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Polska na tarczy  (wymagane konto na YT)
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Jestem homofobem (wymagane konto na YT)
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Hymn emigracji
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Okupacja – go to hell!
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Masakra
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Bolek Wałęsa
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Rebe Muchomorek
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Epitafium dla LPR
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Obrzezaj się
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel


J...ać PZPN
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Do boju Polsko
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Szczerbiec
Muzyka: Leszek Bubel


 

6. płyta LBB do pobrania!

Pobierz wszystkie utwory z 6. płyty zespołu "Leszek Bubel Band" pt. "Życie i śmierć dla Narodu"
Wszelkie prawa zastrzeżone. © www.polskapartianarodowa.org
Odwiedza nas 6 gości