Naszym głównym tytułem prasowym jest ogólnopolski tygodnik narodowy


Posłuchaj
 



TYLKO POLSKA


Oto inne nasze gazety ukazujące się co 2 miesiące, będące aktualnie w sprzedaży:








 
SZCZEGÓLNIE GORĄCO POLECAMY


Linki

Sondy
Którą nację lubisz?
 

Która z partii politycznych ma największy procent mniejszości narodowych
 

Ile osób narodowości żydowskiej mieszka w Polsce?
 

Jaki procent mediów w Polsce jest całkowicie w polskich rękach?
 

Jaki procent prawdy podają media o. Rydzyka?
 

Które media podają prawdę?
 

Cz czytasz gazety redagowne przez Leszka Bubla?
 

Czy w Polsce powinny ukazywać się gazety narodowe redagowane przez Leszka Bubla?
 

Czy Leszek Bubel za wyrażanie swoich opinii powinien pójść do więzienia?
 

Czy w Polsce mamy wolność publikacji i wyrażania opinii?
 

Czy jesteś za ratyfikacją Traktatu Lizbońskiego?
 

Czy w Polsce powinna działać bez prokuratorsko-politycznych szykan Polska Partia Narodowa?
 

Czy wiesz co to jest narodowa opcja?
 

Który utwór z płyty zespołu "Leszek Bubel Band" pt. "Longinus Zerwimycka" jest najlepszy?
 

Który utwór z 3. płyty "Leszek Bubel Band" W hołdzie NSZ pt. "Biało-Czerwona krew" jest najlepszy?
 

Start arrow kronika prześladowań arrow Kronika prześladowań arrow KOLEJNY SUKCES W SĄDZIE. LESZEK BUBEL-SANHEDRYN 2:1
KOLEJNY SUKCES W SĄDZIE. LESZEK BUBEL-SANHEDRYN 2:1 | Drukuj |
Prof. Ireneusz Krzemiński
19 maja w Sądzie Rejonowym Warszawa-Praga Południe na zamkniętym posiedzeniu została umorzona sprawa przeciwko Leszkowi Bublowi z art. 256 i 257 k.k. Tym razem oskarżony bronił się sam. Wniosek o zwrot akt prokuraturze publikowaliśmy w TP 18/08 na str. 12. Sąd poszedł jednak dalej i umorzył sprawę z powodu braku znamiom popełnienia czynu zabronionego. Na str. 6-7 publikujemy to postanowienie Sędzi Magdaleny Dziewańskiej-Kuryłek. Trzeba przyznać, że Sędzia wykazała się wielką klasą, odwagą i znajomością zagadnień, które zafałszowała Prokuratura. Chwała jej, że potrafiła wykazać się sędziowską niezawisłością. Okazuje się także, że na salach sądowych SANHEDRYNOWI nie idzie po jego myśli. Profesjonalna obrona, nieustępliwość i walka zaczyna przynosić pierwsze pozytywne wyniki. A teraz wytoczę serię procesów m.in. oszustowi prof. Krzemińskiemu. Niech zobaczy, jak to miło jest być „ciąganym” po sądach!!!
Sygnatura akt III K 331/08

POSTANOWIENIE
Dnia.19 maja 2008 r.
Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi Południe III Wydział Karny w składzie:
Przewodniczący SSR Magdalena Dziewańska - Kuryłek
Protokolant Luiza Dominiak
Prokurator nie stawił się, powiadomiony prawidłowo
po rozpoznaniu w sprawie przeciwko osk. Leszka Bubla oskarżony o czyn z art. 256 kk i inne
z urzędu
w trybie art. 339 § 1 pkt. 1 i 4 kpk
postanawia
na podstawie art. 17 § 1 pkt. 2 kpk postępowanie w sprawie osk. Leszka Bubla umorzyć

UZASADNIENIE
Na podstawie całokształtu materiału dowodowego zgromadzonego w aktach sprawy, Sąd ustalił co następuje: materiał dowodowy w niniejszej sprawie to w dużej mierze opinie biegłych, w tym biegłego Ireneusza Krzemińskiego. Niewątpliwie w jego przypadku zaistniały przesłanki z art. 196 par.3 kpk bo w świetle jego wszystkich wypowiedzi i bardzo emocjonalnych ocen, w tym korespondencji z prokuratorami, nie można uznać go za osobę bezstronną. W czasopiśmie „Tylko Polska” w artykule „Żyd Suss” znajduje się krytyka stowarzyszenia „Otwarta Rzeczypospolita” za ich bierność w sprawie lżenia, zdaniem autora artykułu, Kazachów. Tę krytykę z kolei negatywnie ocenia biegły, który, jak sam podał jest członkiem - założycielem tego stowarzyszenia. W tej sytuacji trudno o obiektywizm, zwłaszcza, że biegły podpisał się pod pozwem przeciwko Leszkowi Bublowi (informacja o tym znajduje się na stronie 3 czasopisma „Super Detektyw”, zaś biegly informacji tej w swojej opinii nie zaprzeczył). O bardzo dużym zaangażowaniu i emocjonalnym stosunku, negatywnym oczywiście, świadczy też pismo na stronie 31 wysłane w toku innej, wcześniejszej sprawy przeciwko Leszkowi Bublowi, którego treść nie pozostawia żadnych wątpliwości co do stosunku do oskarżonego i jego poglądów. Pismo też wyraża radość, że Prokuratura będzie ścigać tego rodzaju publikacje („nikczemne” w ocenie biegłego).
Nadto należy mieć na względzie fakt, że biegły jest osobą bardzo zaangażowaną w debacie publicznej i często wypowiada się w mediach na tematy polityczne i społeczne, gdzie prezentuje swój światopogląd, całkowicie odmienny od światopoglądu oskarżonego. W tej sytuacji Ireneusz Krzemiński, który funkcjonuje w bardzo gorącej niekiedy publicznej debacie, nie może jednocześnie być obiektywnym biegłym w sprawach, w których się już wcześniej wielokrotnie publicznie wypowiadał. Notabene na temat wolności słowa, wypowiedzi etc. wyrażał publicznie bardzo skrajne opinie w zależności od tego, kto te poglądy czy opinie wyraża.
Z wszystkich opinii znajdujących się w aktach sprawy, nie tylko dotyczących opisanych w akcie oskarżenia czasopism, wynika, że biegły wszystkie publikacje zawarte w przedmiotowych czasopismach ocenia wyłącznie przez pryzmat swoich poglądów i wyznawanych wartości, których zresztą nie kryje. Przykładem na to może być opinia na karcie 82, w której biegły ocenia prawdziwość lub fałszywość głoszonych w czasopiśmie: „Jak rozpoznać Żyda” twierdzeń lub ocen, zaś sam formułuje własne oceny i wstawia świadectwa moralności innym osobom. Biegły ocenia, że o. Jacek Salij jest wybitnym dominikaninem (dlaczego inni dominikanie są mniej wybitni nie podaje) ocenia także kto jest osobą zasłużoną dla procesu budowania niepodległej, demokratycznej Polski. Ocenia nadto organizacje katolickie pisząc, że Kluby Inteligencji Katolickiej są najświetniejszą organizacją świeckich katolików. Nie podaje przy tym dlaczego inne organizacje są mniej świetne i kto ma decydować o tym, która organizacja jest świetna, który polityk czy działacz wybitny czy zasłużony, a kto pretenduje do miana intelektualisty. Twierdzi też, że w sposób stronniczy jest omówiona na przykład biografia Jacka Kuronia, który jego zdaniem jest wybitnym działaczem opozycyjno-niepodległościowym. Przede wszystkim pisanie stronniczych tekstów nie stanowi przestępstwa, a biografię w/w Jacka Kuronia można by co najwyżej oceniać pod kątem prawdziwości lub nieprawdziwości opisanych tam faktów. Praktycznie każdy może zarzucić osobie, która prezentuje inne poglądy, że jest stronnicza, ale jest to tylko ocena, opinia typu „coś się komuś podoba lub nie, ktoś coś lubi lub nie”. Zarzut, że działalność KOR czy też opozycja demokratyczna jest w publikacjach krytykowana brzmi kuriozalnie gdy zważyć, że nie ma prawnego obowiązku formułowania pochlebnych ocen czy to w stosunku do KOR-u czy też Kik-u czy też poszczególnych osób i nie istnieje żadna urzędowa lista tzw. Autorytetów moralnych czy też intelektualistów, w dodatku wybitnych, ani osób, które są jakimś skarbem czy dobrem narodowym i podlegają z tego tytułu jakiejś innej, szczególnie wzmocnionej ochronie. Kodeks karny co prawda szczególnie chroni np. pod tym względem głowę państwa, co zresztą nie przeszkadza wielu innym dziennikarzom i politykom na formułowanie opinii dużo bardziej obraźliwych i krzywdzących niż te prezentowane w czasopiśmie „Tylko Polska”.
Ta sama osoba dla jednych osób będzie godna najwyższego szacunku a dla innych najwyższej pogardy i jest to względne, bo zależy od poglądów i wartości wyznawanych przez osobę formułującą oceny i poglądy. Tymczasem biegły w ogóle nie bierze pod uwagę takiej ewentualności i za jedynie słuszne uważa swoje poglądy i wartości. Z tych względów jego opinia może mieć walor jedynie publicystycznej wypowiedzi i swoistego manifestu politycznego, wynikającego między innymi z zasad politycznej poprawności.
W swojej opinii na temat treści zawartych w czasopismach „Miesięcznik Narodowy”, „Super Detektyw” i „Tylko Polska” formułuje bardzo dowolne tezy na temat nawoływania do nienawiści nie tylko do Żydów ale także do np. osób homoseksualnych. Autor opinii zarzuca, iż w „Miesięczniku Narodowym” znajduje się artykuł oskarżający o „zablokowanie” wszelkiej debaty na temat przeszłości wojennej i stosunków polsko-żydowskich a także aktualnej roli Żydów na świecie i polityce USA. Jeśli ktoś szczegółowo śledzi prasę i wypowiedzi różnych osób w mediach, w tym zagranicznych np. „New York Times”, sam może sobie wyrobić pogląd czy faktycznie szermuje się zbyt często zarzutem antysemityzmu wobec osób krytycznie oceniających konkretne osoby i zjawiska związane z osobami pochodzenia żydowskiego czy też takie zjawisko nie ma miejsca. Każdy człowiek ma prawo do własnych poglądów i przemyśleń, zaś biegły czyni zarzut, że takie treści są prezentowane, ale nie odnosi się do ich prawdziwości. Powstaje więc pytanie co nagannego jest w takich publikacjach jeżeli odpowiadają one prawdzie. Oczywiście można twierdzić, że Polaków nie oskarża się w prasie światowej o współudział w mordowaniu Żydów i nigdy nie używano pojęcia „polskie obozy zagłady” zaś zjawisko określane „przemysłem holokaustu”, notabene opisywane i potępiane przez Żydów zarówno na terenie USA jak i Izraela nie istnieje ale na twierdzenia takie znalazłoby się dziesiątki czy też setki dowodów przeciwnych.
Trudno też poważnie traktować wywody biegłego na temat krytycznej recenzji filmu „Borat” autorstwa Stanisława Michalkiewicza, zawarte w czasopiśmie „Tylko Polska”. Autor recenzji jest oburzony stosunkiem twórcy filmu do Kazachów, ale też brakiem reakcji na taki naganny stosunek ze strony stowarzyszenia „Otwarta Rzeczypospolita”. Wyrażenia czy zwroty użyte w tej recenzji filmowej są właściwe dla autora tekstu, który prezentuje taki styl we wszystkich mediach, nie tylko w prasie a osoby narodowości żydowskiej przeważnie ocenia krytycznie za konkretne ich posunięcia, do czego ma prawo. Wierzy też w teorię spiskową ale każdy ma prawo wierzyć w co zechce i nie podlega to ocenie Sądu. To, że poczucie humoru Sachy Barona Cohena do niego przemawia nie stanowi przestępstwa. Wszak nie ma prawnego obowiązku aby śmiać się z cudzych dowcipów, bez względu na to czy ich autorami są Żydzi czy przedstawiciele innych społeczności zaś dywagacje czy reżyser wywodzi się z poczciwych Konów, co to mieli sklep pod Warszawą, nie są obraźliwe. Jest to fakt powszechnie znany, że Żydzi często zajmowali się handlem i prowadzili różne sklepy, co przecież nie jest niczym złym ani wstydliwym.
Podobnie należy ocenić wywody biegłego na temat informacji, która ukazała się w w/w piśmie o bankomacie na cmentarzu żydowskim w Wielkiej Brytanii. Jeśli jest to prawda to dlaczego nie można o tym pisać, zwłaszcza, że dla Polaków stanowić to może śmieszną ciekawostkę i nic poza tym. Stwierdzenie na końcu tekstu prasowego o tym, że dzielą nas ( Polaków) i Żydów inna kultura, wyznajemy inne wartości, żyjemy w całkowicie odmiennej cywilizacji to tylko proste wyrażenie opinii i nie ma w tym nic obraźliwego. Zdanie, że ludzie się różnią i wyznają inne wartości jest neutralne i można tak powiedzieć o wszystkich nacjach czy religiach. To samo zdanie mogłoby dotyczyć Polaków i Muzułmanów, Polaków i Buddystów czy mieszkańców Wysp Triobrandzkich, opisywanych przez naszego rodaka. Jest to oczywista prawda, że ludzie się różnią między sobą jak j również to że są pomiędzy nimi podobieństwa. Można doszukiwać się jednych i drugich to zależy od intencji autora a w publicystyce często dokonuje się pewnych uogólnień i to dotyczy wszystkich czasopism i mediów.
Nie można zgodzić się z biegłym także co do oceny stosunku do homoseksualistów zawartej w czasopiśmie „Tylko Polska”. Zdaniem Sądu z artykułów tam zawartych wynika jedynie krytyczny stosunek do „parad równości”, a także coraz częściej obecnej w światowych i europejskich mediach propagandzie homoseksualnej i różnym tego rodzaju aktywistom czy też pomysłom by telewizja emitowała serial o homoseksualistach. - (O czym donosiło „Życie Warszawy”). O tym, że w Jerozolimie miały miejsce bardzo gwałtowne protesty przeciwko „paradzie równości” donosiły również inne gazety np. tygodnik „Najwyższy Czas” i z relacji tych wynika, że ortodoksyjni Żydzi bardzo gwałtownie wyrażali swój sprzeciw przeciwko demonstrantom. Z opinii wynika, że biegły nie potępia Żydów za ich stosunek do mniejszości seksualnych, a jedynie oskarżonego, że w swoich pismach o tym informuje. Będąc wykładowcą uniwersyteckim i doktorem habilitowanym z dziedziny socjologii winien wiedzieć, że geneza słowa tolerować to znosić, cierpieć nie zaś wychwalać, afirmować. Tolerancja wobec osób o innej orientacji seksualnej przejawiać się zatem może w ten sposób, że się istnienie tych mniejszości znosi, nie pochwalając ani samego zjawiska ani ludzi o takich upodobaniach. Tolerancja dla osób o innej orientacji nie musi się nadto objawiać aprobatą dla aktywistów gejowskich, którzy dla swoich celów upolityczniają sprawę. Nie można też oczekiwać, że wszyscy będą pochwalali fakt, iż po ulicach miast maszerują ludzie, którzy wszem i wobec obwieszczają, w jaki sposób zaspokajają swój popęd seksualny, co przecież stanowi najbardziej intymną i osobistą sprawę dla każdego człowieka.
W ocenie Sądu taka krytyka zjawiska homoseksualizmu mieści się w prawie do wolności sumienia i poglądów i osoby, które w postępującej laicyzacji życia, czy też propagandy homoseksualnej widzą zagrożenie dla wartości rodzinnych i obyczajowych, religijnych mają takie samo prawo do wyrażania kategorycznych sądów, co z kolei zwolennicy powszechnej laicyzacji życia, walczący ze zgubnym wpływem kościoła katolickiego czy też religii w ogóle. Jest oczywiste, że jeżeli ktoś uważa, że dzieje się coś złego ma prawo o tym głośno mówić i przekonywać do obrony wartości, w które wierzy. Tak się przejawia wolność słowa i sumienia, zaś nie ma powodu, by naśladować inne kraje na przykład Szwecję, gdzie pastor głoszący, iż wg Biblii homoseksualizm jest grzechem (co notabene istotnie z Biblii wynika) został skazany na karę pozbawienia wolności.
Nie można też zdaniem Sądu podzielić zapatrywań biegłego na sposób, w jaki ukazywane są stosunki polsko-niemieckie czy też polsko-ukraińskie. Sytuacja Polaków w Niemczech jest opisywana w różnych mediach, nie tylko w wydawnictwach Leszka Bubla i nikt nie uważa tego za czyn z art. 256 kk. Podobnie w ostatnich latach w prasie pojawiło się mnóstwo publikacji traktujących o mordach dokonywanych na ludności cywilnej, w tym kobietach i dzieciach przez UPA i nikomu nie przyszło do głowy, że to przestępstwo. Bynajmniej Leszek Bubel nie jest prekursorem w tym względzie. Z faktu, że w danym momencie między Polską a jej sąsiadami są poprawne relacje nie wynika zakaz prowadzenia badań historycznych na temat różnych zdarzeń z przeszłości i opisywania faktów niewygodnych dla tychże sąsiednich krajów czy ich obywateli. W minionych latach z uwagi na obowiązkową przyjaźń z bratnimi narodami Związku Radzieckiego temat mordów popełnianych przez UPA w czasie II Wojny Światowej był niewygodny. Czasy się zmieniły, ustrój też się zmienił, a niektóre środowiska starają się cały czas przemilczać fakt ludobójstwa, którego ofiarami byli przecież nie tylko Polacy, ale także Żydzi i Ukraińcy. Nie ma sensu w tym miejscu zastanawiać się, kto kogo przewyższał okrucieństwem czy Niemcy w czasie II wojny światowej Ukraińców czy odwrotnie, ale niedopuszczalne jest zakazywanie swobody badań naukowych, polemiki z nimi i upamiętniania ofiar zbrodni, a także mówienia o oprawcach w imię tzw. politycznej poprawności. Równie dobrze można by zabronić pisania o ludobójstwie dokonywanym przez Niemców w czasie II Wojny Światowej czy właśnie Holokauście bo nie prowadzi to do porozumienia albo nie pisać o ludobójstwie, za które odpowiadają Rosjanie, o zbrodniach stalinizmu, bo nie buduje to dobrych relacji z Rosją.
W Ukrainie jako państwie suwerennym są stawiane pomniki S. Banderze, poświęcane przez duchownych prawosławnych. Natomiast Polacy mają prawo wyrażać oburzenie, że czci się pamięć morderców. Podobnie Niemcy mogą postawić w centrum Berlina pomnik Adolfa Hitlera jako patrioty ale inne narody i państwa nie muszą podzielać takiej wizji historii. Mówienie czy pisanie prawdy, choćby najbardziej bolesnej czy to o własnym narodzie czy o innym nie wyczerpuje znamion art. 256 kk ani art. 257 kk. Podobnie jak nie można zakazać polemiki z istniejącymi publikacjami czy poglądami na temat wydarzeń z przeszłości. Jeśli by przyjąć, że lista ofiar, jakie pochłonęła II wojna światowa jest już zamknięta i niepodważalna, w tym lista ofiar Holokaustu, podobnie ocena wydarzeń powojennych, inspiratorów różnych zajść, w tym pogromu kieleckiego, czy też wydarzeń marcowych z roku 1968 r. to można by w ogóle zlikwidować wydziały historii na polskich uczelniach, bo co mieli by do roboty historycy skoro wszystko zostało już zbadane, opisane i obowiązuje jedna, oficjalna wersja historii. Każda nauka, w tym także historia, rozwija się poprzez ciągłe zadawanie pytań, poszukiwanie nowych źródeł, czy to osobowych, czy materialnych, krytykę zastanej rzeczywistości i poddawanie jej analizie.
Co więcej zabranianie swobodnego pisania na różne, nawet kontrowersyjne i sporne tematy, które budzą gorące emocje z dwóch stron, powoduje skutek odwrotny od zamierzonego, gdyż utwierdza ludzi w przekonaniu, że istnieje jakiś spisek, że są prześladowani i dyskryminowani z powodu ich poglądów i przekonań. J. T. Gross nie ma monopolu na opisywanie zbrodni w Jedwabnym czy pogromu kieleckiego bądź stosunków polsko-żydowskich. Nie można zapominać, iż jeszcze żyją bezpośredni świadkowie wydarzeń z czasów wojny i powojennych, ukazuje się coraz więcej prac i analiz na tematy stosunków polsko-żydowskich i nikt nie ma wyłączności na pisanie o tym. Przez to, że ścierają się bardzo skrajne poglądy, np. z jednej strony J. T. Grossa a z drugiej L. Bubla dochodzi do ostrej debaty, mogą ścierać się różne argumenty zaś czytelnik, obywatel może wyrobić sobie zdanie. Jest też szansa, że niektóre osoby pobudzi to do refleksji, przemyśleń, pogłębionej analizy. Może ktoś sięgnie do materiałów źródłowych i w ten sposób wiedza historyczna i publicystyka będzie się rozwijać.
Reasumując, Sąd nie podzielił opinii biegłego Ireneusza Krzemińskiego z przyczyn wskazanych wyżej. Niemniej powoływanie innego biegłego jakiejkolwiek specjalności byłoby nieprzydatne do stwierdzenia czy w opisanych w akcie oskarżenia czasopismach znajdują się treści o których mowa w art. 256 i 257 kk. Wszystkie artykuły są napisane bardzo prostym, językiem, zrozumiałym dla przeciętnego odbiorcy, a nie tylko wykładowcy akademickiego, i każdy czytelnik może sam ocenić, czego te artykuły dotyczą i czy są w nich treści zabronione prawem. Skoro prokurator, jako prawnik nie może bez opinii biegłego ocenić, czy zostały naruszone normy prawne w tym dyspozycja art. 256 i 257 kk, to jak może ocenić to jakikolwiek inny człowiek, w tym oskarżony. Specjalność biegłego nie upoważnia go do wydawania sądów na temat homoseksualistów, stosunków polsko-żydowskich, polsko-ukraińskich czy też polsko-niemieckich czy też wydawania świadectwa moralności różnym „autorytetom moralnym”, w tym poszczególnym zakonnikom, księdzu, członkom KOR-u lub publicystom, pisarzom jak Leszek Kołakowski czy też Andrzej Szczypiorski. W ogóle wymyka się to ocenie Sądu bo na jakiej podstawie Sąd miałby badać czy życiorys, sylwetka danej osoby jest przedstawiona tendencyjnie i czy krytyka danej osoby, postawy bądź wydarzenia jest słuszna, skoro jest to kwestia ocen i poglądów, a w tej sferze panuje wolność, gwarantowana konstytucją.
Z opisu czynu zarzucanemu L. Bublowi nie wynika, jaką grupę ludności znieważył i które artykuły nawołują do nienawiści i za pomocą jakich słów. Zdaniem Sądu L. Bubel żadnej grupy ludności nie znieważył i nie nawołuje do nienawiści do żadnej z grup. Niewątpliwie w każdej z tych gazet umieszczone są artykuły pełne obaw i uprzedzeń do Żydów, którzy są prezentowani jako osoby niechętne Polakom czy też katolikom, ale jest to kwestia poglądów i zapatrywań. W ocenie Sądu analiza tych treści nie pozwala na wysuwanie tak daleko idących wniosków jak nienawiść, brak też znieważania całej grupy. Urażona może być co najwyżej konkretna osoba np. Paweł Śpiewak, ale nie można epitetów kierowanych wobec niego oceniać w oderwaniu od całego kontekstu. Z wypowiedzi Leszka Bubla wynika, że Paweł Śpiewak z kolei znieważył innego, nieżyjącego już polityka, Romana Dmowskiego. Nie wdając się w spór historyczny kto miał rację Dmowski czy Piłsudski i kto był większym mężem stanu o ile był nim w ogóle, należy podnieść, iż Roman Dmowski dla wielu Polaków jest wielkim autorytetem i patriotą, bohaterem. Wypowiedź Pawła Śpiewaka dla tygodnika „Angora”, w której w sposób obelżywy wypowiadał się o Romanie Dmowskim i używał argumentacji dość specyficznej (Roman Dmowski nie jest godny aby mieć choćby najmniejszy placyk jego imienia, na który sikałyby psy z całej okolicy) sprowokowała do wypowiedzi w podobnym tonie. Kwestię czy doszło do naruszenia dóbr osobistych Pawła Śpiewaka lub znieważenia go oceni ewentualnie inny Sąd w innym postępowaniu. Paweł Śpiewak jest znanym publicystą, który z kolei bardzo często ocenia krytycznie Polaków, tradycje endeckie, narodowe etc, oskarża o antysemityzm. Ma do tego oczywiście prawo ale też skrajne opinie jego i jemu podobnych publicystów, historyków czy polityków wywołują z kolei inne skrajne reakcje.
Sąd nie podzielił również twierdzeń zawartych w opiniach biegłej z zakresu językoznawstwa, która wskazuje, że takie wyrażenia jak „żydostwo”, „starozakonny”, „starszy brat w niewierze”, „antypolak-rasista”, „polonofob”, „filosemicko-syjonistyczny wróg Polski”, „koszerny” w różnych konfiguracjach, „semicko-komunistyczni niszczyciele polskości”, „żydokomuna”, „żydodemokracja”, czy też „hucpa” etc są obraźliwe. Nawet bardzo krytyczna ocen środowisk żydowskich, czy syjonistycznych bądź komunistycznych nie jest przestępstwem. Nawet jeżeli w intencji autora tekstu użycie słowa „koszerny starozakonny” etc miałoby być obraźliwe to obiektywnie obraźliwe nie jest i w języku polskim tego rodzaju zwroty i sformułowania nie są obelgą. Oczywiście słowo „szmata” jest obraźliwe ale to bez względu na to czy występuje razem ze słowem „koszerny” czy też z jakimś innym.
Jeżeli Adam Gmurczyk poczuł się obrażony to może w odrębnym procesie realizować swoje prawo do dobrego imienia. Tego typu określenia funkcjonują zresztą w wielu mediach i są używane przez różnych publicystów. Zdaniem Sądu jest to kwestia stylu i dobrego smaku, która może się podobać lub nie ale nie są to słowa powszechnie uznane za obelżywe. Na przykład „żydokomuna” to powszechnie używane określenie na osoby pochodzenia żydowskiego a jednocześnie o poglądach komunistycznych. Pozostaje poza sporem, że takie osoby były i są zaś wiele z nich dopuściło się potwornych zbrodni na obywatelach państwa Polskiego, zapewne różnej narodowości czy religii, w tym np. Polakach i katolikach. Nikt nie twierdzi, że w szeregach stalinowskich oprawców czy też apologetów byli sami Żydzi (czy to w sensie pochodzenia czy też również religii) ale każdy ma prawo mówić i pisać o historii swojego kraju i dokonywać ocen. Zaskakujące jest przede wszystkim wskazywanie na zwrot „przemysł holokaustu”, jako coś obraźliwego, zwłaszcza, że obecnie słowo „holokaust” jest często używane w różnych kontekstach jako odpowiednik słowa zagłada i nie dotyczy tylko i wyłącznie zagłady Żydów. Zjawisko w postaci wykorzystywania zagłady milionów bezbronnych ludzi w czasie II wojny światowej dla różnych celów politycznych i finansowych jest od lat krytykowane i opisane zarówno w USA jak i w Izraelu. Powstają na ten temat różne publikacje, wydawane także w Polsce (nie przez Leszka Bubla) zaś w Izraelu wykrywane są różne związane z tym zjawiskiem kryminalne afery. Przykładem takiej publikacji są książki Normana G. Finkelsteina, amerykańskiego Żyda, autora pozycji „Wielka Hucpa - o pozorowaniu antysemityzmu i fałszowaniu historii” czy też „Przedsiębiorstwo Holokaust”. Krytyka samego zjawiska czy też prób bezprawnego wyłudzenia (polskie prawo nie przewiduje i nie przewidywało dziedziczenia z ustawy po osobach fizycznych przez związki wyznaniowe czy kościoły do których przynależał czy uczęszczał zmarły) od państwa polskiego majątków zmarłych Żydów przez organizacje czy gminy Żydowskie jest prawnie dozwolona.
Krytyczna opinia o J. T. Grossie a zwłaszcza wartości historycznej jego publikacji na temat stosunków polsko-żydowskich, zawarta w wydawnictwach Leszka Bubla, nie jest bynajmniej odosobniona. Pisał o tym i mówił wielokrotnie m.in. profesor Marek Jan Chodakiewicz. Zdaniem Sądu z opinii biegłej przebija przede wszystkim niechęć do oskarżonego i jego poglądów, co jest mocno zaakcentowane. Nadto biorąc pod uwagę słownictwo używane w przedmiotowych czasopismach, w ogóle nie jest konieczna opinia biegłego z zakresu językoznawstwa, gdyż każdy, w tym Sąd, może sam ocenić znaczenie użytych słów wyrażeń. Nie wymaga to żadnych wiadomości i kwalifikacji specjalnych.
Należy nadto podkreślić, iż publicystyka i polityka (Leszek Bubel jest także politykiem, startował w wyborach prezydenckich) charakteryzuje się wyostrzaniem pewnym zjawisk i ocen, często doprowadzanych do absurdu. W ostatnich latach można zaobserwować wzrost bardzo emocjonalnych, brutalnych i obraźliwych wypowiedzi formułowanych w większości mediów przez znanych polityków (w tym byłego prezydenta, marszałka sejmu, byłych czy też aktualnych ministrów), działaczy, dziennikarzy więc na tym tle ani wypowiedzi Leszka Bubla ani wymowa jego publikacji nie wyróżniają się na niekorzyść. Wpisują się w pewną powszechną praktykę, ocenianą zresztą w kategoriach wolności słowa nie zaś przestępstwa. Biorąc pod uwagę specyfikę przestępstw z art. 256 i 257 kk należy szczególnie ostrożnie oceniać zachowanie oskarżonego i nie można interpretować jego publikacji na zasadach stosowanych przez biegłych - to jest przez pryzmat własnych wartości, ocen, autorytetów i poglądów. Zdaniem Sądu w opisanych w akcie oskarżenia czasopismach brak nawoływania do waśni na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych lub wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość. Nie wynika, żeby autorzy tekstów namawiali czytelników do prowadzenia jakiś wrogich, przestępczych działań wobec jakiejkolwiek grupie ludzi wymienionej w art. 256 kk. a tylko tak należy rozumieć waśnie. Bardzo krytyczne uwagi wobec niektórych osób pochodzenia żydowskiego, w tym właśnie aparatu komunistycznego, wynikają z ich działań, zaniechania poglądów lub wartości, wypowiedzi nie zaś wyłącznie względów opisanych w dyspozycji art. 256. Podobnie z formułowaniem obraźliwych ocen, epitetów wobec niektórych osób typu Adam Gmurczyk czy Paweł Śpiewak to jak wynika z kontekstu powodem nie jest ich narodowość, wyznanie, bezwyznaniowość, etc tylko głoszone przez te osoby poglądy i formułowane oceny, czy to wobec samego Leszka Bubla czy wobec Romana Dmowskiego. Tak więc nie można w tym wypadku mówić o popełnieniu przestępstwa z art. 257 kk.
Te same uwagi dotyczą Ukraińców czy Niemców.
Ludzi nie można zmusić by się wzajemnie lubili, cenili czy szanowali a pogłębianie dobrych relacji między różnymi społecznościami może być realizowane poprzez poznanie wzajemnej historii, kultury etc i takie działania wobec społeczności żydowskiej są na szeroką skalę w Polsce prowadzone. Natomiast brak znajomości wzajemnej historii, kultury, religii, mentalności prowadzi do powstawania strachu przed tym co inne, obce. W tej chwili na przykład w mediach polskich i nie tylko została rozpętana kampania strachu i niechęci wobec świata islamu i powiela się takie stereotypy jak muzułmanin-terrorysta. Jest to zjawisko zupełnie zrozumiałe, aczkolwiek można z tym walczyć poprzez pogłębianie wiedzy o innych kulturach i religiach.
Należy też pamiętać, że polski antysemityzm miał zupełnie inne tło niż np. w III Rzeszy i nie dotyczył kwestii rasowych a raczej gospodarczych. Żydzi stanowili odrębną społeczność i alienowali się często od Polaków, co nie sprzyjało wzajemnym dobrym relacjom. Choć oczywiście zdarzały się przypadki postaw bardzo patriotycznych i obywatelskich. Przebieg II wojny światowej i różne postawy Żydów, wobec okupacji sowieckiej, a później władzy ludowej, a także liczny udział w aparacie bezpieczeństwa i terroru stanowi do dziś nierozwiązany problem i wywołuje niechętne postawy czy opinie. Dla części obywateli niezrozumiałe jest ,dlaczego takim zbrodniarzom jak np. Salomon Morel, Helena Wolińska czy Stefan Michnik pozwolono uciec z kraju i nie ponieśli oni odpowiedzialności za swoje zbrodnie. Z drugiej zaś strony żyją jeszcze osoby z grona czołowych działaczy PZPR odpowiedzialne za czystki etniczne i przymusowe wyjazdy Żydów z Polski w 1968 roku i nie są z tego tytułu ścigane.
Oczywistą rzeczą jest także fakt, że Żydzi po potwornych doświadczeniach w czasie II wojny światowej są szczególnie wyczuleni na wszelkie przejawy antysemityzmu, ale nie można pod tym pretekstem dławić wszelkiej dyskusji wymiany poglądów, choćby bardzo niepochlebnych dla niektórych osób.
Na marginesie należy dodać, że opis czynu zarzucanego Leszkowi Bublowi poprzez brak sprecyzowania, o jaką grupę ludności chodzi i w jaki sposób została znieważona utrudnia odniesienie się do tego czy zostało popełnione i jakie przestępstwo. Trudno mówić zresztą o tle rasowym, zwłaszcza w odniesieniu do Żydów, którzy rasą nie są, jedynie narodem lub grupą wyznaniową. Podobnie Ukraińcy, Niemcy. Wydaje się, że homoseksualiści też nie stanowią rasy.
Z tych względów Sąd postępowanie w sprawie umorzył uznając, iż Leszek Bubel nie dopuścił się czynu opisanego w art. 256 i 257 kk.

« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Przejdź do sklepu
 
A TY JUŻ ODWIEDZIŁEŚ STRONĘ
LESZKA BUBLA NA FACEBOOKU?

Ostatnio dodane
APEL DO WSZYSTKICH UCZCIWYCH LUDZI

SZANOWNI PAŃSTWO,

W dniu 20 maja 2014 r. w Sądzie Rejonowym dla m.st. Warszawy na godz. 10.15 w sali 203 miałem wyznaczony termin posiedzenia pojednawczego w sprawie, którą wytoczył mi Stanisław Sołtysiński.
Pod salą Stanisław Sołtysiński bezpardonowo mnie zaatakował, używając przemocy, naruszył moją nietykalność cielesną i spowodował uszczerbek. Był to typowo chuligański wybryk ze strony Stanisława Sołtysińskiego. Stanisław Sołtysiński przybył do Sądu w towarzystwie swoich przydupasów w liczbie dwóch, którzy mogli widzieć to zdarzenie, ale na pewno zrobią wszystko, żeby chronić przed obliczem wymiaru sprawiedliwości swojego pryncypała i mnie oczernić. Wobec tego apeluję do wszystkich z Państwa, którzy byli tego dnia w Sądzie Rejonowym dla m.st. Warszawy i widzieli to zdarzenie, żeby zdobyli się na odwagę i do mnie zadzwonili. Szukam świadków tego zdarzenia.
Z góry dziękuję za pomoc
Leszek Bubel
tel. kom.: 506 219 698




Pamięci Roberta Larkowskiego
WSTĄP DO POLSKIEJ PARTII NARODOWEJ
LISTA 100 PEDZIÓW I LESBIJEK WG. LESZKA BUBLA
JESTEM HOMOFOBEM
(słowa i wokal Leszek Bubel)
HYMN EMIGRACJI

 
 
MILIONY, MILIONY...
 








Ciekawe artykuły
Wiadomości Świat
Paranoje
SPRZEDAŻ WYSYŁKOWA KSIĄŻEK
niepoprawnych politycznie

do pobrania (pdf)




  






 

POLSKI PUB
TO JUŻ HISTORIA



 
 
You Tube

 Zobacz! Nasze piosenki i teledyski na portalu YouTube


"Szabas goj"
słowa, muzyka Leszek Bubel


"Hymn kibiców - do boju Polsko"
słowa,muzyka, Leszek Bubel
)


"Polak, Węgier dwa bratanki"
słowa,muzyka, wokal Leszek Bubel


Biało-czerwona krew
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel






















Chłopcy silni jak stal
Muzyka: Leszek Bubel

Panie Romanie Wielkiej Polski Hetmanie
Słowa, muzyka, wokal (nr 3): Leszek Bubel

Hymn PolskiejPartiiPrzyjaciół Piwa
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Najpiękniejsze są Słowianki
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Polska na tarczy  (wymagane konto na YT)
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Jestem homofobem (wymagane konto na YT)
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Hymn emigracji
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Okupacja – go to hell!
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Masakra
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Bolek Wałęsa
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Rebe Muchomorek
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Epitafium dla LPR
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Obrzezaj się
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel


J...ać PZPN
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Do boju Polsko
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Szczerbiec
Muzyka: Leszek Bubel


 

6. płyta LBB do pobrania!

Pobierz wszystkie utwory z 6. płyty zespołu "Leszek Bubel Band" pt. "Życie i śmierć dla Narodu"
Wszelkie prawa zastrzeżone. © www.polskapartianarodowa.org
Odwiedza nas 10 gości