Naszym głównym tytułem prasowym jest ogólnopolski tygodnik narodowy


Posłuchaj
 



TYLKO POLSKA


Oto inne nasze gazety ukazujące się co 2 miesiące, będące aktualnie w sprzedaży:








 
SZCZEGÓLNIE GORĄCO POLECAMY


Linki

Sondy
Którą nację lubisz?
 

Która z partii politycznych ma największy procent mniejszości narodowych
 

Ile osób narodowości żydowskiej mieszka w Polsce?
 

Jaki procent mediów w Polsce jest całkowicie w polskich rękach?
 

Jaki procent prawdy podają media o. Rydzyka?
 

Które media podają prawdę?
 

Cz czytasz gazety redagowne przez Leszka Bubla?
 

Czy w Polsce powinny ukazywać się gazety narodowe redagowane przez Leszka Bubla?
 

Czy Leszek Bubel za wyrażanie swoich opinii powinien pójść do więzienia?
 

Czy w Polsce mamy wolność publikacji i wyrażania opinii?
 

Czy jesteś za ratyfikacją Traktatu Lizbońskiego?
 

Czy w Polsce powinna działać bez prokuratorsko-politycznych szykan Polska Partia Narodowa?
 

Czy wiesz co to jest narodowa opcja?
 

Który utwór z płyty zespołu "Leszek Bubel Band" pt. "Longinus Zerwimycka" jest najlepszy?
 

Który utwór z 3. płyty "Leszek Bubel Band" W hołdzie NSZ pt. "Biało-Czerwona krew" jest najlepszy?
 

Start arrow Nacjonalizm ukraiński arrow FAŁSZ POJEDNANIA
FAŁSZ POJEDNANIA | Drukuj |


Obchody rocznicowe 60-lecia ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA-SKW na ludności polskiej na Wołyniu pokazały z jednej strony, że Ukrainy nie można jeszcze zaliczać do państw cywilizowanych, z drugiej zaś, że tzw. elity intelektualne i polityczne w Polsce uzurpujące sobie prawo do bycia „autorytetami moralnymi“, nie mają nic wspólnego z moralnością, etyką. Odbywały się one w Porycku, którego nazwę zmieniono na Pawliwkę. Tak uczyniono na Ukrainie z większością miejscowości, stare polskie nazwy poznikały. Ponad tysiąc zniknęło z powierzchni ziemi w wyniku wymordowania ludności polskiej „od niemowlęcia po starca“ oraz ograbienia jej dobytku i spalenia zagród. Zostały zaorane pod pola uprawne bądź zasadzono na nich las. Leżą tam kości pomordowanych Polaków, zapomniane, nie oznaczone. Tysiące innych miejscowości ma pozmieniane nazwy. Nie ma już Janowej Doliny, gdzie Ukraińcy wymordowali ponad 600 Polaków, jest Bazaltowoje, nie ma Przebraża. W latach siedemdziesiątych władze komunistyczne w Polsce zmieniły nazwy kilkunastu miejscowości w Bieszczadach. W wyniku protestu różnych środowisk przywrócone zostały nazwy pierwotne (np.: Stuposiany, Dwernik, Bereżki, Muczne).

Obchody w Porycku miały oprawę uroczystości na poziomie gminnym, pomimo obecności dwóch prezydentów państw. Tym razem wyraźnie „niedysponowany“ był prezydent Kuczma. Nie tylko fizycznie. Jego przemówienie było tak pokrętne, że nie bardzo było wiadomo kto, kiedy i dlaczego na Wołyniu ucierpiał. W jego ocenie nie tylko żadnego ludobójstwa dokonanego na ludności polskiej nie było, ale niewinna krew została przelana w ukraińsko-polskim konflikcie bratobójczym na ziemi wołyńskiej, chełmskiej, hrubieszowskiej i w Galicji. Nie dziwię się prezydentowi Kuczmie, przecież to przemówienie jakby napisał mu polski historyk Grzegorz Motyka. Dla nas, Ukraińców, istotna jest gotowość polskiej strony do otwartych rozmów o ofiarach po stronie ukraińskiej, ukraińska ludność cywilna rejonu wołyńskiego doznała bowiem także ciężkich strat w latach 1943-1944. Tak, tam o nasza ludność cywilna ginęła w latach 40-stych na Chełmszczyźnie, ziemi tomaszowskiej i ziemi hrubieszowskiej. Powinniśmy zatem oddać cześć Ukraińcom oraz wszystkim tym, którzy byli ofiarami represji wobec cywilnej ludności na tych ziemiach (...). Główny ciężar odpowiedzialności za represje skierowane przeciw cywilnym obywatelom spoczywa na ekstermistycznie nastawionych działaczach, którzy byli w szeregach ruchu narodowo-wyzwoleńczego obu narodów.

Uważna lektura tego fragmentu przemówienia prezydenta Kuczmy wyjaśnia wszystko. Przecież uroczystość miała miejsce w Porycku, na grobach ponad 200 Polaków bestialsko zamordowanych przez UPA i SKW, (czyli „zwykłych“ ukraińskich chłopów, sąsiadów Polaków), w ramach obchodów 60-lecia eksterminacji ludności polskiej (cywilnej!) na Wołyniu. Z ust Kuczmy nie padły żadne słowa przeprosin, ani nie padła nazwa UPA, nie mówiąc już o SKW. Tej formacji zresztą nikt nie wymienił. Taki był skutek ustępstw strony polskiej, włącznie z debatą w sejmie polskim nad wspólnym oświadczeniem parlamentów Polski i Ukrainy, wypaczającym prawdę o tragedii cywilnej ludności polskiej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, nazywanej obecnie Galicją. Grupa parlamentarzystów polskich negocjująca przez trzy miesiące tekst oświadczenia, została postawiona pod ścianą: albo nie będzie określenia, że na Wołyniu miało miejsce ludobójstwo, albo nie będzie wspólnego oświadczenia. Strona polska uległa, uległ polski sejm. Zrezygnował z prawdy w imię „pojednania“.

Nie było to jedyne ustępstwo. W „Naszym Dzienniku“ z 12-13 lipca 2003 można przeczytać:

Wbrew polsko-ukraińskiej umowie, oświadczenia przyjęte przez oba parlamenty nie są identyczne. W ukraińskim tekście pojawiło się zdanie, że cierpienie cywilnej ludności ukraińskiej było nie mniejsze jako ofiar polskich akcji zbrojnych. To nie wynika z wersji polskiej, przyjętej przez Sejm.

Na pomniku pojednania polsko-ukraińskiego w Pawliwce (d. Poryck) Ukraińcy umieścili napis różny od uzgodnionego wcześniej ze stroną polską. Powinien on brzmieć: „Pamięć Żal Pojednanie“, tymczasem widnieje tam: „Pamięć Żałoba Jedność“. Również ku zaskoczeniu polskich kombatantów na drugim pomniku, poświęconym ofiarom ludobójstwa na Polakach, zabrakło słowa „zamordowanych”.

Debata w sejmie nad „Oświadczeniem w związku z 60. rocznicą tragedii wołyńskiej“ ujawniła postawy moralne posłów polskich. Należy o nich pamiętać przy okazji najbliższych wyborów. Szczytem hipokryzji popisał się Aleksander Małachowski powołując się na autorytet papieża.

Wynika, że tak jak Ukraińcy, nie rozumie on treści przesłania „pojednanie w prawdzie“. Niczym przysłowiowy diabeł ubrał się w ornat i udawał, że mszę odprawia. Oczywiście odnośnie inwokacji do konstytucji UE czy też aborcji, będzie miał zdanie odmienne od papieża. Słowo „ludobójstwo“ nie znalazło się w oświadczeniu. Dla „Gazety Wyborczej“ była to tylko „walka o słowo“, a nie o prawdę. Paweł Smoleński pisał: Trzeba mieć nadzieję, że Polacy i Ukraińcy podadzą sobie ręce. Ale niektórzy nasi politycy pokazali, że wolą trzymać ręce w kieszeni. A może nawet zacisnąć dłonie w kułak. Co w kieszeni trzymał J. T. Gross pisząc paszkwil „Sąsiedzi“? Trzeba być wielką kanalią intelektualną, aby uczyć Polaków podawania ręki do pojednania. Co by było, gdyby w ramach pojednania niemiecko-żydowskiego strona niemiecka zażądała nieużywania słowa „holokaust“? Byłaby to „walka o słowo“? Już widzę, jak GW rezygnuje z używania tego „słowa“, aby nie ranić uczuć Niemców. Znalazła ona zresztą nowego filozofa od globalistycznej moralności ludzkości. Jest nim student Uniwersytetu Warszawskiego Sławomir Sierakowski. Chociaż swoje koncepcje transformuje on z katedry socjologii prof. Ulricha Becka z Uniwersytetu w Monachium, niczym klasyczni towarzysze używa zwrotu „my“ pisząc o swojej pseudofilozofii: „Chcemy nowej historii“, GW z 11.06. 2003 oraz „Witamy w klubie kosmopolitów“, Rzeczpospolita z 22.07.2003. Dla niego debata parlamentarna była kłótnią „o słowa, o język“, a słowem tym był termin „ludobójstwo“. W cytowanej wyżej Rzeczpospolitej znajduje się tekst polemiczny „Los Kasandry“ Józefa M. Ruszara, którego fragment warto zacytować: Zarzuciłem Sierakowskiemu rasizm. Polemista pyta: „czy rzeczywiście tak samo zwyczajny jak ten, który przyświecał hitlerowcom?“. Odpowiadam: nie. Choroby są stopniowalne i mogą występować w formach łagodnych. Sierakowski w trzech kolejnych tekstach opublikowanych w „Gazecie Wyborczej“ i w „Rzeczpospolitej“ (wliczając polemikę ze mną) twierdzi, że należy historię krzywd odłożyć do lamusa, z wyjątkiem jednej - zagłady Żydów. W imię takiej właśnie ideologii żądał, by ciszej było nad wołyńską trumną, zgodnie zresztą z linią „Gazety Wyborczej“, która opublikowała kilkadziesiąt tekstów uzasadniających relatywizację rzezi wołyńskiej. Jedyną zbrodnią, godną zostania symbolem morderczego wieku i całej historii świata, jest - według niego - holokaust. Cieszy się z istnienia Muzeum Holokaustu, ale szydzi z budowania pomników polskim ofiarom wojny, nazywając je „zaległymi“. Więcej, Sierakowski stawia Polakom zarzut, że „nie przemyśleli“ holokaustu i jednocześnie nalega, by nie zajmowali się Wołyniem i nie „polonizowali Oświęcimia“. Jednocześnie zgadzam się z autorem, że polemizowanie z Sierakowskimi, Smoleńskimi, Małachowskimi itp. jest niczym Kasandra, mówieniem do ściany. Ale mówić trzeba. Może się okazać, że były to jednak trąby pod murami Jerycha. Ujawniona tutaj „ideologia“ traktowania ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej będzie na pewno szeroko propagowana przez poprawność po lityczną jako „jedynie słuszną“. A przecież jest to „łagodna forma“ ludobójstwa dokonywana na sferze moralnej Polaków.

Czy można, wzorem niektórych przedstawicieli „elit“, traktować Ukraińców jako niepełnosprawnych intelektualnie, moralnie i politycznie, czekać aż „dojrzeją“ do prawdy o Wołyniu? Kłamstwem jest twierdzenie, że Ukraińcy zamieszkali na terenach dawnych Kresów polskich nie znają dokonanego tam ludobójstwa na cywilnej ludności polskiej. Część zbrodniarzy żyje do dnia dzisiejszego. Żyją ich dzieci, wnukowie. To oni gloryfikują rizunów UPA. A sami „kombatanci“ UPA - czy mają nagle całkowity zanik pamięci o tym, co wyprawiali ze swoimi sąsiadami, Polakami? Nie odzywa się w nich sumienie, czy go nigdy nie mieli i nie mają?

Ukraińska straż graniczna nie przepuściła przez granicę autokaru z polskimi kombatantami, gdyż część z nich ubrana była w mundury. Ponadto wieźli sztandary Sybiraków, Synów Pułku AK i Dzieci Zamojszczyzny. Sztandary musieli oni wynosić na zewnątrz, były filmowane. - To była prowokacja! - twierdzą kombatanci, którym uniemożliwiono wzięcie udziału w uroczystościach upamiętniających zbrodnię na Wołyniu. Bo „pojednanie“ jest inaczej rozumiane przez Ukraińców. Uczą się od „Gazety Wyborczej“, że tutaj chodzi tylko o „słowa“. Tak samo na Wołyniu - OUN wzywał tylko do „usunięcia“ Polaków. A w słowniku ukraińskim „usuwaty“ oznacza „doprowadzić coś do zniknięcia, zlikwidować“.

Trzeba brać pod uwagę także fakt, że na Ukrainie nie tylko stawia się pomniki największym zbrodniarzom jak Dmytro Kljaczkiwskyj „Kłym Sawur“, czy Roman Szuchewycz „Taras Czuprynka“, ale uczy się już dzieci klas pierwszych szkoły podstawowej o takich „narodowych bohaterach“ jak Stepan Bandera czy Mykoła Łebed’.

Oficjalne „obchody rocznicowe“ zakończyły się. Jak dotychczas nie widać efektów pojednania, chociażby w postaci zgody strony ukraińskiej na upamiętnienie miejsc mordów cywilnej ludności polskiej poprzez postawienie na zborowych mogiłach krzyży.

Ludobójstwa ciąg dalszy - sierpień 1943

Z końcem lipca 1943 roku nie zakończyła się rzeź cywilnej ludności polskiej na Wołyniu.

1 sierpnia w okolicach miasteczka Białozórka (pow. Krzemieniec) nocą następuje atak UPA na Polaków mieszkających w futorach (m.in. w futorze Pózichowskiego). Wiadomo o zamordowaniu 26 osób, ale los wielu rodzin jest nieznany. Pojmana i uwięziona w piwnicy 20-letnia Polka powiesiła się na pasku, aby uniknąć spodziewanych gwałtów i tortur. W ukraińskiej wsi Kozaczki (pow. Krzemieniec) miejscowi dwaj upowcy Iwan Zysko oraz Sawa „Slipyj“ na łące zadźgali nożami 70-letnią Polkę oraz zamęczyli jej córkę. Czy te miejscowe „kozaczki“ UPA mają już uprawnienia kombatanckie za ofiarną walkę o samostijną Ukrainę?

1 sierpnia w kol. Ożgów (pow. Kostopol) Ukraińcy wyłapują kryjących się po lasach i bagnach Polaków i mordują ich. Tego dnia zabili ponad 30 osób.

1 sierpnia w nocy następuje napad dwóch band ukraińskich na miasteczko Tuczyn (pow. Równe) Polacy podjęli obronę, ale na przedmieściu doszło do zabójstw i spalenia domów. Kobiety miały porozpruwane brzuchy, zapamiętano imiennie 14 ofiar. Razem z napadem na Tuczyn następuje rzeź w sąsiedniej kol. Andrzejówka, w której UPA morduje co najmniej 50 Polaków, domy ich obrabowuje i pali.

Nocą z 1 na 2 sierpnia około 100 upowców ze wsi Zielonka otoczyło sąsiednią polską kolonię Leonówka (pow. Równe) i dokonało rzezi jej mieszkańców. Uzbrojeni w karabiny, siekiery, noże i granaty, atakowali dom po domu. W podpalonych budynkach płonęły żywe i poranione całe rodziny zerwane ze snu. Podpalone stodoły wypełnione zbożem po żniwach dokładnie oświetlały całą okolicę. Około 2-giej w nocy rzeź była zakończona - cała kolonia płonęła. Z mieszkających tutaj 300 Polaków niewielu udało się uciec. O tym, jak ginęli, świadczyły tylko ślady bestialskich tortur na paru niespalonych ciałach.

2 sierpnia w dogasającej już Neonówce upowcy zatrzymali kolumnę uciekinierów ze wsi Kudranka, którzy chcieli dotrzeć do Tuczyna. Nie wiedzieli, że po nocnym napadzie ocaleli Polacy opuścili już Tuczyn udając się do Równego. Upowcy zabrali im furmanki z dobytkiem. Złapanych odprowadzali po 10 osób do lasku, gdzie po rewizji (szukanie kosztowności) i rozebraniu do bielizny mordowali ich bagnetami. Ciężarnym kobietom rozpruwali brzuchy. Tak zamordowali 43 Polaków. Uciekło 7 osób, w tym 5 dzieci w wieku 6-14 lat rozbiegając się po lesie i kryjąc wśród bagien.

W pierwszych dniach sierpnia upowcy zastrzelili Polkę, która ocalała z rzezi w Gubinie (11 lipca) i przez około 3 tygodnie pracowała na polu przy żniwach u Ukraińca we wsi Męczyce (pow. Włodzimierz).

2 sierpnia napadnięci przez UPA Polacy w kol. Tresteniec (pow. Równe) uciekają do tartaku, gdzie kwateruje oddział niemieckich żołnierzy. Od rzuconego granatu giną 4 osoby, w tym 3 kobiety. Nie wiadomo, ilu Polaków wymordowanych zostało w okolicy. Zorganizowana w tartaku samoobrona przetrwała do stycznia 1944 roku, do wejścia Sowietów.

Na początku sierpnia 20 upowców wyrżnęło 6 polskich rodzin we wsi Chmielów (pow. Włodzimierz). Znany jest sposób wymordowania jednej rodziny: matkę lat 39 pokłuli bagnetami i dobili uderzeniem kolbą karabinu w głowę, syna lat 16 zabili kołkami, synów lat 11 i 13 zmasakrowali siekierami, córce lat 7 odrąbali głowę siekierą na pieńku. Ocalał syn lat 12, który ukrył się na wysokim świerku.

Nocą z 2 na 3 sierpnia w kol. Karczemka (pow. Równe) ostrzeżeni Polacy uciekają przed napadem do Aleksandrii. Został jeden z gospodarzy, bo cieliła mu się krowa - i został zamordowany. Także po krowę wróciła jedna gospodyni i została zamordowana.

3 sierpnia UPA otoczyła wieś Zielony Dąb (pow. Zdołbunów). Udając partyzantów sowieckich zwołują Polaków na zebranie. Ci jednak widząc powsadzane za cholewy butów noże zaczęli uciekać. Wyłapanych upowcy gromadzili w kilku domach i stodołach. Tam nożami kłuli w klatki piersiowe najpierw mężczyzn, potem kobiety. Następnie wpędzili do stodoły małe dzieci i wszystkie ofiary spalili - dzieci i dorosłych, poranionych i żywych. Znane są trzy takie zbiorowe miejsca kaźni. Wiele innych rodzin spalili żywcem w ich domach. Wyłapywali uciekających, stosowali tortury. Zginęło co najmniej 67 Polaków. Jeszcze w połowie sierpnia złapali i zamordowali 7-letnią dziewczynkę i 3-letniego chłopca, błąkających się wokół wsi, gdzie wcześniej zginęli ich rodzice. Tutaj także w połowie sierpnia 105-letniego Romana Krasickiego najpierw upowcy powiesili na sznurku na drzewie, a gdy sznurek się zerwał, dobili go pałami.

4 sierpnia w Kraśnikach (pow. Równe) Ukraińcy mordują 7-osobową rodzinę polsko-ukraińską (są to ofiary po stronie „polskiej“ czy „ukraińskiej“?) oraz 3 Polaków, uciekinierów z kol. Piotrowie, gdzie zamordowanych zostało 7 Polaków.

5 sierpnia w kol. Stanisławów (pow. Włodzimierz) Ukraińcy zabrali na podwody z wozami i końmi 10 Polaków, z których 9 zamordowali, a jeden uciekł z miejsca egzekucji.

5 sierpnia na starą, szlachecką wieś Rybcza (pow. Krzemieniec) nastąpił atak UPA i okolicznych chłopów ukraińskich uzbrojonych w narzędzia gospodarcze. Polacy podjęli kilkugodzinną obronę, o świcie napastnicy porzucali siekiery, widły, kosy itp. i odeszli. Zginęło 3 Polaków, w tym chory 70-letni starzec, któremu obcięli uszy, zdarli paznokcie i wydłubali oczy. Spłonęły 42 budynki z dobytkiem, ale wieś przetrwała do marca 1944 roku, gdy weszli Sowieci.

6 sierpnia we wsi Czernijów (pow. Kowel) o świcie Ukraińcy miejscowi oraz ze Świnarzyna wymordowali 15 Polaków.

7 sierpnia w kol. Biesiadka (pow. Sarny) upowcy zamęczyli 16-letnią dziewczynę polską oraz uprowadzili mężczyznę, po którym ślad zaginął.

8 sierpnia w kol. Kadyszcze (pow. Łuck) kilkunastu chłopów ukraińskich schwytało dwie dziewczyny polskie, siostry lat 17 i 18, idące do kościoła, i po zbiorowym zgwałceniu bestialsko je zamordowali. Tego dnia w kol. Dunaj (pow. Horochów) Ukraińcy zamordowali co najmniej 18 Polaków, natomiast w kol. Trystok 2 rodziny polskie, namówione przez nich do powrotu na żniwa, gdy uciekły po rzezi kolonii 13 lipca.

W trzech napadach UPA na kol. Budki Kudrańskie (pow. Kostopol) w dniach 8, 9 i 15 sierpnia ginie kilkunastu Polaków.

10 sierpnia w czasie drugiego napadu na kol. Zofiówka (pow. Włodzimierz) zginęło 20 Polaków: mężczyźni przez rozstrzelanie, kobiety i dzieci zostały zarąbane siekierami. Polacy po ucieczce w lipcu wrócili na żniwa, aby rodziny uchronić przed głodem. Na tę okazję czekali Ukraińcy.

10 sierpnia ma miejsce napad UPA na osadę Jagiellonów (pow. Łuck). Imiennie znane są tylko 4 ofiary. W tym m.in. staruszek, którego nadziali na widły i wrzucili do płonącego domu. Domy polskie zostały obrabowane, osada spalona.

Tego samego dnia trzy grupy Polaków zachęcone przez Ukraińców wyruszyły z Szumska, dokąd wcześniej uciekli, do swoich gospodarstw we wsi Załuże (pow. Krzemieniec) na żniwa. Pierwszą grupę po wjeździe do wsi banda UPA zapędziła do stodoły i wyrżnęła nożami, uratował się tylko pokłuty chłopiec. Drugą grupę okrążyli w polu, kazali Polakom usiąść wokół kopy żyta i rozstrzelali ich z karabinu maszynowego. Niektórzy ranni w męczarniach konali do wieczora. Ocalały 4 osoby, w tym dwie ranne. Wymordowali także trzecią grupę, ale tutaj nie ocalał żaden świadek. Gdy 18-letnią Polkę mordował jej sąsiad, Ukrainiec, zapytała, dlaczego to robi. Odpowiedział, że nie wie! W odwecie Polacy z Szumska spalili domy ukraińskie w tej wsi. Okazało się to skuteczne, odtąd polskie domy nie były palone w okolicy.

10 sierpnia na terenie tzw. Spornego Lasu w okolicy wsi Mosur (pow. Włodzimierz) upowcy mordowali Polaków z okolicznych wsi, których zgromadzili pod pretekstem brania podwód. Wokół były już świeże ślady mogił. Nie jest znana liczba zamordowanych. Prawdopodobnie nikt już ich nie odnajdzie, nie postawi na nich krzyża - jak na tysiącach innych.

10 sierpnia metropolita greckokatolicki Andrzej Szeptycki ogłosił list pasterski do swoich wiernych. „Biuletyn Informacyjny“ Armii Krajowej nr 34 z 26 sierpnia 1943 roku pisał: Inną wagę gatunkową posiada list pasterski Metropolity Szeptyckiego z dnia 10 VIII 1943 r. Aczkolwiek i on nie wymienia wyraźnie faktu mordowania Polaków przez Ukraińców - to jednak zawiera mocne potępienie tego rodzaju metod walki, jak zabijanie ludzi lub niszczenie ich całego dobytku oraz wskazuje na ujemne skutki, które tego rodzaju czyny ściągną na naród ukraiński. Niestety, zachowanie się nawet kleru grekokatolickiego jest dalekie od wskazań zawartych w liście pasterskim księdza Metropolity. Władysław Filar w książce Przed Akcją „Wisła“ był Wołyń podaje: Popi po przeczytaniu listu metropolity Szeptyckiego z ambon głosili, że „list jest listem, bo to jest polityka, a Polaków trzeba i tak wyciąć“. Trzeba tutaj dodać, że w większości cerkwi popi listu w ogóle nie odczytali.

12 sierpnia we wsi Mosur Ukraińcy zamordowali dwie polskie kobiety, a następnie w okrutny sposób rodzinę polską od 2-letniego dziecka po 80-letniego starca. Po 13 sierpnia dokonują mordu: matki z 2 dzieci, 2 kobiet (w tym jedną z synem) oraz 4 dzieci polskich. Pod koniec sierpnia zamordowali jeszcze staruszkę oraz Polkę z 15-letnim synem - była ona matką chrzestną ponad 30 dzieci ukraińskich! Zabójstw Polaków w tej wsi było znacznie więcej.

12 sierpnia w napadzie na kol. Budki koło Łowiszcza (pow. Kowel) wymordowanych zostaje co najmniej 35 Polaków, kolonia została ograbiona i spalona. Od 11 lipca w szuwarach i na bagnach nad rzeką Stochód kryją się Polacy, którzy zdołali uciec z okolicznych miejscowości na południe od Budek, po ukraińskich napadach.

13 sierpnia we wsi Basowy Kąt (pow. Równe) Ukraińcy mordują pracujące przy żniwach matkę z córką.

14 sierpnia we wsi Marcelówka (pow. Włodzimierz) Ukraińcy mordują 2 Polaków, którzy przyjechali po żywność. W sierpniu zabili tutaj jeszcze co najmniej 10 Polaków, w tym Ukrainiec morduje swoją żonę Polkę, dwoje ich dzieci i teścia. Zabita też została matka z 2 małych dzieci.

14 sierpnia we wsi Chobułtowa (pow. Włodzimierz) następuje mord 9 Polaków, w tym 6-osobowej rodziny z dziećmi lat: 2, 5, 12 i 14. Większość Polaków wymordowana była 11 lipca. Wyłapywanie i zabijanie ocalałych Polaków miało miejsce także w innych dniach.

14 sierpnia w kol. Stanisławów (pow. Włodzimierz) w napadzie Ukraińcy zamordowali kilka rodzin polskich. Rzeź całej kolonii nastąpiła 29 sierpnia.

15 sierpnia w kol. Stomorgi (pow. Dubno) Ukraińcy mordują 3 Polaków. W kol. Ludmiłpol (pow. Włodzimierz) upowcy bestialsko zamęczyli uciekające furmanką dwie mieszkanki wsi Turia, siostry lat 18 i 20. W kolonii i wsi Berezowicze w napadzie UPA ginie co najmniej 55 Polaków. Od wczesnego ranka byli oni torturowani i zabijani siekierami, widłami, łopatami, łomami itp. Do uciekających strzelano. Wiadomo, że jednej 8-letniej dziewczynce odrąbali głowę na pniaku do rąbania drewna. Obrabowane domy po kilku dniach zostały spalone. W tym dniu w sąsiedniej kol. Jaworówka upowcy wyrżnęli około 100 Polaków oraz 1 Żydówkę. Jednocześnie mordowani są Polacy w sąsiedniej wsi Chorostów (wszystkie trzy miejscowości w pow. Włodzimierz). Tutaj zabite zostają dwie rodziny polskie, w tym - przywiązali do żelaznego łóżka, oblali benzyną i spalili Polkę i jej 2 wnucząt.

Tego samego dnia w kol. Oktawin UPA morduje kilka rodzin polskich, w tym 7-osobową, której bezpieczeństwo gwarantował sołtys Ukrainiec. Okazało się, że służyła ona „na przynętę“ dla tych rodzin, które po wcześniejszych rzeziach uciekły stąd. Powróciły - i zostały wymordowane. Także 15 sierpnia w kol. Krasna Góra (pow. Włodzimierz) zamordowani zostali: dziadek lat 76, babcia lat 78 i wnuczka lat 14. Sądzono, że Ukraińcy nie będą mordować starców i dzieci.

15 lub 16 sierpnia w kol. Piotrówka zamordowanych zostaje kilka rodzin polskich, znanych jest tylko 14 ofiar. 15 (lub 22) sierpnia w kol. Głęboczyca (obydwie miejscowości w pow. Włodzimierz) upowcy zabrali na podwody kilku Polaków i wymordowali ich.

16 sierpnia we wsi Kohylno (pow. Włodzimierz) Ukraińcy wymordowali co najmniej 29 Polaków, w tym 6 i 5-osobowe rodziny z 7-giem dzieci do lat 14.

Tego dnia do Włodzimierza Wołyńskiego przywieziono z okolicy ciało Polaka z połamanymi rękami i nogami i wbitym gwoździem w głowę. Od czerwca zwożone były tutaj nieprawdopodobnie okaleczone ciała Polaków, przerżniętych piłą na pół, z obciętymi głowami często oskalpowanymi; ciała bez rąk, nóg, oczu, uszu, języków, genitali; kobiety z obciętymi piersiami, rozprutymi brzuchami, wyłupanymi oczami. Wiele ciał było popalonych nie do rozpoznania. Ulice były pełne uciekinierów, szpitale przepełnione okaleczonymi j rannymi Polakami.

18 sierpnia w kol. Zygmuntówka (pow. Włodzimierz) w zasadzce ginie 5 Polaków, którzy przyjechali tutaj po żywność.

19 sierpnia we wsi Stawki (pow. Równe) upowcy z okolic Ludwipola z zasadzki napadli na kolumnę żniwną jadącą pod eskortą Ślązaków będących na służbie u Niemców. Zginęło 11 Polaków oraz cała eskorta złożona z 23 żołnierzy Ślązaków. Udało się uciec 9 Polakom, gdy niemiecki samolot zwiadowczy ostrzelał napastników.

20 sierpnia w lesie obok kol. Kryłów (pow. Równe) upowcy mordują 2 Polaków. Pojedyncze mordy mają miejsce w kol. Kowalówka oraz w kol. Szytnia.

21 sierpnia we wsi Olesk (pow. Włodzimierz) w obozie upowskim zamordowany został nauczyciel Ukrainiec ożeniony z Polką, oraz 12 Polaków, nie wiadomo skąd uprowadzonych. Tego dnia następuje rzeź kol. Kisielówka (pow. Horochów) w której ginie co najmniej 93 Polaków.

22 sierpnia w kol. Julianów (pow. Kowel) zamordowanych zostaje co najmniej 13 Polaków, w tym komendant AK, nauczyciel. Natomiast we wsi Ziemlica (pow. Włodzimierz) zastrzelona została jedna Polka.

23 sierpnia we wsi Kohylno UPA zabiła 8 Polaków uprowadzonych do lasu z innych miejscowości, ich zwłoki wrzucają do studni w lesie. W kol. Chaitówka (pow. Łuck) Ukraińcy napadli na rodzinę polską, która przyszła do swojego domu z Rafałówki zebrać tytoń z pola. Zwłoki ojca (78 lat) i syna (37 lat) wrzucili do podpalonych zabudowań. Matka uciekając czołgała się w bruzdach ziemniaczanych i lęgach wlokąc za rękę 2-letnią córkę, która w wyniku szoku straciła na zawsze mowę.

23 sierpnia w kol. Piórkowicze (pow. Kowel) Ukraińcy mordują kilku Polaków, którzy wrócili do swoich zagród po żywność. Oddział samoobrony z Radomla znajduje tutaj zwłoki Polaków w studni oraz w jednym z domów zwłoki dziecka przybite do drzwi i ściany (relacja Wiesława Donajskiego w Biuletynie Informacyjnym 27 DWAK, nr 2 z 2000 r.). Tego dnia w kol. Osiecznik (pow. Kowel) UPA rozstrzelała 10 Polaków, a następnie zamordowała 82-letniego staruszka.

24 sierpnia w kol. Dąbrowa koło Woronczyna (pow. Horochów) Ukraińcy dokończyli rzezi Polaków ocalałych z napadu 15 lipca. Mężczyznę przerżnęli piłą, dzieci zakłuli bagnetami. Znane są imiennie 23 ofiary. Także w tym dniu dokończyli rzezi we wsi Woronczyn, gdzie znanych jest imiennie 13 ofiar.

24 sierpnia w napadzie na wieś Wołosówka (pow. Kowel) zamordowanych zostaje kilka mieszkających tutaj rodzin polskich. Równocześnie UPA napada na sąsiednią kol. Apolonia (pow. Łuck), liczba ofiar nie jest znana. Tego dnia w kol. Brzezina (pow. Włodzimierz) upowcy mordują 1 Polaka.

Nocą z 24 na 25 sierpnia następuje napad UPA na miasteczko Mizocz (pow. Zdołbun). Przed napadem mieszkający tutaj Ukraińcy wyprowadzili się nie ostrzegając sąsiadów Polaków. Mordowano siekierami, sierpami, nożami itp. Wiele rod z m spłonęło żywcem w podpalonych domach. Na sztachetach płotów wisiały niemowlęta w betach. Zginęło ponad 100 Polaków, głównie uciekinierów z okolicy. Już wcześniej w miasteczku miały miejsce liczne zabójstwa Polaków.

25 sierpnia w kol. Helenówka Gnojeńska (pow. Włodzimierz) Ukraińcy zamordowali 14-letniego chłopca polskiego.

26 sierpnia we wsi Lityń (pow. Kowel) miejscowi i obcy Ukraińcy napadli na dwóch braci jadących furmanką, zabili ich, a wóz z koniem przywłaszczyli sobie. Poszukujących ich matkę z ojczymem zakłuli ostrymi narzędziami dwa dni później. W dole obok ich zwłok były jeszcze 3 zamordowane nieznane osoby, natomiast w sąsiednim dole natrafiono na 15 ciał.

26 lub 27 sierpnia w majątku Ziemlicze (pow. Włodzimierz) upowcy mordują 71-letniego właściciela, jego siostrę staruszkę oraz jeszcze jedną 71-letnią Polkę.

27 sierpnia w kol. Dobrzyńsk (pow. Kowel) upowcy zamordowali 8 młodych Polaków uprowadzonych z sąsiednich kol. Różyn i Truskoty. Ofiary były powiązane drutem kolczastym.

28 sierpnia we wsi Beresk (pow. Horochów) upowcy wymordowali rodzinę kowala, w tym 20 -letnią córkę, którą przed śmiercią gwałcili. W drugim napadzie na kol. Adamówka (pow. Kowel) pierwszy napad miał miejsce 16 lipca - zabitych zostało kilkunastu Polaków. Łącznie zginęło tutaj co najmniej 71 osób cywilnej ludności polskiej. Tego dnia w kol. Radowicze (pow. Kowel) Ukraińcy mordują 7 Polaków, a następnego dnia jeszcze jednego.

28 sierpnia następuje rzeź wsi Doszno (pow. Kowel), starej polskiej wsi szlachty zagrodowej, która uczestniczyła w powstaniu styczniowym. Mordu dokonała bojówka UPA złożona z mieszkańców sąsiedniej wsi Datyn, napad nastąpił o godz. 5 rano. Polaków bestialsko torturowano i zabijano siekierami, bagnetami, motykami, szablami, widłami itp. Wiadomo o co najmniej 54 ofiarach. Historię wsi oraz jej zagładę w przejmujący sposób opisuje była mieszkanka Doszna Mirosława Bacławska w książce Świadkowie mówią (Warszawa 1996). Z legend i zachowanych dokumentów wynikałoby, że dwaj rycerze Bolesława Chrobrego po wyprawie na Kijów otrzymali akty nadania ziemi położonej wśród tutejszych głębokich lasów i bagien. (...) Tragedia 1939 r. dotknęła Doszno jak wszystko na tych terenach. Po wkroczeniu Armii Czerwonej tylko jeden człowiek paradował w czerwonej opasce po wsi. Był nim Żyd Mener. W dwa dni po wkroczeniu rozstrzelano sołtysa.(...) Któregoś dnia, wiosną 1940 r. mój ojciec wraz z babcią, będąc w Kowlu, zobaczyli jak kilku Rosjan pędziło pod karabinami trzech ludzi, wśród nich księdza w sutannie i znajomego geodetę. Na pytanie ojca za co zostali aresztowani, jeden z konwojentów odpowiedział z rechotem: „niczewo, adnawo Polaczka ubiosz, adnawo wroga miensze“. Ojcu ugięły się kolana i przez całe życie o tym wspominał. Wpędzili ich za pobliski parkan, usłyszano trzy strzały i oprawcy odeszli. Był to teren fabryki. (...) 21 czerwca 1941 r. znajomy Ukrainiec Grabowski ze wsi Wilimcze zawiadomił moją babcię, że wszyscy Polacy zostaną wywiezieni na Syberię wczesnym rankiem 23 czerwca. Widział już przygotowaną listę. Ukrainiec przyjaźnił się z moim dziadkiem, wiadomość przekazał mojej babci w głębokiej tajemnicy. Tej nocy nikt nie spał. Radość jaka zapanowała w niedzielę 22 czerwca na widok niemieckich samolotów, które ukazały się nad wsią była  w tej sytuacji zupełnie zrozumiała. (...) Na bagnach Podborocza ukrywali się Żydzi. Dziadek miał tym Żydom zrobić na zimę zapas kartofli. Z polowania rzadko coś przynosił do domu. Zostawiał tym ukrywającym się. Często ukrywającym się dostarczał złowioną rybę, zaopatrywał w kaszę, groch, fasolę i chleb. (...) Tymczasem wieści docierające do Doszna były tak niesamowite w swej grozie, że po prostu w nie wierzono. Większość nie zgadzała się z decyzją wyjazdu do miasta tłumacząc sobie, że skoro mieszkają tu od wieków i nic złego nikomu nie zrobili, to i nadal będą żyć w spokoju. (...) Relacja mojej matki Franciszki Kosińskiej: Wybiegłam z domu i wpadłam do obok stojącego dużego dwurodzinnego budynku moich stryjów, mieszkających z rodzinami i babunią Ewą. Moi stryjowie Florian i Piotr Rubinowscy i nasz kuzyn Kazimierz Jedynowicz leżeli twarzami do ziemi, przybici do podłogi bagnetami. Pod jabłonią, tuż koło progu leżały stryjenki z dziećmi. Gienia trzymała najmłodsze dziecko w objęciach. Ona i jej synek mieli rozrąbane głowy. Sabina, stryjenka miała rozrąbaną głowę i odarta była z odzieży. Przy dwóch piersiach leżały dwa bliźniaki, jej ośmiomiesięczne dzieci. Zobaczyłam babunię, która stała lekko pochylona, tyłem do mnie, oparta o dom. Myślałam, że żyje. Była przybita bagnetem do domu i tak skonała stojąc. Jak oszalała biegałam od domu do domu i w końcu dobiegłam do moich rodziców na kolonii. Ojciec leżał obok łóżka w bieliźnie też przybity bagnetem do podłogi, twarzą do ziemi, z narzuconym ściągniętym z łóżka siennikiem. Siostra Janina zginęła od strzału w serce. Ciotkę Michalinę znaleziono później niedaleko na polu kartofli z odrąbanymi rękami i nogami. Stasię i Hanię zamordowano we wsi. W spiżarni znalazłam zmasakrowane, ze związanymi drutem kolczastym rękami zwłoki ciotki Karoliny Jedynowicz, jej syna Tadeusza i pasierbicy, Józefy. Drugi jej pasierb Bronisław mieszkali z żoną i trojgiem dzieci osobno. Wyprowadzono wszystkich do stodoły i tam znalazłam nie do opisania zmasakrowane ich ciała. (...) Na podwórzu siostry matki Pauliny Rubinowskiej znalazłam dwa zmasakrowane trupy kobiet. Były to ciotka Paulina i jej córka Antonina.
Polakom ze wsi Doszno, którym udało się uniknąć rzezi, pomagali Ukraińcy z sąsiedniej wsi Wilimcze. Ukraina ma więc swoich prawdziwych bohaterów, godnych pamięci i stawiania im pomników. Ale niestety, obecnie zwycięża tam duch nacjonalizmu Dmytro Doncowa. Nic dobrego nie wyniknie z „jednania się“ z takimi ukraińskimi elitami.
29 i 30 sierpnia 1943 roku wypadało prawosławne święto Matki Boskiej Zielnej, czyli Wniebowstąpienia NMP. W dniach tych zbrodnicze formacje OUN-UPA-SKW przeprowadziły drugą co do wielkości i zasięgu akcję ludobójczą na cywilnej ludności Wołynia. W jej wyniku okrutną śmierć poniosło około 10 tysięcy Polaków. Była to swoistego rodzaju odpowiedź „owieczek“, czyli rizunów OUN-UPA-SKW, na list ich pasterza, metropolity Szeptyckiego. Akcja ta dopełniła ostateczną zagładę ludności polskiej na Wołyniu, ocalało zaledwie kilka ośrodków samoobrony.
Stanisław Żurek

PS. W opracowaniu kalendarium zbrodni korzystałem głównie z książki Władysława i Ewy Siemaszko Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1919-1945, Wydawnictwo von borowiecky, Warszawa 2000.


PODJARKÓW, pow. Bóbrka, Woj. Lwowskie. 16 sierpień 1943
Kleszczyński ojciec czteroosobowej polskiej rodziny w Podjarkowie torturowany przez OUN-UPA. Widoczna jest zmasakrowana twarz, wydłubane oko, cios w głowę, rany cięte i inne.
Fot. nieznany. Publikacja fotografii dzięki archiwum.
 
BŁOŻEW GÓRNA, pow. Dobromil, woj. lwowskie. 10 listopad 1943
W przeddzień - wigilię Narodowego Święta Niepodległości 11 listopada, UPA dokonała napadu na 14 Polaków, m.in. na rodziny Suchaja, stosując różne okrucieństwa. Na planie zamordowana Maria Grabowska ur. Suchaj l. 25 z córeczką Krystyną l. 3. Matka pokłuta była bagnetem, zaś córka miała złamaną szczękę i rozpruty brzuszek.
Fot. nieznany. Fotografię opublikowano dzięki siostrze ofiary Helenie Kobierzyckiej.
 PODJARKÓW, pow. Bóbrka, woj. lwowskie. 16 sierpień 1943
Jedna z dwóch rodzin Kleszczyńskich w Podjarkowie zakatowana 16 sierpnia 1943 r. przez OUN-UPA. Na planie czteroosobowa rodzina - małżeństwo i dwoje dzieci. Ofiarom wydłubywano oczy, zadawano ciosy w głowy, przypalano dłonie, próbowano odrąbania koniczyn górnych i dolnych oraz dłoni, zadawano kłute rany na całym ciele itp.
Fot. nieznany. Publikacja fotografii dzięki archiwum.
 KATARZYNÓWKA, pow. Łuck. woj. łuckie. 7/8 maja 1943
Na planie troje dzieci: dwóch synków Piotra Mękali i Anieli z Gwiazdowskich - Janusz l. 3 z połamanymi kończynami i Marek l. 2 zakłuty bagnetami, a w środku leży córeczka Stanisława Stefaniaka i Marii z Bojarczuków - Stasia l. 5 z rozprutym i otwartym brzuszkiem i wnętrznościami na zewnątrz oraz połamanymi kończynami. Zbrodnia dokonana przez OUN-UPA.
Fot. nieznany. Fotokopię z oryginału A-6816 opublikowano dzięki archiwum
.
 
 PODJARKÓW, pow. Bóbrka. woj. lwowskie. 16 sierpień 1943
Kleszczyńska z czteroosobowej polskiej rodziny, zamęczona przez OUN-UPA. Widoczne wydłubanie oka, rany głowy, próba odrąbania dłoni oraz inne tortury.
Fot. nieznany. Publikacja fotografii dzięki archiwum.
 
 PODJARKÓW, pow. Bóbrka, woj. lwowskie. 16 sierpień 1943
Skutki zadawanych tortur Kleszczyńskiej, z czteroosobowej polskiej rodziny w Podjarkowie, przez OUN-UPA.
Fot. nieznany. Publikacja fotografii dzięki archiwum
 
  WOLA OSTROWIECKA: teren, sierpień 1992
W dniach 17-22 sierpnia 1992 r. przeprowadzona została ekshumacja kilkuset ofiar - Polaków wsi Ostrówki i Wola Ostrowiecka, zamordowanych przez UPA 30 sierpnia 1945 r. Na fotografii część kości długich wydobytych ze zbiorowej mogiły na terenie Woli Ostrowieckiej. Obok stoi Leon Popek.
Fot. Paweł Wira. Publikacja za: Leon Popek i in. (oprac.), Wołyński Testament, Lublin 1997, Towarzystwo Przyjaciół Krzemieńca i Ziemi Wołyńsko-Podolskiej, fot. 141.
 
 
POŁOWCE - region, pow. Czortków, woj. tarnopolskie. 16-17 styczeń 1944
Las Zwany Rosochacz koło Jagielnicy. Przebieg identyfikacji 26 zwłok polskich mieszkańców wsi Połowce, zamordowanych przez UPA. Znane są imiona i nazwiska ofiar. Okupacyjne władze niemieckie urzędowo ustaliły, że ofiary były rozebrane do naga, okrutnie męczone i katowane. Twarze były zmasakrowane przez obcinanie nosów, uszu, rozcinanie szyi, wydłubywanie oczu i duszenie za pomocą sznurów, tzw. arkanów.
Fot. funkcjonariusz „Kripo“. Nieznany. Fotografię oraz kolejne dotyczące Polowiec opublikowano dzięki konspiracyjnemu szefowi Obwodowej Delegatury Rządu na Kraj w Czortkowie Józefowi Opackiemu ps. Mohort oraz jego synowi prof. dr hab. Ireneuszowi Opackiemu.

Tylko Polska 33-34/2003




« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Przejdź do sklepu
 
A TY JUŻ ODWIEDZIŁEŚ STRONĘ
LESZKA BUBLA NA FACEBOOKU?

Ostatnio dodane
APEL DO WSZYSTKICH UCZCIWYCH LUDZI

SZANOWNI PAŃSTWO,

W dniu 20 maja 2014 r. w Sądzie Rejonowym dla m.st. Warszawy na godz. 10.15 w sali 203 miałem wyznaczony termin posiedzenia pojednawczego w sprawie, którą wytoczył mi Stanisław Sołtysiński.
Pod salą Stanisław Sołtysiński bezpardonowo mnie zaatakował, używając przemocy, naruszył moją nietykalność cielesną i spowodował uszczerbek. Był to typowo chuligański wybryk ze strony Stanisława Sołtysińskiego. Stanisław Sołtysiński przybył do Sądu w towarzystwie swoich przydupasów w liczbie dwóch, którzy mogli widzieć to zdarzenie, ale na pewno zrobią wszystko, żeby chronić przed obliczem wymiaru sprawiedliwości swojego pryncypała i mnie oczernić. Wobec tego apeluję do wszystkich z Państwa, którzy byli tego dnia w Sądzie Rejonowym dla m.st. Warszawy i widzieli to zdarzenie, żeby zdobyli się na odwagę i do mnie zadzwonili. Szukam świadków tego zdarzenia.
Z góry dziękuję za pomoc
Leszek Bubel
tel. kom.: 506 219 698




Pamięci Roberta Larkowskiego
WSTĄP DO POLSKIEJ PARTII NARODOWEJ
LISTA 100 PEDZIÓW I LESBIJEK WG. LESZKA BUBLA
JESTEM HOMOFOBEM
(słowa i wokal Leszek Bubel)
HYMN EMIGRACJI

 
 
MILIONY, MILIONY...
 








Ciekawe artykuły
Wiadomości Świat
Paranoje
SPRZEDAŻ WYSYŁKOWA KSIĄŻEK
niepoprawnych politycznie

do pobrania (pdf)




  






ZOBACZ!
Encyklopedia jest stale rozbudowywana
Czekamy na Wasze propozycje Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć


 

POLSKI PUB
TO JUŻ HISTORIA



 
 
You Tube

 Zobacz! Nasze piosenki i teledyski na portalu YouTube


"Szabas goj"
słowa, muzyka Leszek Bubel


"Hymn kibiców - do boju Polsko"
słowa,muzyka, Leszek Bubel
)


"Polak, Węgier dwa bratanki"
słowa,muzyka, wokal Leszek Bubel


Biało-czerwona krew
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel






















Chłopcy silni jak stal
Muzyka: Leszek Bubel

Panie Romanie Wielkiej Polski Hetmanie
Słowa, muzyka, wokal (nr 3): Leszek Bubel

Hymn PolskiejPartiiPrzyjaciół Piwa
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Najpiękniejsze są Słowianki
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Polska na tarczy  (wymagane konto na YT)
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Jestem homofobem (wymagane konto na YT)
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Hymn emigracji
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Okupacja – go to hell!
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Masakra
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Bolek Wałęsa
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Rebe Muchomorek
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Epitafium dla LPR
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Obrzezaj się
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel


J...ać PZPN
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Do boju Polsko
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Szczerbiec
Muzyka: Leszek Bubel


 

6. płyta LBB do pobrania!

Pobierz wszystkie utwory z 6. płyty zespołu "Leszek Bubel Band" pt. "Życie i śmierć dla Narodu"
Wszelkie prawa zastrzeżone. © www.polskapartianarodowa.org
Odwiedza nas 10 gości