SZCZEGÓLNIE GORĄCO POLECAMY


Linki

Sondy
Którą nację lubisz?
 

Która z partii politycznych ma największy procent mniejszości narodowych
 

Ile osób narodowości żydowskiej mieszka w Polsce?
 

Jaki procent mediów w Polsce jest całkowicie w polskich rękach?
 

Jaki procent prawdy podają media o. Rydzyka?
 

Które media podają prawdę?
 

Cz czytasz gazety redagowne przez Leszka Bubla?
 

Czy w Polsce powinny ukazywać się gazety narodowe redagowane przez Leszka Bubla?
 

Czy Leszek Bubel za wyrażanie swoich opinii powinien pójść do więzienia?
 

Czy w Polsce mamy wolność publikacji i wyrażania opinii?
 

Czy jesteś za ratyfikacją Traktatu Lizbońskiego?
 

Czy w Polsce powinna działać bez prokuratorsko-politycznych szykan Polska Partia Narodowa?
 

Czy wiesz co to jest narodowa opcja?
 

Który utwór z płyty zespołu "Leszek Bubel Band" pt. "Longinus Zerwimycka" jest najlepszy?
 

Który utwór z 3. płyty "Leszek Bubel Band" W hołdzie NSZ pt. "Biało-Czerwona krew" jest najlepszy?
 

Start arrow Dossier arrow KOSZTY WALKI Z BEZPRAWIEM
KOSZTY WALKI Z BEZPRAWIEM | Drukuj |
Kampania prezydencka z 1995 r. wzbogaciła mnie o znacznie gorsze i niespodziewane doświadczenia. Start w wyborach prezydenckich był moim osobistym manifestem buntu przeciwko szalejącemu w III RP bezprawiu, nepotyzmowi i korupcji w tzw. niezawisłym wymiarze sprawiedliwości, a także urzędach i instytucjach państwa, w tym policji. Pierwszym krokiem w tym kierunku było zarejestrowanie w sądzie partii politycznej o nazwie FORUM WALKI Z BEZPRAWIEM (na wiosnę 1995 r.). Wśród jej założycieli znalazło się kilku emerytowanych prawników (w tym dwóch sędziów i paru czynnych zawodowo adwokatów) oraz dziennikarzy.

Szybko utworzyliśmy biuro bezpłatnych porad prawnych (czynne codziennie) i dwa ogólnopolskie miesięczniki („BEZPRAWIE” i „ODSIECZ - PRAWO A FAKTY”), piętnujące aż do bólu różnej maści oszustów, skrywających się pod urzędowymi
Wiosna 1995. Konferencja prasowa założycieli „Forum Walki z Bezprawiem”. Od lewej: Mec. Henryk Dzido, obecny senator Samoobrony, Leszek Bubel, przewodniczący Forum i red. Krzysztof Maciąg, wiceprzewodniczący.
stanowiskami. W trakcie trzyletniego wydawania owych pism (jako redaktor naczelny) dorobiłem się kilkunastu spraw sądowych i żadnej nie przegrałem. Świadczy to o profesjonalizmie zespołu redakcyjnego wraz z zapleczem prawniczym, który zdołałem zbudować. Już na jesieni 1995 r. byłem kandydatem FORUM WALKI Z BEZPRAWIEM w wyborach prezydenckich. Miałem bardzo dużo do powiedzenia i zamierzałem maksymalnie wykorzystać szansę wypowiedzenia się na forum mediów. Jednak zdecydowana większość moich spotów nie została wyemitowana w przysługującym mi czasie w publicznej TelAwizji, w tym najcenniejszy, pięciominutowy, zatytułowany: „Krótka historia bezprawia w Polsce”. Na własnej skórze zasmakowałem demokratycznej wolności słowa w koszernym wydaniu! Był to precedens, jaki nie powtórzył się w trakcie kolejnych wyborów w III RP. Początkowo wyemitowano kilka spotów, obnażających skalę bezprawia w Polsce. Nie zdołali też „założyć mi knebla” w programach publicystycznych, emitowanych na żywo - w tym słynnego programu „Kandydaci w Dwójce” ze mną w roli głównej, (trwał aż 50 minut), gdzie za przeciwników w dyskusji miałem m.in.: Najsztuba, Żakowskiego, Czajkowską, Króla, Czabańskiego, Diatłowickiego, Gugałę, Mroziewicza i Jonasa. Widzowie mieli okazję zobaczyć, jaki los spotkał kandydata, który miał czelność dobierać się do panujących układów i demaskować nadużycia, oszustwa, bezprawie. Persony, stanowiące fragment owych układów, były zbulwersowane moją odwagą i atakowały mnie ze wszystkich stron. Rozjuszone do granic możliwości skupiły całą swoją energię na tym, aby mnie zdyskontować. To była woda na mój młyn, ponieważ najlepiej czuję się w słownej szermierce.

Ordynacja wyborcza nie przemawiała na moją korzyść. Nie było w niej wówczas zapisu, iż w przypadku np. medialnego pomówienia mogę dochodzić swoich praw w trybie 48-godzinnego procesu, więc bezkarnie zafundowano mi kilkutygodniowy serial oszczerstw na niespotykaną dotychczas skalę. Środki masowego rażenia poinformowały rodaków, że zgwałciłem własną córkę (której - nomem omen - nie mam), że byłem gwałcicielem dzieci na przepustce z mamra, że zgwałciłem prostytutkę w agencji towarzyskiej, nie wspominając o dziesiątkach kilogramów złotej blachy ukradzionej z Mennicy Państwowej, etc. W końcu jednak padło słowo-klucz: „kandydat na prezydenta RP jest antysemicki”! Wielokrotnie gościłem na pierwszych stronach gazet. Spadła na mnie dawka oszczerstw o tak potężnym stężeniu, że początkowo bałem się chodzić po Warszawie. Jednak  - ku mojemu zdumieniu - zwykli przechodnie nie pluli na mój widok ani nawet mi nie ubliżali, lecz zawracając gratulowali postawy i odwagi, poklepywali, prosili o autografy. Pamiętam scenkę rodzajową, kiedy przybity psychicznie znalazłem się z kilkoma kumplami w dużej knajpie, przy barze na przysłowiowej wódce, a tu raptem ustawiła się do mnie długa kolejka po autografy. Dałem autografy wszystkim, którzy tylko chcieli i na czym popadło - na podstawkach do piwa, serwetkach, plecach... Przynajmniej było wesoło! W trakcie kampanii ani nawet kilka miesięcy po niej, kiedy byłem jeszcze łatwo rozpoznawany, nie przydarzył mi się żaden przykry incydent z przypadkowo napotkanymi ludźmi. Badania nad tym zjawiskiem pozostawiam socjologom, jak to możliwe, że przy mojej bezkompromisowej walce z bezprawiem i równoczesnej medialnej nagonce kłamstw i oszczerstw, zwykli ludzie mnie szanowali (czyżby litość?). Dlaczego - mimo tego, że starali się mnie podbudować i deklarowali zrozumienie dla mojej postawy - tak niewielu na mnie zagłosowało?

Jedną z przyczyn tak gigantycznej nagonki był fakt, że pięć lat wcześniej w wyborach prezydenckich nagle pojawił się kandydat znikąd, czyli Stan Tymiński, który przegrał dopiero w drugiej turze z Lechem Wałęsą. Tak więc syndrom Tymińskiego udzielił się koszernym, panicznie bojącym się kandydata nie pochodzącego z narodu dobranego w kolejnych wyborach w 1995 roku. Jednak doświadczenia, które wówczas zdobyłem, są trudne do przecenienia.

Powiem tylko, iż dwa lata po wyborach prezydenckich zmęczony pracą w redagowaniu miesięcznika; ciągłym użeraniem się z nawiedzonymi petentami, którzy bombardowali mnie o każdej porze dnia i nocy w poszukiwaniu bezpłatnej pomocy prawnej; wycieraniem się po salach sądowych i bezinteresowną niewdzięcznością zrozumiałem, że nie o to mi chodziło. Dałem sobie spokój z FORUM WALKI Z BEZPRAWIEM, które zostało wykreślone z rejestru sądowego partii politycznych. Mój rozwód z czynnym uprawianiem polityki trwał aż do 2003 r., kiedy to po przegranym referendum unijnym postanowiłem powołać PPN. Wcześniej jednak trafiłem w samo serce konfliktu na oświęcimskim Żwirowisku. Moja „rogata dusza” czuła się w swoim żywiole, tego mi było trzeba. Błyskawicznie poszerzyłem profil wydawnictwa i wprowadziłem na rynek prasowy m.in.  „Tylko Polskę”. Materia była na tyle fascynująca, że tkwię i rozwijam się w niej do dziś. I w ten sposób dobrnąłem do wątku, który Państwo znacie.

Jako że kłopoty mam zapisane w nazwisku, i tym razem nie mogłem się bez nich obejść. Wypisywane są o mnie kalumnie i „oszczerstwa” i to nawet nie przez „koszernych” - tych przynajmniej rozumiem, tkwimy na przeciwnych biegunach i za sobą nie przepadamy. Tak jest i będzie, nie zanosi się na zmianę frontu - przynajmniej ja nie mam złudzeń co do ich postawy i nie zamierzam stosować względem nich metod wychowawczych ani uświadamiać. Jeszcze nie zauważyłem u siebie symptomów szaleństwa, żeby nawracać Żydów! Mam nadzieję, że strona  przeciwna zachowa się na zasadzie wzajemności. Jednak największą fantazją, a zarazem najcięższym kalibrem przybijanych mi „grzechów” odznaczają się utożsamiające się z opcją narodową sfrustrowane jednostki, które co jakiś czas dosięga ostrze mojego pióra. Uzasadnienie psychologiczne ich podłości jest takie, iż  - rozpowiadając bzdury na mój temat - biorą sobie na mnie „odwet” (wyżywają się psychicznie), czego przykład daję na str. 16 w tekście „Uwaga bolszewicka zaćma!”. Zżerani przez własne kompleksy i życiowo niezaradni, przeżywają ciężko każdy mój sukces. Takim nieszczęśnikom szczerze współczuję.

Żeby nie kończyć tym żałobnym tonem, na koniec pozdrawiam wszystkich moich wrogów i życzę, żeby spełniło im się to, czego oni mi życzą!
Leszek Bubel

PS Jeszcze nigdy z czytelnikami T.P. nie dzieliłem się swoimi doświadczeniami w walce z bezprawiem, które było bezpośrednią przyczyną startowania w wyborach prezydenckich 1995 roku. Uznałem jednak, że warto to przypomnieć w tym numerze T.P., w którym tyle miejsca poświęciłem bezprawiu w Polsce. Gdzie leży przyczyna tej tragicznej sytuacji? Może odpowiedzią na to będzie fragment z książki „Cywilizacja żydowska” prof. Feliksa Konecznego.

„Wraz ze wścibstwem i wszędobylstwem państwa opadła Europę wyłączność prawności. Pod tym względem weszliśmy w orbitę cywilizacji żydowskiej. […] Państwo jest tym lepsze, im mniej w nim państwowości. Rozrostowi urządzeń państwowych towarzyszy rozrost ustaw, rozporządzeń, instrukcji jawnych i tajnych etc.; słowem następuje objaw, który nazwałem elephantiasis ustawodawczą.
Rozwija się na wielką skalę walka słuszności z prawem, innymi słowy: walka ustawy z sumieniem.
Pewien profesor uniwersytetu (socjalista) wywodził, jakoby nie można było oprzeć stosunków ludzkich na sumieniu; nie można tedy ani sędziemu pozwolić, żeby wydawał wyroki według własnego sumienia. Albowiem sumienie według niego niestałe, słuszność chwiejna; różni ludzie mogą ją rozmaicie pojmować, wobec czego nastałaby niepewność stosunków i nie dałoby się ustalić budowy społecznej. Tego dokonać może tylko prawo, jednako wszystkim wiadome i wszystkich obowiązuje, ścisłe, a kategoryczne. Nie ma zaś rady na to, że prawo pochodzi od tego, kto posiada siłę.
Pogląd powyższy, w Polsce i w całej Europie nader rozpowszechniony, jest żywcem wzięty z cywilizacji żydowskiej. Religia żydowska jest prawem (sakralnym), a prawo zastępuje im religię, wobec czego niepotrzebne im sumienie. Według cywilizacji łacińskiej, prawo powstaje z uznawania postulatów etycznych, z nadawania sankcji prawnych oraz znaczniejszej ilości pojęć etycznych. Według cywilizacji żydowskiej, rzecz ma się odwrotnie: prawo wyprzedza etykę, etyka zaś nie jest samodzielna, gdyż polega na stosowaniu się prawa. Można tedy w żydowskim ujmowaniu życia być jednostką szlachetną, nie mając ni sumienia, ni etyki, byle przestrzegać prawa. Celem życia zbiorowego ma być takie wydoskonalenie prawa, iżby człowiek mógł pod jego opieką kroczyć śmiało a bezpiecznie, zwolniony od oglądania się na sumienie i słuszność. Łacińska cywilizacja pojmuje jednak te stosunki wręcz przeciwnie: prawo powinno oglądać się nieustannie na sumienie i słuszność.
Każda cywilizacja ma swoją etykę. Póki sobie z tego nie będziemy zdawać sprawy, będziemy tracić czas i energię na przeróżne rozprawy, nie wiodące do niczego. Nie przekonamy się wzajemnie. Uznać etykę innej cywilizacji, znaczy to: przyswajać sobie całą tę cywilizację. Nie ma nic trudniejszego, jak zmiana cywilizacji; nietrudno atoli jest podkopywać w kimś jego cywilizację. Wyręczanie etyki prawem, sumienia przepisem, stanowi najkrótszą drogę do zażydzenia naszych umysłów. Niestety, im więcej prawniczości, tym mniej prawości; prawość bowiem obejdzie się bez prawa.
Przyjąwszy żydowski pewnik, że wszystko polega na prawie, przyjęliśmy także żydowską metodę prawniczą. Nasza jurispridentia żywi się komentatorstwem i interpretacją; prawnicy nasi nurzają się w ciągłej i wyłącznej analizie, obchodząc się zgoła bez syntezy. Jest to metoda talmudyczna. Chodzi o to, żeby wyspekulować prawniczo wszystko a wszystko, cokolwiek mieści się w życiu.”
Feliks Koneczny, Cywilizacja żydowska, Kraków 1943


« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Przejdź do sklepu
 
A TY JUŻ ODWIEDZIŁEŚ STRONĘ
LESZKA BUBLA NA FACEBOOKU?

APEL DO WSZYSTKICH UCZCIWYCH LUDZI

SZANOWNI PAŃSTWO,

W dniu 20 maja 2014 r. w Sądzie Rejonowym dla m.st. Warszawy na godz. 10.15 w sali 203 miałem wyznaczony termin posiedzenia pojednawczego w sprawie, którą wytoczył mi Stanisław Sołtysiński.
Pod salą Stanisław Sołtysiński bezpardonowo mnie zaatakował, używając przemocy, naruszył moją nietykalność cielesną i spowodował uszczerbek. Był to typowo chuligański wybryk ze strony Stanisława Sołtysińskiego. Stanisław Sołtysiński przybył do Sądu w towarzystwie swoich przydupasów w liczbie dwóch, którzy mogli widzieć to zdarzenie, ale na pewno zrobią wszystko, żeby chronić przed obliczem wymiaru sprawiedliwości swojego pryncypała i mnie oczernić. Wobec tego apeluję do wszystkich z Państwa, którzy byli tego dnia w Sądzie Rejonowym dla m.st. Warszawy i widzieli to zdarzenie, żeby zdobyli się na odwagę i do mnie zadzwonili. Szukam świadków tego zdarzenia.
Z góry dziękuję za pomoc
Leszek Bubel
tel. kom.: 506 219 698




WSTĄP DO POLSKIEJ PARTII NARODOWEJ
LISTA 100 PEDZIÓW I LESBIJEK WG. LESZKA BUBLA
JESTEM HOMOFOBEM
(słowa i wokal Leszek Bubel)
HYMN EMIGRACJI

 
 
MILIONY, MILIONY...
 








You Tube

 Zobacz! Nasze piosenki i teledyski na portalu YouTube


"Szabas goj"
słowa, muzyka Leszek Bubel


"Hymn kibiców - do boju Polsko"
słowa,muzyka, Leszek Bubel
)


"Polak, Węgier dwa bratanki"
słowa,muzyka, wokal Leszek Bubel


Biało-czerwona krew
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel






















Chłopcy silni jak stal
Muzyka: Leszek Bubel

Panie Romanie Wielkiej Polski Hetmanie
Słowa, muzyka, wokal (nr 3): Leszek Bubel

Hymn PolskiejPartiiPrzyjaciół Piwa
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Najpiękniejsze są Słowianki
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Polska na tarczy  (wymagane konto na YT)
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Jestem homofobem (wymagane konto na YT)
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Hymn emigracji
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Okupacja – go to hell!
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Masakra
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Bolek Wałęsa
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Rebe Muchomorek
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Epitafium dla LPR
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Obrzezaj się
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel


J...ać PZPN
Słowa, muzyka, wokal: Leszek Bubel

Do boju Polsko
Słowa, muzyka: Leszek Bubel

Szczerbiec
Muzyka: Leszek Bubel


 

6. płyta LBB do pobrania!

Pobierz wszystkie utwory z 6. płyty zespołu "Leszek Bubel Band" pt. "Życie i śmierć dla Narodu"
Wszelkie prawa zastrzeżone. © www.polskapartianarodowa.org
Odwiedza nas 6 gości