| Najważniejsze, wymagać od siebie! | | Drukuj | |
|
Podstawowym celem wychowania jest nauczenie odpowiedzialności - uzmysłowienie młodemu człowiekowi, że musi wymagać od siebie. Najpierw wymagają od nas rodzice, szkoła, nauczyciele, wymaga rodzina… I nagle przychodzi czas, kiedy zasięg tych wszystkich „wymagań” dobiega końca - stajemy się osobą dorosłą, możemy sami decydować o tym, czy robić cokolwiek, czy nic, czy siedzieć z założonymi rękami i pić piwo, czy wyjechać na inny kontynent. Nagle ustaje cały ten „popych”, który napędzał nas w młodzieńczych latach, i jeśli nie zastartujemy na własnym silniku, po jakimś czasie utkniemy w marazmie. Bez wymagania od siebie nie ma wolności. Tylko ludzie, którzy potrafią wymagać od siebie, mogą być samodzielni i brać odpowiedzialność za czyny. Co więcej, paradoksalnie, jeśli sami nie wymagamy od siebie, oznacza to, że jesteśmy bardziej narażeni na to, że inni będą od nas wymagać, niezdolni do realizowania własnej woli, będziemy służyć cudzej. Całe wykształcenie klasyczne, te „dobre” szkoły, w których można się było nabawić nerwicy, krystalizowały charakter poprzez konfrontowanie tego, co inni wymagają od nas, z tym, czego sami chcemy wymagać od siebie. To dzięki takiemu wychowaniu tysiące osób wyszło na ludzi, z tysięcy maminsynków zrobili się mężczyźni zdolni do podejmowania decyzji, a z tysięcy rozmamłanych dziewczynek, kobiety potrafiące wychować dzieci i dbać o dom. Tak było kiedyś, dzisiaj króluje „wychowanie liberalne”. Uczymy dzieci, że w zasadzie musimy im stawiać wymagania, ale jeśli ich nie realizują, to świat się od tego nie zawali; uczymy, że każdy powinien mieć drugą szansę, a jeśli mu nie wyjdzie, to może trzecią czy czwartą, bo w końcu „żadnego człowieka nie wolno przekreślać”. Efekt jest taki, że tracimy pokolenie, co więcej, tracimy cywilizację. To nie są nadto patetyczne słowa, to się dzieje na naszych oczach. Tu, w tym kraju, widać to jak na dłoni. W poniedziałek kanadyjski urząd statystyczny opublikował Ethnic Diversity Survey - opracowanie analizujące wykształcenie ze względu na pochodzenie etniczne. Okazuje się, że poza niewielkimi wyjątkami, dzieci imigrantów osiągają o wiele wyższy poziom wykształcenia niż dzieci osób urodzonych w Kanadzie! I tak, największy odsetek dzieci imigrantów kończących szkoły wyższe pochodzi z Azji: w przypadku dzieci Chińczyków i imigrantów pochodzących z Indii odsetek kończących studia wynosi 65 proc. W przypadku dzieci rodziców urodzonych w Kanadzie odsetek ten wynosi 28 proc. Proszę się zatem nie dziwić, że na każdym wyższym stanowisku spotykamy coraz większą, wręcz nieproporcjonalną liczbę Azjatów. Przestaliśmy kształcić własne dzieci, bo przestaliśmy je uczyć wymagać od siebie. W polskiej historii też było takie doświadczenie: cały upadek Rzeczpospolitej można przypisać nie tyle czynnikom zewnętrznym, lecz prostemu faktowi, że szlachta przestała kształcić własne dzieci, przez co oddała wnuki i prawnuki w niewolę; pod but obcych - tych, którzy potrafili wymagać od siebie. Czy wykształcenie wyższe jest jedynym wyznacznikiem życiowego sukcesu? Z pewnością nie! Ale też jest jednym z wielu dobrych wskaźników, że jesteśmy osobą zdolną do kierowania sobą i innymi. Tu wracamy do rzeczy podstawowej - bez umiejętności wymagania od siebie nie ma mowy o kierowaniu własnym życiem, realizowaniu postawionych celów; słowem, nie ma mowy o indywidualnej wolności. Jeśli więc chcemy, aby nasze dzieci były wolne, musimy je nauczyć samodyscypliny, musimy przekazać stare wartości naszej cywilizacji, musimy je uodpornić na zmanipulowane wychowanie współczesnej kanadyjskiej szkoły, uratować przed zatruciem atmosferą permisywizmu. Chmury na horyzoncie pokazują, że mogą nadejść ciężkie czasy. Człowiek dobrze wychowany potrafi się zachować w każdych okolicznościach, również tych wzywających do heroizmu. Takie dobre wychowanie odebrało pokolenie kształtowane w wolnej Polsce okresu 20-lecia międzywojennego. To dzięki ówczesnej szkole, ówczesnemu harcerstwu, a przede wszystkim, ówczesnej rodzinie, Polska dysponowała wspaniałą młodą elitą. Dzisiaj również mamy do dyspozycji instytucje, takie jak harcerstwo, które wciąż jeszcze uczą wymagać od siebie, kształcą wolnych ludzi, krystalizując charakter młodego człowieka. Kultura permisywizmu, oprócz robienia dzieciom z mózgu wody, oducza także skutecznego buntu. Buntu wobec niesprawiedliwości czy instytucjonalnej opresji; oducza walki o dobro i obronę naszej wizji świata, czyni człowieka bezwolnym i niezdolnym do zorganizowanego działania. Sami nie zmienimy sytuacji w szkołach, możemy jednak robić to co Azjaci - dać dzieciom dobre wykształcenie, nawet za cenę korepetycji, i wpoić umiejętność skutecznego działania przez udział w polskich grupach młodzieżowych - choćby przyparafialnych czy w harcerstwie. Nasze dzieci są wyjątkowe, nasze dzieci muszą być elitą! Nie ma większej nagrody dla rodzica niż dziecko, które powie: dzięki tobie wiem o co w świecie chodzi; dzięki ojcu czy matce nie dołączyłem do stada baranów… Andrzej Kumor - Mississauga
|
| następny artykuł » |
|---|

